Bo komputerowe retardy czują się dowartościowane w grze, bo tam mogą komuś dokopać i znalźć przyjaciół a nawet wirtualną dziewczynę... Ja lubię grac przez internet, ale za jednym razem nie spędziłem w takiej grze dłużej niz 2h grania - chyba, że z kumplem postanowilismy sobie coś w stylu: "Ej, stary! Popatrz, skoczymy z tej tamy, walniemy sie do rzeki i zobaczymy gdzie dopłyniemy!" Jak nas zaczęły gonic aligatory z szczescioma łapami, dinozaury, jakies orki, duchy i inne śmiry-miry, tośmy z 3 godziny uciekali
. To jedyna zaleta gier MMORPG - moi kumple z prawdziwego świata
.Ale... Wiedźmin niby tego nie potrzebuje, bo bardzo wciąga, ale w odróznieniu własnie od gier MMORPG, albo ze zwykłym online, nie będzie tak długo pamiętany. Naprawdę miło by mi było pójść z kumpelm i zapolować na taką strzygę. Tylko, że cięzko zrobić tryp multi w tak skonstruowanej grze, jak Wiedźmin. Trzeba by całkowicie ją przefasonować.


