Osobiście uważam, że problem z wulgaryzmami tkwi w mechanice i ograniczeniach gry.Prawda jest taka, że w normalnych dialogach to sypanie "ladacznicami" czy "efektami pękniętej gumy" w mniej przystojnych wersjach nie razi. Wręcz urealnia postacie i daje im duszę (a te prostackie teksty usiane bluzgami potrafią być nieludzko śmieszne, taka ludzka natura).Co innego wśród postaci generowanych losowo. NPCe te mają dość ograniczoną, z przyczyn technicznych, pulę modeli i komentarzy właśnie. Słabo się robi, naprawdę, słuchając że "ta kurwa wiedźma chyba ma ochotę" na jakiegoś wieśniaka po raz trzydziesty z rzędu, albo, że "mam ginąć, bom kurwa" ("giń, kurwo!" to akurat autentyk z walki z magiem na początku gry i chyba jedyny komentarz, który od niego podczas tej klepanki usłyszałem). Jasne, za pierwszym razem jest to szokujące (pozytywnie), za dziesiątym jeszcze zabawne, ale za każdym kolejnym już razem robi się to nudne i obrzydliwe. Owszem, tak jest też w rzeczywistości, kiedy to słyszymy, jak jakiś ABS (Absolutny Brak Szyi) nieludzko przeklina przy kobiecie na ulicy (z częstotliwością, jakby miał od tego dostać erekcji), ale kuziewa, ile można?Także problem z bluzgami leży raczej w ograniczeniach gry komputerowej, w moim odczuciu.Zresztą, jak społeczeństwo jest wrażliwe na tym punkcie, dowiemy się, jak już TVN i program "Uwaga" zrobią reportaż o okrutnie wulgarnej i prostackiej grze "Wiedźmin", w której to kurwy, pierdolce, jebaki, skurwiele, chuje i pizdy omal z komputera na biurko nie wyskakują. A byli w stanie zrobić nagonkę na całkiem niewinną "Najdłuższą Podróż", bo ktoś tam chyba "suka" powiedział.