Wspomnienie z Wiedźmina/Wiedźmina 2? Kiedy wychodził Wiedźmin, prozę Sapkowskiego znałem słabo. Ot, parę opowiadań podrzuconych przez kolegów z liceum. Do tego, delikatnie mówiąc, słaby film, który markę "Wiedźmin" w oczach wielu ludzi, w tym niestety i moich mocno zdeprecjonował. Ale tknięty jakimś niewyjaśnonym impulsem, wysupłałem ciężko zarobione pieniądze (byłem świeżo po studiach)i w jednym ze sklepów "nie dla idiotów" na Śląsku nabyłem płytę. Była to moja pierwsza gra nabyta za własne pieniądze. Mój stary komputer ledwo mógł ją uciągnąć. Ale nie było to ważne. Czas po zakupie dzieliłem na sen, pracę i grę. Całkowicie zatopiłem się w świecie Wiedźmina. Do dzisiaj pamiętam poszukiwania sefir, dziadka-ludożercę czy słynne "chędożone karty". Ale w pamięć najbardziej zapadł mi akt czwarty, jakby oderwany od głównego nurtu akcji. Pamiętam inspirowane "Balladyną" Słowackiego zadanie. Południce i północnice oraz poszukiwanie fragmentów zwierciadła. Byłą to jedna z wielu misji, w przekroju całej gry praktycznie bez znaczenia, ale to właśnie ona najbardziej zapadła mi w pamięć.
Na drugiego "Wiedźmina" już czekałem. Złożyłem zamówienie przedpremierowe na edycję kolekcjonerską i liczyłem dni do premiery. W końcu przyszedł upragniony email. Niemal z marszu udałem się do sklepu Sferis w bielskiej "Sferze" i odebrałem upragnioną paczkę. Jadąc do domu myślałem już tylko o niej. Czułem się jak dziecko w Gwiazdkę. Otwieranie pudełka i wyciąganie kolejnych "prezentów". Popiersie, album, karty, moneta, figurki, naklejki - wszystko to mam do dzisiaj, traktując jak prawdziwy skarb. I choć jakiś czas temu przekoczyłem trzydiestkę i na głowie przybywa mi siwych włosów, to na trzecią część przygód Geralta czekam jak na Boże Narodzenie. I tym razem czekam już nawet nie na premierę, ale na pierwsze informacje o zamównieniach przedpremierowych.
'Wiedźmin" wpłynął również na mój rozwój osobisty. Zacząłem czytać polskich autorów fantasty. Zacząłem oczywiście od Sapkowskiego, ale w dalszej kolejności sięgałem po Pilipiuka, Komudę, Kossakowską , Piekarę, Grzędowycza. Może zabrzmi to dziwnie, ale dzięki "Wiedźminowi" znacząco poszerzyłem swoje horyzonty, stałem się innym, mam nadzieję, lepszym człowiekiem.
Na drugiego "Wiedźmina" już czekałem. Złożyłem zamówienie przedpremierowe na edycję kolekcjonerską i liczyłem dni do premiery. W końcu przyszedł upragniony email. Niemal z marszu udałem się do sklepu Sferis w bielskiej "Sferze" i odebrałem upragnioną paczkę. Jadąc do domu myślałem już tylko o niej. Czułem się jak dziecko w Gwiazdkę. Otwieranie pudełka i wyciąganie kolejnych "prezentów". Popiersie, album, karty, moneta, figurki, naklejki - wszystko to mam do dzisiaj, traktując jak prawdziwy skarb. I choć jakiś czas temu przekoczyłem trzydiestkę i na głowie przybywa mi siwych włosów, to na trzecią część przygód Geralta czekam jak na Boże Narodzenie. I tym razem czekam już nawet nie na premierę, ale na pierwsze informacje o zamównieniach przedpremierowych.
'Wiedźmin" wpłynął również na mój rozwój osobisty. Zacząłem czytać polskich autorów fantasty. Zacząłem oczywiście od Sapkowskiego, ale w dalszej kolejności sięgałem po Pilipiuka, Komudę, Kossakowską , Piekarę, Grzędowycza. Może zabrzmi to dziwnie, ale dzięki "Wiedźminowi" znacząco poszerzyłem swoje horyzonty, stałem się innym, mam nadzieję, lepszym człowiekiem.


