Forums
Games
Cyberpunk 2077 Thronebreaker: The Witcher Tales GWENT®: The Witcher Card Game The Witcher 3: Wild Hunt The Witcher 2: Assassins of Kings The Witcher The Witcher Adventure Game
Jobs Store Support Log in Register
Forums - CD PROJEKT RED
Menu
Forums - CD PROJEKT RED
  • Najnowsze
  • AKTUALNOŚCI
  • DZIAŁ OGÓLNY
    WIEDŹMIN GRA PRZYGODOWA
  • FABUŁA
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 WIEDŹMIN 3 WIEDŹMIŃSKIE OPOWIEŚCI
  • ROZGRYWKA
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 WIEDŹMIN 3 MODY (WIEDŹMIN) MODY (WIEDŹMIN 2) MODY (WIEDŹMIN 3)
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 (PC) WIEDŹMIN 2 (XBOX) WIEDŹMIN 3 (PC) WIEDŹMIN 3 (PLAYSTATION) WIEDŹMIN 3 (XBOX) WIEDŹMIN 3 (SWITCH)
  • SPOŁECZNOŚĆ
    TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT WIEDŹMINA) TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT CYBERPUNKA) INNE GRY
  • RED Tracker
    Cyberpunk Seria gier Wiedźmin GWINT
Menu

Register

Wiedźmin i wspomnienia z nim związane - Konkurs

+
Prev
  • 1
  • …

    Go to page

  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • …

    Go to page

  • 18
Next
First Prev 10 of 18

Go to page

Next Last
W

wiciowiec81

Rookie
#181
Oct 27, 2013
Wspomnienie z Wiedźmina/Wiedźmina 2? Kiedy wychodził Wiedźmin, prozę Sapkowskiego znałem słabo. Ot, parę opowiadań podrzuconych przez kolegów z liceum. Do tego, delikatnie mówiąc, słaby film, który markę "Wiedźmin" w oczach wielu ludzi, w tym niestety i moich mocno zdeprecjonował. Ale tknięty jakimś niewyjaśnonym impulsem, wysupłałem ciężko zarobione pieniądze (byłem świeżo po studiach)i w jednym ze sklepów "nie dla idiotów" na Śląsku nabyłem płytę. Była to moja pierwsza gra nabyta za własne pieniądze. Mój stary komputer ledwo mógł ją uciągnąć. Ale nie było to ważne. Czas po zakupie dzieliłem na sen, pracę i grę. Całkowicie zatopiłem się w świecie Wiedźmina. Do dzisiaj pamiętam poszukiwania sefir, dziadka-ludożercę czy słynne "chędożone karty". Ale w pamięć najbardziej zapadł mi akt czwarty, jakby oderwany od głównego nurtu akcji. Pamiętam inspirowane "Balladyną" Słowackiego zadanie. Południce i północnice oraz poszukiwanie fragmentów zwierciadła. Byłą to jedna z wielu misji, w przekroju całej gry praktycznie bez znaczenia, ale to właśnie ona najbardziej zapadła mi w pamięć.
Na drugiego "Wiedźmina" już czekałem. Złożyłem zamówienie przedpremierowe na edycję kolekcjonerską i liczyłem dni do premiery. W końcu przyszedł upragniony email. Niemal z marszu udałem się do sklepu Sferis w bielskiej "Sferze" i odebrałem upragnioną paczkę. Jadąc do domu myślałem już tylko o niej. Czułem się jak dziecko w Gwiazdkę. Otwieranie pudełka i wyciąganie kolejnych "prezentów". Popiersie, album, karty, moneta, figurki, naklejki - wszystko to mam do dzisiaj, traktując jak prawdziwy skarb. I choć jakiś czas temu przekoczyłem trzydiestkę i na głowie przybywa mi siwych włosów, to na trzecią część przygód Geralta czekam jak na Boże Narodzenie. I tym razem czekam już nawet nie na premierę, ale na pierwsze informacje o zamównieniach przedpremierowych.
'Wiedźmin" wpłynął również na mój rozwój osobisty. Zacząłem czytać polskich autorów fantasty. Zacząłem oczywiście od Sapkowskiego, ale w dalszej kolejności sięgałem po Pilipiuka, Komudę, Kossakowską , Piekarę, Grzędowycza. Może zabrzmi to dziwnie, ale dzięki "Wiedźminowi" znacząco poszerzyłem swoje horyzonty, stałem się innym, mam nadzieję, lepszym człowiekiem.
 
S

seba4356

Rookie
#182
Oct 27, 2013
O jedynce
Mi w wieśku najbardziej podoba się świat. Z jedynki w pamięć zapadła mi Wyzima Klasztorna. Wszędzie bród, smród i łajdactwo. Stare Karczmy poukrywane w ciemnych alejkach, zbiry napadający na Ciebie po nocach. Prawdziwe problemy i dylematy ludzi zamieszkujących ten świat. Cięte riposty Geralta na wypowiedzi innych (szczególnie w pamięć zapadła mi rozmowa z Talarem o "rozrysowaniu czegoś" :D/>). Żywe postacie, które mają coś w sobie co ciągnie do nich żeby z nimi porozmawiać po każdym przejściu misji "O! Idzie Zoltan, może odblokowałem nową możliwość zagadania!". Dylematy moralne związane z Wiewiórkami i Zakonem, oraz np. z Alvinem. Wszech obecny rasizm i ludzie żyjący w ciągłym strachu przed utratą życia, bądź resztek majątku. Emocje związane właśnie z ludźmi z którymi rozmawiamy, niektórym współczujemy innych chcielibyśmy zamordować od razu. A i intro z 1. To było coś! Idealnie oddawało moje wyobrażenia o walce z Addą. Do tego jeszcze Vader, chyba bardziej epickiego zespołu nie mogliście poprosić o nagranie piosenki (byłem na ich koncercie w Koszalinie rok temu, nieźle dali czadu).
O Dwójce
Z 2 części gry ciężko mi wymienić co mi się najbardziej podobało. Postacie i świat był jeszcze ciekawszy niż w 1, bardziej żywy i realistyczny. Dużo mocniej było widać, że nasze decyzje wpływają nie tylko na to jak ludzie nas postrzegają, ale na całą okolice. Foltest został Genialnie przedstawiony, szczególnie podobało mi się jak jechaliśmy tą wieżą i jego teksty. To nie jest jakiś tam pedałek na tronie, tylko prawdziwy mężczyzna który wie czym jest życie, który nie boi się stanąć na pierwszej linii frontu razem ze swoimi ludźmi. To jest król którego bym chciał. Flotsam było podobne do Wyzimy Klasztornej. Dylematy jeszcze większe niż w 1 uradować te 3 elfki tu i teraz czy gonić kutasa Loredo i zapobiec podobnym sytuacją w przyszłości? W 2 akcie zdecydowanie bardziej zapadł mi w pamięć obóz Henselta, szczególnie misja z Odrinem. Z Aedirn najbardziej zapadły mi w pamięć 2 teksty, easter egg do Władcy Pierścieni oraz "Moja ulubiona gałąź magi. Lesbomancja" Było też dużo innych ciekawych smaczków, lecz długo by je wymieniać. Z 3 aktu najbardziej podobała mi się rozmowa z Letho. Zajęła mi ona naprawdę dużo czasu, lecz dzięki niej spojrzałem na całą historię z drugiej strony.
O obu
Ogólnie rzecz biorąc świat przedstawiony w obu częściach gry był po prostu genialny. Gdy szedłeś ulicą i ktoś zaczynał rozmowę, nieważne jak bardzo mi się śpieszyło zawsze przystopowałem i posłuchałem. Możliwości rozwiązywania problemów na wiele sposobów, a nie tylko poprzez tępe ciupanie mieczem. Jak już wspominałem wcześniej, dylematy moralne. Walka w wieśkach i system levelowania, genialne(choć w jedynce lepsze). To wszystko razem wzięte daje (przynajmniej dla mnie) jedne z najlepszych gier w jakie grałem.
Non Clima
Gdy sięgałem po pierwszą część bałem się że po prostu zjebiecie mi genialną książkę i genialny świat, w końcu większość ekranizacji, czy właśnie przerobienia książki na film kończy się fatalnie, lecz już po pierwszych rozmowach z Vesemirem, Lambertem i innymi wiedźminami wiedziałem że jednak stanęliście na wysokości zadania, co nie było łatwe i wielki szacunek mam za to do was.
 
U

username_2290657

Senior user
#183
Oct 27, 2013
Moja przygoda ze światem Wiedźmina rozpoczęła się w 2007 roku. Wtedy to przeczytałem w jakimś czasopiśmie, a może gdzieś w Internecie, zresztą nieważne, o grze która nosiła tytuł Wiedźmin. Nigdy wcześniej nie miałem styczności z marką Wiedźmin, więc ta produkcja była dla mnie wielką niewiadomą. Jednak gdy zacząłem grać akt po akcie coraz bardziej zacząłem się zakochiwać w tym świecie. Trzeba nadmienić, ze dzięki Wiedźminowi zakochałem się w gatunku RPG, a także zachęcił mnie do kupna sagi. W 2007 roku mimo, ze gra mi się spodobała, nawet bardzo to nie udało mi się ukończyć gry. Nie byłem w stanie pokonać Wielkiego Mistrza, miałem prawdopodobnie za mały poziom bo bodajże 26 lub 27. Ponownie sięgnąłem po grę kilka lat później gdy zbliżała się premiera dwójki. Wtedy byłem już po lekturze sagi. Od tamtego momentu do premiery dwójki przeszedłem Wiedźmina z 6 razy. Najczęściej po stronie zakonu, dlatego, że bardzo polubiłem Zygfryda, a nie chciałem zdradzić przyjaciela. Podczas gry wielokrotnie zdarzało mi się całkowicie zapomnieć o rzeczywistości, co nie zdarzyło mi się przy żadnej innej grze, poza drugą częścią Wiedźmina. Warto też wspomnieć, że do dnia dzisiejszego tylko w Wiedźmina pierwszą i drugą część zdarzyło mi się grać więcej niż raz.
Następnie przyszedł czas na drugą część Wiedźmina. Długi czas przed premierą zamówiłem edycje kolekcjonerską. Gdy w końcu ją otrzymałem na parę dni przed premierą, spędziłem wiele godzin na przeglądaniu Artbooka, zabawie kośćmi, czy przyglądaniu się głowie Geralta. W noc, w której miały zostać uruchomione serwery, żeby gracze posiadający EK mogli rozpocząć przygodę z grą. Niestety, albo stety w tą noc nie zostały one uruchomione. Czekałem na to prawie do 4 nad ranem, jednak musiałem się przespać bo szkoła. Uruchomić grę udało mi się dopiero po szkole. To opóźnienie nie było takie złe, bo dzięki temu mam fantastyczną koszulkę. Gdy gra powoli się włączała czułem, że nigdy tej chwili nie zapomnę. Początkowy film wprowadzający wyszedł genialnie i ta muzyka, miodzio. Do dzisiaj przeszedłem ją aż osiem razy.
Najtrudniejszą decyzją jaką musiałem podjąć podczas zagłębiania się w grę był wybór między Rochem, a Iorwethem. Podczas pierwszego przechodzenia gry podążyłem za elfem. Powód był prosty, uznałem ze ich walka jest słuszna i chciałem ich poprzeć. W Vergen poznałem wiele ciekawych postaci takich jak Yarpen Zigrin. No i poznałem również Saskie, którą bardzo polubiłem i popierałem jej ideały. Z drugiej strony jest Roch, którego nie da się nie lubić, to po prostu swój chłop. W tej ścieżce możemy również poznać bliżej Ves, która jest jedną z moich ulubionych postaci kobiecych. Bardzo lubię Temerie i było fajnie ze mogłem przyczynić się do jej uratowania.
A jakie były najbardziej niesamowite momenty w obu grach. W jedynce bez wątpienia, był to moment, niedługo po odczarowaniu Vincenta. Pojawił się wtedy przerywnik fabularny w którym Geralt opowiada o swoich refleksjach na temat miłości i jej siły w okrutnym świecie, porównał on również sytuacje Vincenta i Carmen do bajki. Był to jeden z najpiękniejszych momentów z jakim spotkałem się podczas mojej przygody z grami komputerowymi. Kolejnymi niezwykłymi momentami było każde spotkanie z Barghestami i ta muzyka która temu towarzyszyła. W drugiej części takimi momentami niezapomnianymi było zadanie „W szponach szaleństwa”. Szpital dla obłąkanych to naprawdę niezwykła i klimatyczna lokacja i ten strach i niepokój jaki budziła we mnie.
 
A

albercik6669

Rookie
#184
Oct 27, 2013
Przed rozpoczęciem gry zarówno w pierwszego jak i drugiego Wiedźmina przypominałem sobie dokonania Geralta czytając ponownie całą sagę Andrzeja Sapkowskiego, ot tak, żeby jak najwięcej przyjemności czerpać z grania, no i najpełniej doceniać trud włożony w przygotowanie fabuły. Po za oczywiście Geraltem, moimi ulubionymi postaciami były Yenefer i Ciri. Grając w pierwszego Wiedźmina trochę zabrakło mi tych postaci, choć czuło się to dopiero po przejściu gry w trakcie chwili refleksji, która następują zawsze gdy na ekranie pojawiają cię napisy końcowe. Ogromna ilość akcji i dojrzała fabuła sprawiły mi masę frajdy. Szczególnie mocno zapamiętałem mało znaczącą postać z pozornie oddalonej od wielkiej polityki, kłopotów i całej wrzawy wsi Odmęty. Karczmarz, który oferuje nam potężny artefakt w zamian za zwrócenie mu skrzynki najprzedniejszej okowity, a zdziwioną minę Geralta kwituje tym że przypomniały mu się takie stare gry. A i mnie przypomniały się również one i pierwsze sesje gry wyobraźni Wiedźmin w gronie kumpli, tak właśnie wyobrażaliśmy sobie ten świat. Następnie karczmarz opowiada nam historię wiedźminki, czarodziejki, księżniczki no ja się po prostu wzruszyłem. Na drugi moment który tak mocno by mnie poruszył musiałem czekać na Wiedźmina 2 na szczęście już w prologu pada tekst o straszeniu gwałceniem czarodziejki i wiedźmina i znów cała saga staje nam przed oczami. W Drugiej części bardzo mocna czuć korzenie tej historii w sadze Sapkowskiego. Uwielbiam w tej grze że jest ona na wskroś polska i niesamowicie rubaszna. Okoliczności zrobienia sobie tatuażu przez Geralta są majstersztykiem. Ta gra bawi do łez wielokrotnie i potrafi rozśmieszyć jednym tekstem rzuconym niby ot tak, zwłaszcza we Flotsam. Kucharz z maleńkiego miasteczka, nie miesza, on zmaga się z tworzywem. Tekstów takich jest bez liku i nie ma sensu ich przytaczanie choć było by to łatwe jak lembas z masłem . Gra ta jednak nie jest tylko śmieszna, ale prawdziwie wielowątkowa i dojrzała. Dla mnie najmocniej świadczy o tym fakt, że u zwieńczenia gry kiedy nareszcie zakończyliśmy pościg za skurczybykiem, który przewrócił nam życie do góry nogami, tak naprawdę nie chcemy już go zabić. Choć w wielu grach RPG gracz stawiany jest przed wyborem którego konsekwencje go dosięgną to w Wiedźminie problemy były mi najbliższe i najtrudniejsze.

Na początku tego miesiąca po raz kolejny postanowiłem przypomnieć sobie Wiedźmina 2 i jakież było moje zdziwienie kiedy moja nie grająca dziewczyna z którą mieszkam, jak tylko słyszała, że zaczynam grać przychodziła do mnie i siadała obok oglądając jak film to wszystko co działo się na ekranie monitora. Tego bym się po niej w życiu nie spodziewał, a jednak Wiedźmin czyni cuda. Może jeszcze sprowadzę ją na dobrą drogę i dzięki tej grze zacznie lubić klimat fantasy, a nieśmiało mogę się łudzić, że może nawet przeczyta sagę, ale to dopiero zapewne stanie się po tym kiedy razem wciągniemy się w fabułę trzeciej części.

Pozdrawiam CDPR i życzę żebyście jak za każdym razem rzucili perły przed wieprze.
 
X

xhuxixan.847

Rookie
#185
Oct 27, 2013
Widzę, że ludzie pozakładali konta po to żeby wpisać się w tym temacie tylko :p. Ciekawe czy ktoś założył sobie po kilka kont :p.
 
erwins

erwins

Forum veteran
#186
Oct 27, 2013
6 latek... Już pora iść do szkoły!
Hm... lubię porządek, więc po kolei:
Czas przed narodzinami Pierwszego Wiesia był dla mnie dziwny. Zapowiedź "Pierwszej Polskiej gry, która wkroczy (z rozmachem) na światowy rynek!" nastawiało mnie do tego projektu... sceptycznie. Zdziwieni? Już wyjaśniam. Otóż.. umieliśmy (polacy) dużo gadać. Potrafiliśmy świetnie mówić o tym, że zrobimy coś niesamowitego, tylko, że... brak nam było "jaj", by to zrobić na wysokim poziomie. Ponadto utarło się przekonanie, że polskie produkty - nawet, jeśli są dobre - nie mają takiego wzięcia "zagramanicą", więc po co się męczyć. Lepiej zrobić kicz. To przeświadczenie spowodowało brak specjalnego zainteresowania Wiedźminem z mojej strony. Pobieżnie czytałem informacje nt. W1. Wypowiedzi, newsy, plotki czy komentarze nie robiły na mnie wrażenia... do momentu gdy ujrzałem pierwszy trailer. To ten krótki filmik (nie mogę go znaleźć :( ) zburzył mój pogląd o polakach. Od tamtej chwili żyłem Wiesiem. Narastające napięcie i podniecenie powodowało, że myślałem tylko o nim a nauka nie była ważna. Trwałem tak do premiery. Później było jeszcze gorzej... Był to okres kiedy zwyczajnie nie miałem pieniędzy na zakup gry. Musiałem czekać jakieś dwa, DWA TYGODNIE! od premiery, aż kuzyn przejdzie Wiedźmina i pożyczy mi płytki... Te dwa tygodnie były bardzo długie. W tym czasie męczyłem siebie i innych. Rodzice mieli mnie dość (notabene tata ma na imię Wiesław :D ) a każda moja rozmowa, prędzej czy później, wkraczała na temat Wiedźmina. Czułem się tak, jakbym jako jedyna osoba na świecie nie zagrał jeszcze w tą grę.
W końcu kuzyn zlitował się nade mną i użyczył swoją kopię Wieśka. To było niesamowite uczucie, gdy pierwszy raz obejrzałem Intro przy głośnikach ustawionych na maxa... ach nie potrafię opisać tego stanu. Grałem bez ustanku. Godzin nie liczyłem. Cała gra pochłonęła mnie niezmiernie. Przeżyłem chyba wszystkie możliwe emocje podczas rozgrywki. Smuciłem się w czasie pogrzebu Leo. Śmiałem się, gdy pijany "Pan Gerwant" zabijał Echinopsy w ogródku Oda. Wkurzałem się kiedy Bestia po raz setny mnie uśmiercała. Taki Jegomość chodzący po Wyzimie Klasztornej, krzyczący "Gdzie jest Prawo i Sprawiedliwość?!" - bezcenne :D . Jest wiele sytuacji w grze, które zapamiętam do końca życia i nie sposób ich tu wszystkich wymienić.
W Zabójcach Królów na łopatki rozłożyła mnie szkoła magii o tajemniczej nazwie "Lesbomancja". Jednak to Pierwszej części oddaję pokłony i to do niej będę wielokrotnie powracał.

PS. To właśnie Wiesiu nr. 1 przekonał mnie do przeczytania Sagi o Nim :)
 
J

jasiekbusz

Forum regular
#187
Oct 27, 2013
Wspomnienia z wiedźminem? Tego mnóstwo jest :p

Najbardziej zapadły mi w pamięć rozmowy z postaciami takimi jak Talar (w dwójce sam jego list mnie rozbawił) czy krasnoludy. Te ich teksty, riposty są po prostu meeega! Tym samym liczę że w trójce nie zabraknie takich barwnych i wspaniałych postaci jak oni. Co jeszcze? Klimat. W jedynce był świetny. A szczególnie zapadła mi w pamięć Wyzima. Brudne ulice z żebrakami, sklepy, karczmy to jest to co lubię :D W Zabójcach Królów spodobał mi się szczególnie las wokół Flotsam, jego cała fauna i flora. Kolejną rzeczą są wybory. Wybory, które przy których naprawdę ma się dylemat. I to jest w wiedźminie świetne. No i "prawdziwość" tego świata. Wszechobecny rasizm i strach panujący wśród ludzi. Prawdziwe dialogi, a nie takie głupie, naciągane teksty. Nie wspomniałem tu nawet o potworach i walce z nimi, bo to chyba najbardziej oczywista rzecz ze wszystkiego.

No i zapomniałbym o jeszcze jednym. Jednym z fajniejszych momentów, było jak wyszedł pierwszy trailer Wiedźmina 3. Sam filmik na którym był tylko medalion oglądałem jakieś 300 razy i za każdym razem dreszcze po plecach mnie przechodziły :)

Więc teraz nie pozostaje mi nic innego jak podziękować całej ekipie CD Projekt, za tak wspaniałą serię gier! Kawał świetnej roboty, trzymam kciuki za następną część (biorę kolekcjonerkę od razu, o ile oczywiście będzie:D)
 
M

Master_Dandelion

Forum veteran
#188
Oct 27, 2013
Wiedźmin...Pierwszy mój kontakt z Geraltem miał miejsce w telewizji, jeszcze jako młodzik. Zobaczyłem akurat odcinek z nagą panią i w zasadzie takie są moje wspomnienia z tym serialem. Kilka lat później usłyszałem o Wiedźminie 1. Kolega pokazał mi rewelacyjne pudełko z grą, dlatego udałem się do sklepu i wydałem swoje ciężko zaharowane kieszonkowe na tę grę. Niestety, jak się można było spodziewać, Wiedźmin 1 nawet mi nie ruszył. Ach, wielka była moja złość! Pocieszyłem się ładnym wyglądem na półce. Odłożyłem tam pudełko nie zwróciwszy uwagi na resztę materiałów, których jak wiemy było sporo. Po kilku latach, bodajże w 3 klasie technikum na wycieczce do Zakopanego przyjaciel opowiedział mi zarys historii we Wiedźminie, o Ciri, Yennefer, o piersiach w grze, o grubiańskim humorze pana Sapkowskiego. Krocząc po zaszklonych ścieżkach Tatr z zapartym tchem słuchałem o imponującym świecie stworzonym zarówno przez autora książki jak i gry. Po powrocie wysupłałem kolejne oszczędności na kartę graficzną by być w stanie zagrać w pierwszą część. Najpierw jednak, sięgnąłem do pudełka i przeczytalem fragment dołączonego opowiadania dosłownie w kilka minut. Wrażenia?"Już?! Chcę więcej!" Udałem się do biblioteki, wypożyczyłem te części, które były, na resztę konsekwentnie czekałem, w międzyczasie radując się grą, która w końcu działała! Komputer się dusił i wył, ale działała! Bardzo długo się przekonywałem do systemu walki i dziwnego trzymania przez Geralta miecza, ale w końcu zostałem urzeczony fabułą i dialogami. Jednym słowem zaskoczenie i bomba! Co do Wiedźmina 2... Cudowne oczekiwanie, preorder i świetna gra. Nie będę się dłużej rozpisywał. Romans z Wiedźminem 2 był i wciąż trwa, nie ma o czym mówić. Podejrzewam jednak, że zdradzę go za jakiś czas z nową książką oraz jego następcą.
Pozdrawiam,
Sebastian Drewnowski.
 
W

WNHacker

Senior user
#189
Oct 27, 2013
Momentów, które wprawiały mnie w niesamowity nastrój, którego z resztą nie umiem nawet teraz opisać w obu Wiedźminach było co nie miara. Postaram się jednak opisać kilka tych, które pamietam najbardziej.
Pierwszy to chyba klimatyczne intro z jedynki. Pamiętam, że podniecony oczekiwaniem, po mozolnej instalacji odpalam grę i słyszę tę super muzykę i głos Pana Tomasza Marzeckiego. Brrrr... Aż mnie ciarki przechodzą nawet teraz po tych sześciu latach. Coś niesamowitego. Swoją drogą moglibyście moi drodzy REDZI zatrudnić Pana Tomasza w trzeciej części.
Fajnie by było go znów usłyszeć jak w epicki sposób opowiada historię Geralta z Rivii.
Co do rugiej części to najbardziej chyba napawałem się lasem we Flotsam. Te promienie słońca przedzierające się przez korony drzew z klimatyczną melodią w tle. Ach cóż to był za widok. Zwłaszcza na ustawieniach ultra, na których mój komputer ledwie dawał radę, ale musiałem to zobaczyć w pełnej okazałości. Więc wybacz komputerku. W ogóle w dwójce przyroda była super. Można się czepiać, że mało żywa itp., ale dla mnie w porównaniu z niektórymi grami to było cudeńko.
Bardzo mi się podobały easter eggi np. ten o agencie Blazkowiczu i jego włóczni. Albo momenty, które dawały do myślenia. Mam tu na myśli ten, w którym Geralt z Vernonem dorwali króla Henselta i Vernon chciał się na nim zemścić za Ves. Odpalała się tam taka wstawka. Fani wiedzą o co chodzi. Takie momenty dają trochę do myslenia, mimo że to tylko gra.
Na koniec wszystkiego najlepszego redom i nam wszystkim. Niech Wiedźmin 3 pozamiata!
 
N

naklon

Senior user
#190
Oct 27, 2013
Parę historii samej rozgrywki by się znalazło, ale tutaj przytoczę historię związaną ogólnie z Wiedźminem i jego premierą...

Otóż kiedy te 6 lat temu dowiedziałem się o premierze Wiedźmina 1 byłem ciekawy, co to jest, z czym to się je, jak to wygląda. Miałem wtedy dokładnie 12 lat (Tak, teraz już 18
).Po obejrzeniu zwiastuna zapragnąłem tej gry. Najpierw zarywałem noce czytając wszystkie nowinki o grze, o świecie, czytałem opowiadania, mimo, że niewiele z nich jako dziecko rozumiałem, ale jednak wciągały mnie, bo ukazywały magiczny świat o jakim zawsze marzyłem - z czarodziejkami i rycerzami, lecz nie piękny, ale brutalny. Tak też wyczekiwałem tego Skarbu. W końcu, kiedy go zakupiłem (właściwie to rodzice zakupili) zainstalowałem i z wypiekami na twarzy uruchomiłem. Jednak był problem - mój komputer był zdecydowanie za słaby, aby grę pociągnąć, zacinała się niemiłosiernie. Pamiętam, jak wtedy poleciała mi łza, że nie mogę jeszcze pograć, że to jeszcze nie czas. Wyprosiłem na rodzicach nowy komputer, a jako, że mieli znajomego informatyka to za niewielką cenę zmontował maszynę pod Wiedźmina (jeszcze sam się upewniłem, że rodzice dali informatykowi pudełko z grą, aby kierował się wymaganiami
). Podczas oczekiwania na komputer udało mi się zgarnąć całą sagę Sapkowskiego, zacząłem czytać. Łapałem z Wiedźmina wszystkie "gadżety" jakie były. Pamiętam jak dziś moje zdanie "Jestem największym fanem Wiedźmina, chociaż jeszcze w niego nie grałem" - wiem, że to zdanie nijak nie było prawdziwe, ale będę je pamiętał do końca życia. Po jakimś tygodniu maszynka przyszła, pierwsze co zrobiłem to zainstalowałem Wiedźmina. Wypieki na twarzy, niemal łzy radości - i początek rozgrywki w Kaer Morhen. Siedziałem z otwartymi ustami przez parę godzin i ciągle grałem. Potem je zamknąłem, ale grać dalej grałem. Bez przerwy. No może z małymi na sen itp. Dokładnie pamiętam jak bardzo szanowałem tą grę, pudełko, instrukcje, płyty, wszystko. Pewnego razu moi rodzice bez mojej wiedzy pożyczyli grę jakiemuś swojemu znajomemu. Powróciła do mnie w opłakanym (tak wtedy myślałem) stanie - porysowana płytka, instrukcja zalana sokiem pomidorowym
. Obwiniałem rodziców i chciałem "odszkodowania" - zapragnąłem edycji kolekcjonerskiej. Medalion, koszulka, artbook - to wszystko było moim nowym marzeniem. Na allegro rodzice znaleźli sensowną aukcję z sensowną ceną, ale na licytacji. Więc rzucili swoje pięć groszy i czekaliśmy razem na zakończenie licytacji. Pamiętam te emocje - nie mogłem spać po nocach, bałem się, że ktoś nas przebije. W końcu doszedł ostatni dzień aukcji, ostatnie pięć minut, ostatnia minuta. Ktoś przebił naszą ofertę. Rodzice nie zdążyli odpowiedzieć, aukcja się skończyła. Pamiętam łzy i rozpacz jaką wtedy przeżywałem
Teraz wydaje mi się to zabawne, ale wtedy, 6 lat temu, mój świat autentycznie legł w gruzach. Na szczęście rodzice jakimś cudem kupili po paru dniach kolekcjonerkę na allegro. Tak bardzo się ucieszyłem, skakałem z radości. Kolekcjonerkę tą mam do dziś, właśnie dzisiaj ją wyciągnąłem, żeby ponownie zainstalować Wiedźmina... Otwierając pudełko wróciły wszystkie wspomnienia, stopniowo - artbook, bestiariusz, medalion, gra karciana przy której swoją drogą długie godziny grałem sam ze sobą, bo nikt nie chciał ze mną grać
W końcu doszedłem do pudełka, wyciągnąłem je i poleciała mi łza. Autentycznie. Po 6 latach, w wieku 18 lat, popłakałem się na widok gry. Ale dalej czuję to wspaniałe uczucie, kiedy piszę ten tekst. Właśnie Wiedźmin skończył się instalować. Idę przeżywać te wspaniałe historie na nowo. Dziękuję wam, CDProjekt RED - na zawsze zapisaliście się w mojej głowie, kocham was.
Pozdrawiam,
Patryk Naklicki
 
L

lilay

Rookie
#191
Oct 27, 2013
Ach! Wspomnienia.

Od razu przypomina mi się pamiętna walka z Azarem Javedem. Przygotowania do niej zawaliłyśmy grubo (grywam razem z koleżanką) pozbywając się gromadzonych przez całą grę składników jakiś czas wcześniej. I tak tego nie używałyśmy, a tylko zawalało torbę. Toteż kiedy dotarłyśmy do Javeda, na stanie nie było ani jednej Jaskółki, ani też możliwości dorobienia jej. Pech chciał, że miejsce dostępne na zapis skończyło się nieco wcześniej, w związku z czym wszystkie "niepotrzebne" save'y zostały wykasowane. Plułyśmy sobie w brodę obydwie.

Miłym zaskoczeniem było pojawienie się Berengara - szybko jednak się okazało, że ginął praktycznie przy pierwszym ciosie. Od około dziesiątego podejścia utarło się, że "przyszły szczątki". Szczątki niezawodnie przychodziły za każdym razem, i tak samo niezawodnie wypełniały swoją powinność... do czasu.

Naszą główną taktyką było unikanie ataków, co objawiało się w postaci biegania w kółko i okazjonalnego machnięcia mieczem/Igni w stronę przeciwnika. Przy podejściu mniej więcej dwudziestym piątym zasugerowałam, aby kroki Geralta skierować w górę - tam jeszcze nas nie było. Biegamy więc i biegamy, kątem oka zerkając na szczątki - coś jednak jest nie tak. Odniosłyśmy wrażenie, że brakuje hulającego za nami Javeda.

Przeczucie okazało się słuszne - nikt nas nie gonił. Z mieszanymi uczuciami zeszłyśmy na dół... gdzie owszem, leżały szczątki - pilnowane przez Berengara. Sytuacja na tyle niesamowaita, że dłuższą chwilę zajęło nam uświadomienie sobie co w ogóle zaszło.

I tak oto pokonany został Azar Javed - przez wiedźmina latającego naokoło piwnicy. Win.
 
Z

zizzi7

Rookie
#192
Oct 27, 2013
Z Wiedźmina:
Przed rozpoczęciem gry w "jedynkę" przeczytałem już wszystkie książki, więc znałem dobrze świat wykreowany przez A. Sapkowskiego. Starcia z potworami przypadły mi najbardziej do gustu.W grze, moim zdaniem było to najbardziej urzekające gdyż najbardziej oddawało klimat z książki. Np. pojedynek ze Strzygą. To była Bomba!!! Każde starcie dostarczało mi dużo frajdy. Oprócz tego twórcy genialnie zrobili świat. Oddawał on świetnie klimat znany mi z książki i zapierał dech w piersiach. Najbardziej mroczną lokacją było(moim zdaniem:)) Podgrodzie w nocy. A z kolei najfajniejszą ( i zarazem klimatyczną) w dzień- Pola. Południce, Wywerny, Vodyanoi, a nocą Zjadarki to jest to co lubię. A krypta na polach to po prostu cudo! Sama jej ekspozycja zapiera dech w piersiach, a co dopiero z muzyką i wyskakującymi potworami :). Natomiast Wyzima była świetnym odwzorowaniem miasta handlowego i posiadającym niezwykły klimat. Uliczni gawędziarze, handlarze, grajkowie, zbiry itd., dają nam audio-wizualny pokarm dla duszy.
Z Wiedźmina 2:
Najbardziej zapadły mi w pamięć lokacje Aktu I i II. Zostały one perfekcyjnie wykonane pod względem, graficznym jak i odwzorującym świat spod pióra autora Wiedźmina. Penetrowanie ich krok po kroku, zwiedzanie najdalszych ich zakątków było niezwykle urzekające. Lasy we Flotsam dały mi poczucie tajemniczości i że za każdym drzewem może czaić się niebezpieczeństwo. Jaskinie, mokradła, leśne trakty świetnie oddawały krajobrazy z książki. Flotsam- jako miasto urzekło mnie realizmem miejsca, jak i wspaniałym rynkiem, ciekawym portem, niezwykłą bindugą oraz wszystkim innym. W Vergen miałem okazję podziwiać wspaniałe górskie widoki, niebezpieczne wąwozy, lasy i krypty. Pole bitwy przed obozem Kaedwen też wygląda pięknie, jak i wąwozy przy nim.
To wszystko było zasługą zaangażowania twórców jak i przepięknej grafiki. Mam nadzieję że Wiedźmin 3 będzie lepszy i jeszcze bardziej wciągający. Trzymam kciuki za twórców gry ;)
 
U

username_2059807

Forum veteran
#193
Oct 27, 2013
Jak pomyślę, że to już 6 lat to po prostu...
przypomina mi się to wszystko co było przed premierą W1, pierwsza strona z kilkoma konceptami i gdzieś tam krążące po forum cdprojekt.pl pierwsze screeny z autorskiego (jeszcze przed ogłoszenia że będzie aurora) silnika (o ile dobrze pamiętam), kolejna strona z możliwością komentowania news`ów i te dziesiątki komentarzy dyskusji,pierwsze forum, dyskusje o tym czy miecze na pewno powinny być pod "tym" kątem;) każdy screenshot na który czekaliśmy a później następne dziesiątki analiz (na podstawie jednego screena). Pisarz ze mnie marny, ale wspomnienia zostaną:)
 
R

rohellec96

Rookie
#194
Oct 27, 2013
Z wiedźmińskim uniwersum łączy mnie cała masa wspomnień i trudno wskazać na to jedno jedyne. Wiele momentów zapadło mi w pamięć, niektóre śmieszne, inne zmuszające do zastanowienia, ale tym co najmilej wspominam to II akt pierwszej części serii. SIEMKO. Te dialogi są tak świetnie napisane, że do tej pory jak sobie je przypomną to mam "banana" na twarzy />/> Podejrzewam, że Wy jako twórcy tych scen w lochach też musieliście się dobrze bawić w trakcie pracy nad nimi. A tekst o aplikowaniu sobie fisstechu...mistrzostwo. Poza tym chyba każdy z nas zna takiego ćwierćmózga jak Siemko-ćpun :D/>/>
 
R

remigiusz

Rookie
#195
Oct 27, 2013
Witam serdecznie wszystkich fanów i twórców Wiedźmina

Swój monolog chciałbym rozpocząć od pewnej refleksji, a mianowicie - Wiedźmin to dla mnie więcej niż gra to kwintesencja słowiańskości, która jest mi szczególnie bliska jako Polakowi. Wiem, że brzmi to patetycznie ale grając czy to we W1 czy w W2 byłem dumny z tego, że jestem Polakiem...tak, tak możecie się śmiać ale naprawdę tak było bo miałem świadomość tego, że moi rodacy z CDP tworząc tak wspaniałą klimatyczną grę promują mój kraj, rodzimą literaturę oraz kulturę. Dobra po tym nieco przydługawym wstępie jak to mawia mój tata przejdę do samej gry o której powstawaniu dowiedziałem się od mojego kuzyna o ile dobrze pamietam latem 2007r. Jednak w wyniku pewnych okoliczności w grę zagrałem dopiero w 2010r. było to związane z wymianą komputera na którego długo zbierałem
pieniądze, ale było warto:). Podczas rozgrywki w W1 starałem się chłonąć każdy dialog, każdy wpis do dziennika, cudowną muzykę etc. O samych zadaniach które zapadły mi szczególnie w pamięć nie bedę pisał bo było ich bardzo wiele. Jeśli chodzi o W2 to pamiętam że kupiłem go dokładnie w dniu premiery, wogóle z jego zakupem była ciekawa historia, mianowicie poszedłem rano przed szkołą do pewnego hipermarketu w celu zakupienia gry, a tam nic takiego jak Wiedźmin nie ma, zakłopotany wróciłem ponownie po lekcjach z nadzieją, że może teraz będzie. Obszedłem cały sklep i nic, juz mam kierować się do wyjścia, a przed moimi oczami ukazuje się znana sylwetka Białego Wilka służąca jako stojak:), uradowany popędziłem do kasy zapłaciłem ile trzeba, a paragon trzymam do dziś w portfelu na pamiątkę:)/>/>. Natomiast o odczuciach związanych z W2nie będę pisał aby się nie powtarzać albowiem były one niemal identyczne jak te związane z W1, chociaż w mojej hierarchii zawsze to Wiedźmin 1 będzie pierwszy bo to od niego ta cała przygoda która trwa do dziś się zaczęła. Owocem tej przygody jest m.in. to, że spełnił się jeden z moich celów, czyli dostałem się do redakcji witchersite.pl - fanowskiej witryny poświęconej wiedźminowi, kto wie może kiedyś dostane się szczebel wyżej czyli do strony thewitcher.com - to byłoby coś hehe

Dzięki wszystkim którzy to przeczytali mam nadzieję, że was nie zanudziłem

Pozdrawiam was serdecznie panowie z CDP tak trzymać!!!
Remi
 
F

foxi1309

Rookie
#196
Oct 27, 2013
Już 6 latek... Sława jednak wciąż się trzyma!
Osobiście grę kupiłam dopiero dwa lata temu, w pakiecie W1, W2 i audiobook, z wszystkimi poradnikami i tak dalej. Gdy w końcu znalazł się komputer trawiący wymagania techniczne (miałam wtedy jeszcze starego hp, nie było prosto), ograniczyłam jedzenie i picie do stricte minimum, a pocztę głosową zamieniłam na "Jestem na szlaku, nie zamierzam oddzwaniać. Po usłyszeniu sygnału nie was diabli wezmą".

Nadszedł czas pierwszych odwiedzin bagien nieopodal Wyzimy. Było coś koło drugiej, siedziałyśmy za biurkiem z koleżanką, oczami pożerając ekran. Grałyśmy na przemian, jako że mamy tylko jeden komputer do dyspozycji.
Zaczeła koleżanka: niepytając nikogo o drogę, śmigneła między drzewa, nie bacząc na ścieżki i inne takie prozaiczne udogodnienia. Biegła biegła biegła i... wrzask! Nie wiadomo skąd wyskoczyła gromada utopców, wraz z ich przyjaciółmi bloedzigerami i archesporami, niezmiernie skutecznie pozbawiając nas połowy energii życiowej. Niech żyje znak Ignii, Geralt wyszedł cało.
Od tego momentu, to ja prowadziłam wiedzmina, a koleżanka trzymała "Alt", ukochany przycisk zwiastujący kłopoty. Przeszukałyśmy z dziesięć razy wszystkie ciała na bagnach i... trafiłyśmy do chatki. A w chatce ni to baby jagi, ni to piernika, a ludzkie czaszki na stole i wątroba. Zaczeło się zadanie kanibala.
Nie wiem ile czasu biegałyśmy za rozwiązaniem tej zagadki. W końcu, chcąc zająć się innym pobocznym, poszłyśmy do dziadka, czy "Gramps", w wersji angielskiej.
- Dziadku, kto mieszka w chatce na skraju bagien?
- To ja synku!
Cisza trwała z pół minuty, a my gapiłyśmy się w ekran jak głupie, oczekując jakiegoś zwiastowania czy czegokolwiek co by tłumaczyło co się właśnie stało XD Pamiętam niecenzuralne zkwitowanie sytuacji jako "You fuckin cannibal!"

Na ogół, bagna były same w sobie świetną rozrywką. Pamiętam atak śmiechu po otrzymaniu zadania pod tytułem:
- Witaj, zgubiłem rodzinny pierścień, w samym środku wyspy gdzie samą same potwory! Pójdziesz po niego?
[dwa respawny,4 mikstury potem]
- Och, dziękuję ci nieznajomy! Dzięki tobie mam pierścień! W nagrodę, oto pierścień!
A wcześniej, znane już:
- Pięknie k*rwa, pięknie!

Tak na marginesie, to zamiana Raymonda przyprawiła koleżankę i mnie o paranoję: "Ty, czekaj, czemu medalion tak wariuje?" "On nie ma cienia!" "Wampir?!"

Końcówka jedynki była jednak najbardziej zadziwiająca. Pamiętam moje "Cholera, zabiłam Alvina!", chociaż pare godzin wcześniej pomstowałam na bachora, który latał za mną jak wariat, powtarzając że chce być Wiedzminem! (rozważałam zabójstwo, zwłaszcza gdy po starannym ominięciu wywern, ten kretyn latał między nie i wymagał obrony.

Z tych mniej zabawnych, ale porażających i... cóż, wzruszających momentów, to na pewno odkrycie tożsamości wilkołaka, walka ze strzygą... No i ten dreszcz słysząc "Nazywał się Geralt z Rivii. Był Wiedzminem, zabójcą potworów. Dostał nietypowe zlecenie..."
Tak samo w dwójce: przemowa Saskii,
odkrycie jej zdrady, a przynajmniej porwania
, odkrycie kompresji Triss.
No i te niesamowite muzyki...

Można by skwitować pytanie prostym "Wszystko", bo nigdy Wiesiek nie nudzi i nie prawi nudnych morałów. Wiesiek uczy, w dokładnym znaczeniu tego słowa. Pamiętam że po pierwszej sesji gry zdziwił mnie ból łokcia, jako że "gram dopiero pięć minut". W istocie cztery godziny, tak bardzo zostałam wciągnięta w grę. Po zakończeniu, człowiek nie widzi świata w ten sam sposób.
Powodzenia z trójką />/>
 
R

Radziu1890

Senior user
#197
Oct 27, 2013
Odkąd sięgam pamięcią zawsze byłem fanem fantasy.
Będąc w gimnazjum pierwszy raz czytałem Wiedźmina Sapkowkiego.
Wertowałem tom za tomem, praktycznie nie śpiąc po nocach.
Chciałem jak najszybciej dowiedzieć się co było dalej!
Od tamtej pory przeczytałem sagę wielokrotnie,
za każdym razem z takim samym zapałem.
Gdy byłem w liceum ogłoszono, że powstaje gra oparta na realiach świata wiedźmińskiego!
Każdy kolejny dzień spędzałem na przeglądaniu stron internetowych w poszukiwaniu nowinek />
I stało się! Nadszedł dzień premiery! A raczej noc, ponieważ w najbliższym Empiku w mieście, pare miejscowości ode mnie,
sprzedaż zaczynała się o północy. Chodziłem rozsierdzony po domu do późna w nocy bo nie miałem jak dostać się do sklepu.
Z samego rana, praktycznie 3 godziny przed otwarciem, wyruszyłem do miasta, opuszczając lekcje, by zgarnąć upragnioną gre!
Po otwarciu empiku okazało się, że cały nakład Wieśka wyczerpał się w nocy! Zdesperowany, z pomocą jednej z ekspedientek, przetrząsałem półki i magazyn
w poszukiwaniu niedobitków.
I oto jest! /> Jeden jedyny ocalały egzemplarz uchował się na witrynie wystawowej, ponieważ wpadł za ksiązki półke niżej. Cóż to była za ulga! Ściskając mocno swoją gre pomaszerowałem do kasy,
gdzie moja mina i to jak się obchodziłem z grą wywołało salwe smiechu sprzedawczyń. Resztę dnia spędziłem w szkole w dalszym oczekiwaniu, tym razem na rozpoczęcie rozgrywki z Białym Wilkiem.
Po powrocie stanąłem przed stacjonarką, z pewną obawą, czy gra się w ogóle uruchomi.
Z moich obliczeń wynikało, że Wiesiek powinien ruszyć na wymaganiach minimalnych.
Zainstalowałem i nastąpiła chwila prawdy - odpalam iiii nic...
W desperacji uruchamiam ponownie komputer i grę, która o dziwo ruszyła!
Zobaczyłem animacje Bagińskiego która mnie urzekła, czegoś takiego na moje młode oczy jeszcze nie widziałem...
A dalej to już tańcowałem z mieczem w długie ciemne wieczory! Z resztą.... do tej pory pląsam />
 
M

michalek12345

Forum veteran
#198
Oct 27, 2013
Zaczęło się od materiału w faktach o " polskiej super produkcji gry- wiedźmin " obiecałem sobie w tedy , że kupie sobie kompa i zagram w tą grę ( nie grałem w żadne gry ) rok później stoję w sklepie trzymając wieśka , kupiłem , zainstalowałem i odpaliłem - intro- opad szczęki aż do podłogi .Obawiałem się , że nie grając wcześniej w gry nie dam rady takiej gry przejść , - przejście gry takiemu lajkowi jak mi zajęło pół roku na niskim poziomie . W trakcie gry zainteresowało mnie saga o wiedźminie w trakcie imprezy u Shani gdzie Zoltan wspomniał o Pogromie w Rivi ... Do dziś pamiętam te schadzki o 12 w nocy po podgrodziu i ta muzykę ten klimat oraz akt 4, który miał jeszcze lepszy klimat i chyba najlepszy ze wszystkich aktów w w1 i w2 W W2 to już byłem stary wyjadacz nie mogłem się doczekać premiery czekałem na TW2 od 2008 r . W wiedźminie 2 walka była nie tylko z potworami i wszelakim plugastwem , ale w przeciwieństwie do w1 z moim sprzętem ... Akt 1 mimo , że był świetny modliłem się żeby nie wywaliło mnie na pulpit bo nie było niestety takiej płynności jak w prologu i tak zostało do końca . W W2 najbardziej zapamiętałem randkę Triss i Geralta w elfich ruinach do dziś nie wiem jak dałem się zadziobać szpadlami jakimś chłystkom co prawda na mrocznym poziomie , ale jednak szpadlami.
 
J

Jamalhaza

Forum regular
#199
Oct 27, 2013
Witam
Pierwszy raz z wiedźminem spotkałem się oglądając "serial" gdy był jeszcze emitowany w tvp. Jakoś ta wersja wiedźmina mi się nie spodobała.Po jakimś czasie usłyszałem o grze, ale to były czasy gdy w gry nie grywałem. Około 4 lata temu przeczytałem 5 ksiąg Pana Andrzeja Sapkowskiego oczywiście wraz z opowiadaniami. Po tej lekturze zostałem wielkim wielbicielem wiedźmina. Postanowiłem zakupić grę. W 2011 roku zacząłem grać w wiedźmina pierwszego. Gra ta była dla mnie wielkim oczywiście pozytywnym zaskoczeniem. Jako fan gier RPG gra białym wilkiem wielce przypadła mi do gustu. Na szczęście na wiedźmina 2 nie musiałem długo czekać. Nie wiem czy czytający ten post wie jakie to uczucie gdy możesz spotkać twoje ulubione postacie z książki, ba nawet możesz z nimi rozmawiać i wcielać się w nie. Osobiście ja za każdym razem jak gram w wiedźmina czuje się jakbym był naocznym świadkiem tech epickich przygód. Moim najlepszym wspomnieniem z wiedźmina jest cały akt II po stronie Iorveth'a. W żadnej grze tak dobrze nie bawiłem się przy robieniu dodatkowych zadań i głównego wątku. Na koniec wielki pokłon z mojej strony do ekipy CDP RED />
 
W

wojteko22

Rookie
#200
Oct 27, 2013
[font="arial, verdana, tahoma, sans-serif"]Przepraszam, że tak szczegółowo i nie zawsze na temat, ale nie umiałem inaczej:[/font]

Wiedźmina dostałem od mojej rodziny. Gdyby nie ona, pewnie nigdy bym po niego nie sięgnął. Najpierw dostawałem książki i szybko zakochałem się w tym świecie. Po przeczytaniu siedmiu pozycji myślałem, że wszystko się skończyło... Okazało się jednak, że coś się kończy, coś się zaczyna... W Wigilię w 2009 r. (chyba w 2009) otwieram prezent a tam... wspomniany zbiór opowiadań oraz... gra! Platynowa kolekcja. Nie mogła mnie spotkać lepsza niespodzianka, chociaż o grze wiedziałem niewiele, podobnie jak wcześniej o książce. Niestety następnego dnia spotkało mnie lekkie rozczarowanie. Gra nie chciała się uruchomić na moim komputerze. Spróbowałem więc na laptopie taty. Uruchomiła się! Zachwyciło mnie intro i już myślałem, że wszystko będzie OK, ale niestety okazało się, że gra się trochę ścina. Grałem na minimalnych detalach i na małej rozdzielczości, ale szczególnie mnie to nie odpychało, bo gra była genialna! (nie oznacza to, że nie marzę,by kiedyś zagrać ponownie na maksymalnych bez żadnej zawieszki). Grałem sobie, grałem... cały czas mnie ciągnęło do komputera, a najlepiej wspominam wieczory... W drugim akcie zacząłem od nowa, bo za łatwo zabijało mi się potwory na bagnach. Spróbowałem na poziomie średnim, ale też wydawał mi się za łatwy i zacząłem grać na poziomie trudnym. Ścinki trochę utrudniały rozgrywkę (chociaż w niektórych miejscach szło mi lepiej niż na łatwym), ale jakoś dałem radę. Utknąłem w czwartym akcie - zupełnie mnie już zmyliła mapa w poradniku - nie wiedziałem, że jedna chytra południca stoi sobie na dachu. Po dłuższej przerwie, powiedział mi to dopiero kolega na wycieczce (oj, trochę sobie o wiedźminie pogadaliśmy!). Wkrótce jednak dostałem (w kolejną Wigilię) nową kartę graficzną - nie z górnej półki (bo dużo nas w domu i prezenty za 200 zł i tak nie zdarzają się często) ale 100 razy lepszą od starej. Tak więc przeniosłem się z laptopa taty na swój komputer i kolejny raz zacząłem grać od nowa (nadal na minimalnych nawet były lekkie ścinki, ale było zdecydowanie lepiej
). Gra była tak wciągająca (i przecież nieliniowa), że nie zmniejszało to przyjemności. Piąty akt to jednak była już przesada. CUDO! Te walki, ten ogień, ten klimat, tyle się działo! Równie genialny epilog przeszedłem, zabijając wielkiego mistrza zakonu płonącej róży, bodajże w 601 rocznicę śmierci wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Ulricha von Jungingena w bitwie pod Grunwaldem. Zdominowały mnie wtedy dwa uczucia: z jednej strony pustka, smutek, że to koniec, z drugiej strony radość i duma, że miałem okazję przeżyć tyle wspaniałych chwil. Miałem wrażenie, że dokonałem czegoś wielkiego


Jakoś w międzyczasie miałem też szczęście zobaczyć, posłuchać i zdobyć autograf Andrzeja Sapkowskiego, bo był na spotkaniu niedaleko mojej miejscowości, ale to tak na marginesie (trzeba było o tym też napisać:)...

Gdy wyszła dwójka, nawet nie myślałem o zakupie gry, najpierw trzeba było zmienić komputer. Rodzicom jednak średnio się ten pomysł podobał. Tymczasem rok temu, z okazji piątych urodzin komputerowego„Wiedźmina” odbył się konkurs na vg247.com (dowiedziałem się o tym z forum – dzięki!), w którym wystarczyło napisać, którą grę chce się dostać (można było wygrać gry na GOG'u). Zarejestrowałem się i napisałem, że chcę obie. Czułem, że pierwszy raz w losowaniu uśmiechnie się do mnie szczęście, bo miałem aż ok. 10% szans na wygraną. Udało się! Skoro już grę posiadałem, spróbowałem ją już zainstalować i uruchomić i ku mojemu zaskoczeniu, nie dość, że się uruchomiła, to jeszcze działała nawet trochę lepiej niż jedynka! Już prolog mnie zachwycił (chociaż wcześniej miałem okazję z kawałkiem się zaznajomić), moment śmierci Foltesta cholernie mnie wzruszył (a ja się często nie wzruszam). Dialog z Rochem w lochach był spełnieniem moich marzeń i oczekiwań wobec tego tytułu. Grałem sobie, grałem (powoli, jak w jedynkę), szczególnie mnie ciekawiły kolejne wspomnienia Geralta. Momentami się zniechęcałem, bo ciężko się czasem walczyło, jak nie widziałem co się dookoła dzieje (czasem wszystko działało płynnie, ale nie zawsze). Zawsze jednak wracałem, bo nie dało się nie wrócić. W wakacje skończyłem grę i czekam z niecierpliwością na trójkę! Jedynka i dwójka (oraz wszystko co z nimi związane) były ważną częścią mojego życia.Wiedźmin był w zasadzie moją jedyną poważną grą komputerową.

...A tu dzisiaj, dowiaduję się jeszcze przez przypadek, że lada chwila wychodzi kolejna powieść
 
Prev
  • 1
  • …

    Go to page

  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • …

    Go to page

  • 18
Next
First Prev 10 of 18

Go to page

Next Last
Share:
Facebook Twitter Reddit Pinterest Tumblr WhatsApp Email Link
  • English
    English Polski (Polish) Deutsch (German) Русский (Russian) Français (French) Português brasileiro (Brazilian Portuguese) Italiano (Italian) 日本語 (Japanese) Español (Spanish)

STAY CONNECTED

Facebook Twitter YouTube
CDProjekt RED Mature 17+
  • Contact administration
  • User agreement
  • Privacy policy
  • Cookie policy
  • Press Center
© 2018 CD PROJEKT S.A. ALL RIGHTS RESERVED

The Witcher® is a trademark of CD PROJEKT S. A. The Witcher game © CD PROJEKT S. A. All rights reserved. The Witcher game is based on the prose of Andrzej Sapkowski. All other copyrights and trademarks are the property of their respective owners.

Forum software by XenForo® © 2010-2020 XenForo Ltd.