Już wcześniej pisałem, że jeśli śmierć Geralta będzie jednym z wielu możliwych zakończeń to nie mam nic przeciwko. Oczywiście mam tu na myśli śmierć jako konsekwencję dotychczasowych wyborów, a nie jeden ostatni wybór na końcu typu "Poświęcam się / Nie poświęcam się". Przykładowo kogoś gdzieś tam nie uratowaliśmy więc w krytycznej sytuacji nie przyjdzie nam z pomocą, a ponieważ zadarliśmy z pewnymi osobami to teraz oni wspierają naszych wrogów przez co ostatecznie nie damy rady. Pierwsze lepsze co mi przychodzi do głowy, na pewno da się wymyślić coś ciekawszego 
W sumie ciekawym motywem byłoby coś takiego że ostatnia walka w grze jest niesamowicie trudna i toczy się na śmierć i życie tj. jeśli zginiemy mamy zakończenie w którym bohater ginie, jeśli wygramy to zakończenie w którym żyje, nie da się wczytać zapisu. Wtedy wynik walki nie byłby efektem wyborów czy skryptów, a naszych faktycznych umiejętności. Głupawe jest kiedy tocząc walkę muszę wygrać żeby przegrać jak to było np. podczas pierwszej walki z Letho (a także w wielu innych grach). Jeśli mnie pokonał to musiałem wczytać zapis, jeśli to ja go pokonałem to odpalał się filmik, w którym przegrywam.
Aczkolwiek coś takiego by raczej nie przeszło, ludzie by narzekali, że finał historii opartej na trudnych wyborach będzie zależny od umiejętności gracza i siły postaci, a nie podjętych decyzji. Wrzucam ten pomysł tylko jako ciekawostkę
A co do śmierci Sheparda w Mass Effect (bo zapewne wiele osób właśnie do tego pije), w dwójce było to zrealizowanie świetnie. Misja tak czy siak się udała, ale ponieważ nasi kompani byli skłóceni i nieprzygotowani, statek rozklekotany, a dowódca podjął kilka złych decyzji taktycznych, kolejni członkowie załogi ginęli w dramatycznych okolicznościach. Ostatecznie sam załamany dowódca również ginął, zwyczajnie nie dał rady. Ja to kupuję chociaż trudniej było doprowadzić do śmierci wszystkich niż ukończyć grę bez zgonów
Tak by to mogło wyglądać w Wiedźminie. Dokonaliśmy właściwych wyborów, nie odwróciliśmy się plecami od kompanów, robiliśmy wszystko co w naszej mocy żeby nasi bliscy byli bezpieczni, a nasze sprawy pozałatwiane więc na finałową walkę idziemy spokojni, pogodzeni i dobrze przygotowani co owocuje sukcesem. W innym przypadku, Geralt idąc na finałowy pojedynek wspomina śmierć kolejnych przyjaciół, widzi w tle płonące wioski, których nie zdołał uratować, jest ranny, zmęczony i bardzo wkurzony, zaczyna popełniać błędy, emocje biorą górę. Ostatecznie pojedynek wygrywa, ale rany są zbyt poważne i chwilę później sam pada martwy na ziemię mając jednak świadomość, że chociaż to jedno mu się udało.
Oczywiście gdybam, bo nie mam zielonego pojęcia jakie będą dostępne zakończenia, czy w ogóle będzie jakiś 'ostateczny szef' do ubicia itd. To tylko przykłady, że śmierć bohatera nie musi być denna i zrobiona na siłę żeby zaszokować odbiorców.
W sumie ciekawym motywem byłoby coś takiego że ostatnia walka w grze jest niesamowicie trudna i toczy się na śmierć i życie tj. jeśli zginiemy mamy zakończenie w którym bohater ginie, jeśli wygramy to zakończenie w którym żyje, nie da się wczytać zapisu. Wtedy wynik walki nie byłby efektem wyborów czy skryptów, a naszych faktycznych umiejętności. Głupawe jest kiedy tocząc walkę muszę wygrać żeby przegrać jak to było np. podczas pierwszej walki z Letho (a także w wielu innych grach). Jeśli mnie pokonał to musiałem wczytać zapis, jeśli to ja go pokonałem to odpalał się filmik, w którym przegrywam.
Aczkolwiek coś takiego by raczej nie przeszło, ludzie by narzekali, że finał historii opartej na trudnych wyborach będzie zależny od umiejętności gracza i siły postaci, a nie podjętych decyzji. Wrzucam ten pomysł tylko jako ciekawostkę
A co do śmierci Sheparda w Mass Effect (bo zapewne wiele osób właśnie do tego pije), w dwójce było to zrealizowanie świetnie. Misja tak czy siak się udała, ale ponieważ nasi kompani byli skłóceni i nieprzygotowani, statek rozklekotany, a dowódca podjął kilka złych decyzji taktycznych, kolejni członkowie załogi ginęli w dramatycznych okolicznościach. Ostatecznie sam załamany dowódca również ginął, zwyczajnie nie dał rady. Ja to kupuję chociaż trudniej było doprowadzić do śmierci wszystkich niż ukończyć grę bez zgonów
Oczywiście gdybam, bo nie mam zielonego pojęcia jakie będą dostępne zakończenia, czy w ogóle będzie jakiś 'ostateczny szef' do ubicia itd. To tylko przykłady, że śmierć bohatera nie musi być denna i zrobiona na siłę żeby zaszokować odbiorców.


