Hmm... Po pierwsze nie wiem, skad masz takie szokujace dane. Zasob 5-8 tysiecy slow? Nie mam w tej chwili dostepnych zadnych zrodel, ale pamietam liczby o polowe mniejsze. Nawet lepiej niz o polowe. Maturzystow o dobre pol tysiaca slow wyprzedzali rolnicy, bo uzywali duzo slow zwiazanych z roslinami i ogolnie prowadzeniem gospodarstwa.Jesli chodzi o renesans, to nadmienie, ze nie przez przypadek arystokracja miala palace letnie i zimowe. Przenosili sie tam nie ze wzgledu na pore roku tylko wszechogarniajacy smrod, poniewaz potrzeby fizjologiczne zalatwiane byly gdziekolwiek. Tak, dokladnie. Gdziekolwiek. Na planach architektonicznych tamtych czasow w palacach w ogole nie ma pomieszczen przeznaczonych na toalety. To byl dosc okrutny okres. Pod wzgledem higieny naturalnie.Jesli zas chodzi o odnosnik do sredniowiecza, to w ogole nie widze zwiazku. Oczywiscie, ze swiat Sapkowskiego bazuje w pewnym sensie na sredniowieczu. Na wielu epokach, bo np. pod wzgledem rozwoju technologicznego ludzie tkwia w sredniowieczu a krasnoludy sa juz dobre dwie epoki dalej. Nie wspominajac o gnomach. Nie radzilbym pisac, ze ktos nie ma bladego pojecia o czyms zanim sie tego nie sprawdzi. Wystaw sobie, ze ja, dla przykladu, mam pojecie o sredniowieczu i to wcale nieblade. Jesli chodzi o kwestie higieniczne, to nie radzilbym sie przesadnie zagalopowywac, bo wszystko zalezy od okresu, miejsca i danej osoby. Mowiac o szlachcie tamtego okresu mowisz o rycerstwie. Mowiac o rycerstwie nie sposob nie wspomniec, ze znaczna jego czesc byla na wyprawach krzyzowych, gdzie higiene osobista za nic sobie miano. Warto rowniez dodac, ze ubrania nie byly wtedy wyposazone w guziki. Stany nizsze z reguly ubieraly sie w stroje, ktore dalo sie latwo zdjac (przez co ich higiena osobista byla znacznie lepsza od higieny szlachty), zas szlachta doslownie zaszywala sie w swoich ubraniach. To nierzadko prowadzilo do totalnego zaniku higieny. Tak wiec nie szalalbym od razu z ta higiena w sredniowieczu.Idac dalej, dochodzac do przytoczonych przez Ciebie autorow: Interesujaca teza dotyczaca Kochanowskiego i Fredry. XIII ksiega Pana Tadeusza przypisywana temu drugiemu pelna jest wulgaryzmow, ktore zarowno dzisiaj jak i wtedy wulgaryzmami byly i nie da sie temu zaprzeczyc. Wracajac do pierwszego i jego tworczosci ciezko pominac fraszke na matematyka, ktora przytocze:Ziemię pomierzył i głębokie morze,Wie, jako wstają i zachodzą zorze;Wiatrom rozumie, praktykuje komu,A sam nie widzi, że ma ku**ę w domu.Wykropkowane slowo mowi samo za siebie. Slowo ku*wa pojawilo sie w polskim jezyku pisanym na poczatku XIV w. Dodajac do tego daty zycia Kochanowskiego: 1530-1584 nietrudno dojsc do wniosku, ze to slowo mialo juz wtedy swoje scisle okreslone znaczenie. Slowo ch*j uzyte w XIII ksiedze Pana Tadeusza (niejednokrotnie zreszta) pojawilo sie w wieku XV (prawdopodobnie z Albanii). Od poczatku oznaczalo meski czlonek. Wulgarnie. Przytoczone przez Ciebie "je*ac" rowniez jest slowem staropolskim (moim zdaniem cos pod koniec XV w., ale w tym przypadku moge sie mylic).Dochodze wreszcie do ostatecznego wniosku: nie wiem, o co Ci chodzi, nie wiem, o czym mowisz, w dodatku podpierasz sie kompletnie zmyslonymi lub nietrafionymi argumentami. Porownujesz swiat fantasy oparty na jakiejstam epoce do tej epoki samej w sobie i mowisz, ze pewne rzeczy w tym swiecie sa bez sensu? A magia? Przeciez w sredniowieczu nie istniala prawdziwa magia procz gusel, zabobonow i bozych sadow. A krasnoludzkie piece hutnicze? Tez nie istnialy. A krasnoludy w ogole? Swiat Sapkowskiego ma duzo ze sredniowieczem wspolnego (chocby lacine jako wyznacznik edukacji), ale nie rozumiem, dlaczego mialby sie i w tej kwestii kurczowo go trzymac?Fakt, ze przeklenstwa sa na porzadku dziennym nie oznacza, ze i dla Ciebie sie takimi maja stac. Kiedy ja mowie przyslowiowe ku*wa, to znaczy, ze cos naprawde mnie zdenerwowalo. Mam tego nie robic, bo jakis prymityw zrobil sobie z tego slowa przecinek? A jaki to ma niby wplyw na moje slownictwo?Reasumujac: Wulgarnego slownictwa uzywaja tylko wybrane postaci z gry a nie ogol. Trudno oczekiwac, ze szef gangu w slumsach albo ktorys z jego ludzi bedzie uzywal kwiecistej mowy. Za to kupcy czy szlachta raczej wystrzegaja sie wyzwisk. Zachowanie Talara jest oczywiscie skrajne, ale jedna taka postac na cala gre chyba nie robi az takiego halo, zeby od razu zarzucac zalew wulgaryzmow? Oczywiscie, ze rozne postaci klna. Oczywiscie, ze sam Geralt rowniez klnie. Pamietam jednak, ze w ksiazkach bylo tak samo i zawsze ma to swoje znaczenie. Nie klnie, bo wdepnal w kwiatek, tylko dlatego, ze przytrafilo mu sie cos, co go porzadnie rozjuszylo. Proste. Nie widze w tym zadnej patologii.Pozdrawiam,Sidian