Forums
Games
Cyberpunk 2077 Thronebreaker: The Witcher Tales GWENT®: The Witcher Card Game The Witcher 3: Wild Hunt The Witcher 2: Assassins of Kings The Witcher The Witcher Adventure Game
Jobs Store Support Log in Register
Forums - CD PROJEKT RED
Menu
Forums - CD PROJEKT RED
  • Najnowsze
  • AKTUALNOŚCI
  • DZIAŁ OGÓLNY
    WIEDŹMIN GRA PRZYGODOWA
  • FABUŁA
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 WIEDŹMIN 3 WIEDŹMIŃSKIE OPOWIEŚCI
  • ROZGRYWKA
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 WIEDŹMIN 3 MODY (WIEDŹMIN) MODY (WIEDŹMIN 2) MODY (WIEDŹMIN 3)
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 (PC) WIEDŹMIN 2 (XBOX) WIEDŹMIN 3 (PC) WIEDŹMIN 3 (PLAYSTATION) WIEDŹMIN 3 (XBOX) WIEDŹMIN 3 (SWITCH)
  • SPOŁECZNOŚĆ
    TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT WIEDŹMINA) TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT CYBERPUNKA) INNE GRY
  • RED Tracker
    Cyberpunk Seria gier Wiedźmin GWINT
Menu

Register

Wiedźmin i wspomnienia z nim związane - Konkurs

+
Prev
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • …

    Go to page

  • 18
Next
First Prev 2 of 18

Go to page

Next Last
M

Myszokotka

Forum veteran
#21
Oct 25, 2013
Nie mam ostatnio szczęścia do konkursów, ale spróbuję.

Zacznę od tego, że W2 to była moja pierwsza gra, w której nie chodziło o to, żeby opiekować się wirtualnymi ludzikami/zwierzątkami, budować domki i robić inne miłe i przyjemne rzeczy. Akurat tak się złożyło, że czytać sagę skończyłam na kilka dni przed premierą. Ze smutkiem spoglądałam na reklamy gry, wiedząc, że taki dzieciak jak ja, jeszcze długo sobie poczeka, zanim zagra. Ale tak się złożyło, że na moje urodziny (tydzień po premierze) tata sprezentował mi Wiedźmina 2. Jejku jej, jaka to była radość. ;)
Ku mojemu zdziwieniu, na początku szło mi, niewinnemu, spokojnemu dziecku, wrzuconemu po raz pierwszy w wir walki, całkiem dobrze. :p Problemy zaczęły się... kiedy po raz pierwszy spotkałam utopce.
Po kilkudziesięciu próbach ubicia potworów, wpisałam do googla "wiedźmin 2 prolog zabijają mnie utopce" - i tak właśnie trafiłam na to forum. Zamiast rozwiązania problemu znalazłam wiedźmińską społeczność, do której dołączyłam dopiero przed kilkoma miesiącami, wcześniej pozostając jedynie obserwatorem.
W końcu, następnego dnia, po kolejnej godzinie prób, UDAŁO SIĘ. Myślę, że większej euforii nie przeżyłabym nawet po przejściu W2 na nagłej śmierci. :p Wszyscy pewnie pomyślą " jak można było mieć z nimi problem?" - teraz też tego nie mogę zrozumieć. Lecz dla początkującego gracza, pokonanie ich, był to ogromny sukces.
Spotkanie z utopcami najbardziej zapadło mi w pamięć, te dwa osobniki zawsze pozbawiam życia ze szczególną przyjemnością. ;)


W1 - zadanie z Dziadkiem. Niby taki spokojny staruszek, trzeba go przeprowadzić przez las... Zupełnie się nie spodziewałam, że taki niewinny to on wcale nie jest. Kiedy prawda o nim wyszła na jaw, jak najszybciej uciekałam z jego chatki i starałam się tam nie zbliżać - nic, żadne wampiry, ghule, czy nawet wilkołak (jeden z największych koszmarów z dzieciństwa) nie przeraziły mnie tak bardzo. :p

Gdyby nie W2 chyba nigdy nie zainteresowałabym się grami. Nie znałam żadnych graczy, więc nie miałam nikogo, kto mógłby mnie zarazić pasją do nich - tak więc dziękuję Wam, Redzi. Także za to forum, bo chociaż jestem tu od niedawna, to bardzo mi ono pomogło, chociażby w "growej" edukacji. :)
 
L

likeajohnny

Rookie
#22
Oct 25, 2013
"Chędorz się!" ;)
 
U

username_3657432

Rookie
#23
Oct 25, 2013
Moja przygoda z serią ma swój początek w Lipcu 2008 roku.
Jako jeszcze młodzik, oglądający serial "Wiedźmin" na TVP 1 z wypiekami na twarzy, poznałem Geralta tylko z tej strony.Mineły lata i nadszedł rok 2007, a z nim premiera gry Wiedźmin.Szczerze powiedziawszy nie byłem zbytnio zainteresowany tytułem.Wszystko zmieniło się gdy przeczytałem sagę w roku 2008.Oglądając filmy na Youtube byłem zachwycony. Oglądałem też film, którego nazwy nie pamiętam ale była tam scena gdzie Geralt stał wieczorem przy rzece, a w tle leciał soundtrack "brzeg".Powiedziałem sobie "Boże..pozwól aby mój laptop uciągnął tę niesamowitą grę, pozwól abym i ja mógł tam stanąć i odsłuchać w tym miejscu tej muzyki,niczego więcej nie oczekuje." I stało się, gra przyszła do mnie.
Nie będę tutaj rozprawiał o konkretniej scenie z gry, która zapadła mi w pamięć...gdyż...zapadła cała.
Trzeba wam bowiem wiedzieć, że laptop, który wyzwał Geralta na pojedynek został kupiony w 2006 roku.1gb ramu, zintegrowana karta graficzna i młody chłopak wpatrzony oczyma nadziei w okno instalacji, jego serce bijące jak dzwon stawało na kilka sekund gdy tylko instalacja się zatrzymywała :)
Zgoda, ale co najbardziej wpadło mi w pamięć to przejście całej gry na właśnie tym starym laptopie, na którym gra ledwo zipiała :) Grałem na najniższych możliwych detalach, całą grę przeszedłem patrząc kamerą na stopy Geralta,bruk i trawę:)(podnosząc kamerę w górę miałem ogromne laggi) Świetnie pamiętam, że animacja walki nie działała mi całkowicie XD Po prostu klikałem w odpowiednim momencie, gra się wieszała na kilka sek i po "odlagowaniu" się widziałem martwe ciało bestii xD
Jestem chyba jedyną osobą, która zna każdy kamień na ulicach w Wyzimie, liczyłem je sobie przebiegając od Klasztoru do Talara xD
Najważniejsze jednak, że mogłem spokojnie odsłuchać kwestii postaci, oraz cudowną muzykę bez zacięć.
Pamiętam jak rodzina słysząc głos Jacka Rozenka, myślała, że to głos pana Michała Żebrowskiego.
Każdy powiedziałby, że gra w ten sposób to katorga..owszem miałem chwile załamania, nie raz przeklinałem (walka z bossami) ale teraz gdy mam takiego kompa gdzie W1 chodzi na Ultra bez żadnej ściny, przypominam sobie te czasy jak przechodziłem pierwszy raz wiesława na starym laptopie xD I szczerze? Tęsknie za tymi czasami xD
To właśnie przejście Wiedźmina 1 w ten "dziwny" sposób zapamiętałem najbardziej, widząc napisy końcowe z muzyką Believe-The Witcher Theme, prawie się popłakałem.

PS:Redzi, robiąc W3 postarajcie się bardzo tworząc bruk w miastach, ziemie,trawę xD Umili to oko dla graczy, którzy będą grać na bardzo słabych sprzętach i nie będą mogli podnieść kamery wyżej :)

Pozdrawiam was serdecznie :)/>/>/>
 
A

addar

Forum veteran
#24
Oct 25, 2013
WIEDŹMIN to gra która zniszczyła moje beztroskie, proste growe życie, dni kiedy w grze wystarczała mi" Jakaś" fabuła, by było przyjemnie. Przez Wiesława przestały cieszyć mnie "Diałby " (tak kiedyś przeze mnie lubiane ), a fabuły gier które kiedyś uważałem za świetne, dotkliwie zaczęły razić infantylnością i płytkością( vide BIO WARE). Przez Wiedźmina nie potrafię już czerpać radości z innych gier jak dawniej, brakuje im tego czegoś- REDowego sznytu. NIE CIERPIĘ WAS ZA TO!! A JEDNOCZEŚNIE UWIELBIAM, "ODI ET AMO". Daliście nam jedną z najlepszych serii rozrywkowych ( tak nie tylko growych !) jakie kiedykolwiek powstały. Nie bez znaczenie jest również że z klasą i kunsztem oddaliście świat mojej ulubionej serii książek.

Odnośnie wyboru ulubionego momentu: ciężki orzech do zgryzienia, wiec może wybiorę ten który po raz pierwszy sprawił że pomyślałem "OMG !! ta gra to jest Coś Wielkiego" :

Jednym z pierwszych momentów, który sprawił ze pokochałem Wasze gry była Obrona Abigail. Cała scena, Wyjście Geralta, jego przemowa obnażająca zepsucie i hipokryzję ludzką, to było to "COŚ" , coś co mnie wciągnęło. Do tej pory pamiętam zdystansowanego zazwyczaj Wiedźmina nagle zaczynającego grozić przestraszonemu tłumowi, dając im swoiste ultimatum , ciarki na całych plecach i klimat jakiego nie znajdziesz nigdzie indziej


ZA TO WSZYSTKO WIELKIE DZIĘKI!!!
 
R

rom789

Rookie
#25
Oct 25, 2013
Z Wiedźmina 1 zapamiętałem najbardziej zwycięską walkę Geralta w obronie króla Foltesta. Byłem mocno zaskoczony, iż Geralt napotkał się na tak zwinnego oraz szybkiego przeciwnika. Doznałem szoku, gdy osoba z którą walczył okazała się być wiedźminem. Wiedźmin stanął przeciw wiedźminowi, aby móc zabić człowieka. Przecież wiedźmini nie zabijają ludzi za pieniądze. Utkwiło mi to w głowie i wciąż to pamiętam, tak długo ...
 
Alcatraz1024

Alcatraz1024

Forum veteran
#26
Oct 25, 2013
Ja może zacznę tak:


Dawno, dawno temu...
Pamiętam jak przy premierze W1 w telewizji puszczana była reklamówka tejże właśnie gry (z czego pamiętam to były nam sceny z intra, może nawet i całe (dokładnie nie pamiętam, toż to było dla mnie tak dawno)) i wtedy własnie przypomniałem sobie, że oglądałem kiedyś serial/film o tej postaci (każdy fan zapewne wie o jakie materiały chodzi), ale jakoś wtedy szczególnie nie zainteresowałem się jeszcze tą postacią, ani poezją Andrzeja Sapkowskiego, choć wypytywałem o jego twórczość w lokalnej bibliotece publicznej, ale bez skutku (pamiętam, że ojciec podał mi nazwę autora (A.S.)).
Jakiś czas później w szkole (były to jeszcze ostatnie lata podstawówki z czego pamiętam) maiłem na lekcji zadanie: "Narysuj/Opisz wygląd dowolnej postaci z książki" (inne osoby z klasy miały później odgadnąć jaka to postać). Nic mi wtedy do głowy nie przychodziło, inni rysowali postacie z Narnii, inni jeszcze z czegoś innego, aż w końcu przypomniałem sobie o Geraltzie (nie wiem czy to poprawna odmiana, nie biczujcie mnie
).
Pamiętając jedynie jego wizerunek z reklamy opisałem go nie więcej tak: "Moja postać ma długie białe włosy, ranę na twarzy przechodzącą przez oko, zabija potwory oraz ma rękawice z ćwiekami (wtedy użyłem chyba słowa "kolce", ponieważ nie znałem nazwy tego przedmiotu). Ku zdziwieniu nauczycielki, nikt z klasy nie znał tej postaci, a ona sama zapytała mnie:

- Czytałeś prozę Andrzeja Sapkowskiego?
- Nie
- Polecam ci ją. (możliwe, że coś jeszcze dodała, jakiś pozytywny komentarz na temat "Wiedźmina", nie pamiętam :/ )

Niby nic, ale utkwiło mi to bardzo w pamięci. Nadal dziwi mnie postawa nauczycielki która, można by wtedy jeszcze tak powiedzieć "dziecku" poleca takie książki, bo jednak są one raczej przeznaczone dla starszych odbiorców z nieco dojrzalszym podejściem. Ta chwila utkwiła mi bardzo jeśli chodzi o Wiedźmina, ale prawdziwa przygoda miała się dopiero zacząć kilka lat później...


Jak widać z mojej przeszłości to naprawdę dzięki Wam REDzi obudziło się we mnie zainteresowanie wszystkim co związane z "Wiedźminem", dziękuję Wam za to
(Przepraszam, ale nie mogło tego zabraknąć, zwłaszcza przy tej historii)
 
D

defens

Forum regular
#27
Oct 25, 2013
Witam wszystkich forumowiczów! Przypomnieć sobie najlepsze momenty z Wiedźmina 1... Raczej nic konkretnego nie wpada mi do głowy. Grę zobaczyłem w akcji i ją wypróbowałem około rok po premierze. To była miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej zagrania :)/> Najbardziej urzekło mnie w niej przedstawienie swojskiego klimatu (czyt. słowiańskiego) oraz samo to , że to gra z Geraltem z Rivii , największym polskim superbohaterem. Przypomniały mi się dwie pewne historie z Wiedźmin 2-ego , które przytrafiły się mojemu koledze. Pamiętam , że miał on grę w dniu premiery ( ja niestety zakupiłem ją dopiero miesiąc później z powodu braku kasy :(/> ) i wysłał mi na e-mail filmik z gry , gdy we Flotsam powieszono mu Geralta. Kat komentuje to mówiąc: "Nienawidzę złodziei". Wtedy jeszcze nie wiedziałem o co z tym chodzi... Niedługo potem zaprosił mnie na wspólne granie w Wiedźmina 2-ego . Gdy w pewnym z zadań zamiast golema pojawiły się wybuchające kurczaki nasze zdziwienie dosięgło zenitu. Ale to nie wszystko , bo gdy ich nie pokonaliśmy( były chyba nie do pokonania , przynajmniej my nie znależliśmy sposobu , a próbowalismy wiele razy , bo jak to możliwe , że Rzeźnika z Blaviken pokonała horda kurczaków:) ) zaczęliśmy szukać sposobu w internecie , okazało się , że mój kolega , wierny fan zarówno gier o wiedźminie jak i wersji książkowej , miał spiraconą grę!!!( CD Projekt Red trolling level master :)/> ). A tak w ogóle to dziękuje wam Redzi za te 6 lat z Wiedźminem i życze wam ciągłych sukcesów , a sobie wspaniałego produktu ,jakim jestem pewien , że bedzie Wiedźmin 3. Pamiętam też jeszcze jak jakiś wieśniak przy Flotsam czyniąc aluzje do włosów Geralta mówił coś w stylu:" Ciekawe czy na jajach też ma białe":p
 
Swooneb

Swooneb

Mentor
#28
Oct 25, 2013
Ja pamiętam jak się zetknąłem z Wiedźminem po raz pierwszy, zagrywałem się w Hitmana: Contracts, która była załączona do jednej z gazet komputerowych, regularnie kupowałem to czasopismo i widziałem recenzję Wiedźmina, polskiej gry w którymś z niewiele wcześniejszych numerów, byłem dumny z tego, że Polacy zrobili grę która osiąga międzynarodowe sukcesy(to była pierwsze gra którą kojarzyłem jako w pełni polską grę), ale wiedziałem, że jej nie kupię, bo byłem na utrzymaniu rodziców i rzadkością była wydana suma 50 zł na grę prze ze mnie, a swoich okradać nie będę. No i po 15 minutach gry w Hitmana ktoś zadzwonił do moich drzwi, pobiegłem otworzyć, bo chciałem szybko wrócić i dokończyć pierwszy poziom w Hitmanie, ale w drzwiach stała moja mama z dużym czarnym pudełkiem uśmiechając się od ucha do ucha, na początku myślałem, że mi jakąś książkę kupiła, i wtedy zobaczyłem okładkę pudełka, napis "Wiedźmin" a pod nim medalion Wilka(do dziś nie wiem jakim cudem się dowiedziała, że bardzo chciałbym mieć tę grę bo z nią nigdy o takich rzeczach nie gadam). Podziękowałem, i pobiegłem do komputera już nie po to by dokończyć misję, a po to by nacisnąć alt + f4 i zainstalować tę grę, najdroższą wtedy grę dla mnie kiedykolwiek, grę stworzoną przez polaków, tak zachwalanej w mediach growych.

Byłem przekonany, że to będzie po prostu porządny RPG, podobny do innych tyle, że dobrze wykonany. Odpaliłem grę na najmniejszych detalach (bo wtedy mój komputer ledwie mógł ją uciągnąć), i po pierwszych 15 minutach byłem rozczarowany i poirytowany, nie potrafiłem walczyć i gra mi trochę przycinała, ale pomyślałem, że skoro to tak droga gra to dam jej jeszcze godzinę. No i po tej godzinie mnie wciągnęła, przyzwyczaiłem się do rytmiki w walce i dostałem syndromu "jeszcze jednego questa", muzyka była śliczna nigdzie nie słyszałem podobnej to był pierwszy raz gdy mogłem z ręką na sercu powiedzieć, że jakaś ścieżka dźwiękowa jest majstersztykiem, czułem że mógłbym oglądać jak ktoś gra a i tak bym się dobrze bawił, ale dopiero pod koniec aktu pierwszego, tego na podgrodziu zobaczyłem ogromną różnicę między dobrym rpg a "Wiedźminem". Wiedźmin nie tylko był dobrym RPG, wtedy dotarłem do pierwszych wyborów, i pierwszy raz w jakiejkolwiek grze poczułem się za coś odpowiedzialny, zazwyczaj grałem tak by poznać jak najwięcej świata, nabić jak najlepsze statystyki i skończyć grę na każdy możliwy sposób, bo i tak wiedziałem, do czego zmierza każda gra RPG, na koniec mam zostać wybrańcem, zbawcą świata który zostanie okrzyknięty bohaterem, zostanie królem albo jego historia skończy się w inny szczęśliwy sposób/ Jednak z Wiedźminem było inaczej, nie czułem się zbawcą świata jak w innych RPG, świat brudny i realistyczny, postacie tak świetnie napisane(nie lubię tego pisać, bo przypomina mi się, że postacie z Wiedźmina są fikcyjne), że z traktowałem je jak istniejące osoby, czułem się jak tata Alvina, a lawirowanie pomiędzy Shani i Triss nie było dla mnie zwykłymi igraszkami. Bałem się, że któraś się dowie i będzie się bardzo źle z tym czuła.
Przerywniki sprawiały, że żałowałem wielu decyzji, zupełnie jakbym wykonał je w prawdziwym życiu. Przed zagraniem w Wiedźmina byłem niedojrzały, dobro i zło były dla mnie oczywiste, a po zagraniu w Wiedźmina zacząłem patrzeć inaczej na niektóre sprawy, potrafiłem poświęcić własne dobro dla cudzego zdając sobie sprawę z tego, że czasem po prostu nie ma opcji, w której obie osoby mogą być szczęśliwe. Przestałem oceniać ludzi po wyglądzie co było wynikiem zadań takich jak np zadanie z Vincentem i Carmen. Zżyłem się z Geraltem, męczyłem się każdą decyzją wraz z nim, i miałem wyrzuty sumienia prawie po każdej retrospekcji, mimo iż (przeważnie)wiedziałem, że w tej samej sytuacji zrobiłbym to samo. Po każdej trudnej decyzji, bądź poniesionych przez nie konsekwencji pocieszałem się podczas najpiękniejszej ścieżki dźwiękowej w grach(a być może nie tylko bo nie lubię mówić, że coś jest piękniejsze od czegoś innego jeśli obie rzeczy są tak piękne, że nie znam słów by dostatecznie wyrazić to co czuję) jaką kiedykolwiek słyszałem.

Te wszystkie rzeczy, mnie trochę ukształtowały. Wiedźmin był najważniejszą grą w moim życiu, a gdy włączyłem ją po latach to wciąż urzeka mnie swoją fabułą, muzyką, postaciami i klimatem(który jest tak piękny że mimo iż próbowałem wielokrotnie opisać go słowami to tylko Ci którzy zakochali się w nim tak jak ja byli mnie w stanie zrozumieć). Wiedźmin 2 był dla mnie mniej wspaniałą grą, ale po zagraniu w pierwszego Wiedźmina, żaden RPG nie jest w stanie mnie zadowolić, nawet gdy ma bardzo wysokie oceny w growych mediach i jest ceniony przez graczy, ja mam cały czas w pamięci Wiedźmina i podświadomie każdą grę RPG z nim porównuje, i jedyną grą która się odrobinę do tej gry zbliżyła, był Wiedźmin 2. Nigdy nie myślałem, że jakaś gra będzie miała na mnie tak duży wpływ, mam u CDP RED dług wdzięczności, stworzyli najpiękniejszą grę w jaką grałem, dlatego bez względu na to jak by mi się spodobał Wiedźmin 3 to i tak będę kupował kolejne ich gry, bo chcę ich wspierać.
 
warzoch

warzoch

Forum veteran
#29
Oct 25, 2013
Moja przygoda z Wiedźminem *SPOJLERY*

W momencie gdy uruchomiłem grę po raz pierwszy bodajże w 2007 roku albo już 2008 chciałem otrzymać tytuł RPG z momentami wartymi zapamiętania. Jest to na tyle ciekawe, że w samej wersji demonstracyjnej przed zakupem Wiedźmina, natknąłem się na fajną misję "Brzemię Przeszłości" - pomoc dla kupca Leuvaardena w znalezieniu jego kolegi w jaskini pod murami Wyzimy. Po zakupie, najlepsza i najbardziej fajna okazała się misja wieńcząca akt pierwszy i pamiętne dla mnie słowa do Wielebnego "Zamknij się Skur..." - fantastyczna sprawa. W Akcie drugim i trzecim podziwiałem jedno z najbardziej żyjących miast w historii RPG. To było dla mnie najbardziej klimatyczne, mimo tylu fantastycznych misji w tych aktach. W akcie czwartym natomiast zapamiętałem misję z południcą - coś rewelacyjnego, po prostu poezja. Akt piąty i epilog to dobrze oddany klimat wojny i moja ulubiona walka z "Królem Gonu" - łatwa :)

Tyle z Wiedźmina 1 - teraz dwójka!

W Wiedźminie 2 najbardziej mi się podobała podróż Geralta z Triss do łaźni, co było ociekające klimatem i bardzo romantyczne. Sama gra dostarczyła mi godnych zapamiętania chwil i drugą najbardziej zapamiętaną jest zemsta Vernona na Królu Henselcie. Również zapamiętałem wspaniałą misję poboczną w akcie pierwszym z Ziggym Królem, gdzie uczestniczyłem w superowym turnieju pięściarskim. Gra dostarczyła mi również wrażeń na tle graficznym i muzycznym :)

Pamiętliwa jest również kolekcjonerka Wiedźmina 2 z uszkodzonym popiersiem Geralta. Fajny też był żart na Prima Aprilis z nową grą o Jaskrze :)

Słowem, najbardziej zapadła mi w pamięć jedyneczka, jednak dwójka miała swoje rewelacyjne momenty co wspominam bardzo dobrze. Czekam na trójkę, tymczasem powracam do moich ulubionych fragmentów w Wiedźminie pierwszym.

Pozdrawiam,
 
Y

yghern123

Rookie
#30
Oct 25, 2013
Witam.
Dla mnie w wiedźminie pierwszym zapadły w pamięci dwie historie .
Pierwsza z nichto chiwla gdy Leo zostaje zabity przez Magistra. Wtedy poczułem się jakbym tam był. Przeżywałem razem z nimi:,,Strzaskane żebra i przebitepłuca. Umiera " , ,,Gdzie jest Dekokt Raffarda Białego !? Nie mogę znależć !!".Aż wkońcu ta chwila śmierci połączona z utworem (który moim zdaniem jest najlepszym w ścieżce dźwiękowej w ,,jedynce" . Szok . Potem palenie ciała ... . .
Drugim może nazwę ,,przedziałem" był cały akt IV . Po prostu wszystko było takie nasączone epickością : grafika , doskonała muzyka . Coś wspaniałego . W każdym momencie w tym akcie towarzyszył mi ten klimat : Z początku gdy lądujemy na Brzegu i widzimy Podwodne Królestwo , ofiarowanie miecza(Aerondight ) na wyspie Rybitw przez Panią Jeziora, a także na końcu podczas momentu gdy musieliśmy się opowiedżieć do jednej ze stron . Moim zdaniem akt czwarty był najlepszym aktem w Wiedźminie.
Dzięuje Redom za tą grę . Oczywiście ,,dwójkę " też . .
 
P

piotrek19910815

Rookie
#31
Oct 25, 2013
Pierwszym razem gdy zagrałem w Wiedźmina myślałem że będzie to dla mnie zwykła łupanka, gra o której nawet wcześniej nie słyszałem, ktoś mi po prostu polecił, ściągnełem z internetu i ciach, za czym przeszedłem aktI już na półce miałem oryginałkę,tak mi się spodobało że pomyślałem grzech grać w to na piracie.

Muzyka, miecze, ciężki brudny klimat i to poczucie osamotnienia, odcięcia od wszystkiego mimo tak wielu postaci w grze, to wszystko połączone w całość przykleiło mnie do komputera na tysiące dni, 2 lata temu nie wyszedłem nawet popatrzeć na fajerwerki w sylwestra bo musiałem dokończyć odczarowywanie strzygi. Teraz gra w wiedźmina 1 jak i 2 to dla mnie już bardziej rytuał niż zwykłe granie na kompie, prawdziwe uczucia nienawiść do czarnych charakterów i chęć wymaksowania wszystkiego za każdym razem, bo nie do pomyślenia jest dla mnie skończyć jedynkę bez zbroi kruka i 50lvlu,a żeby ominąć jakiś quest ?.. czasem jak mi się coś pokićkało to nawet save z przed 2 dni wczytywałem żeby przejść przypadkiem ominiętego questa z poprzedniego aktu />/>/>

Prócz tego że obie części znam na pamięć (zresztą pewnie jak każdy psychofan)to jednak najbardziej w pamięci zostają a przynajmniej mi zostały i najbardziej cieszył, te krótkie scenki, kilkusekundowe z aktu I, jak Barghesty gonią Karolinę i Alvina w spowolnionym tempie i uczucie które temu towarzyszy.. co się za chwilę stanie, aż mnie ciarki przeszły, zresztą nadal przechodzą bo przy każdym przejściu czytam każdy dialog i oglądam każdą scenkę. Druga akcja była śmiechowa, koniec aktu I jak już mamy wejść za mury Wyzimy strażnicy każą oddać broń a Geralt wyciąga ją szybkim ruchem ze słowem "S***syny", niezapomniane.
Następnie Wyzima, bije nocą na ulicy jakiegoś salamandre, nie wiadomo z kąd podlatuje krasnolud i mi pomaga z tekstem na ustach "masz wpi*****l".Dużo bym tego musiał pisać ehh..a nie chce tu pisać wypracowania tylko krótko streścić moje odczucia które pamiętam.:)Akt II, najlepsze lokacje, haha pamiętam jak na bagnach się gubiłem />/>/>/>/>/>/>/>/> i cięcie potworów w nieskończoność, wpadanie między wywerny i ucieczka z przyspieszonym tętnem i ledwo żywym Geraltem. I totalne zaskoczenie przy powrocie do płonącej Wyzimy w akcie V a tak tu było ładnie, a jeszcze większe zaskoczenie na lodowych pustkowiach.. gdzie jestem ? co robić ? Ta ulga po zabiciu wielkiego mistrza i mrożący końcowy pojedynek w obronie Foltesta(scena z asasynem jest w pierwszej trójce najlepszych akcji jakie widziały moje oczy i po dziś dzień sobie ją oglądam na yt przynajmniej raz na 2 tygodnie).

Druga część gry to już wiadomo inny klimat, nie gorszy czy lepszy jak niektórzy próbują dowieść, po prostu inny.to dopiero w dwójce następowały takie wybory, że musiałem pauzować gre i sie zastanawiać czasami całą noc i przez sen, co będzie lepsze a mimo to po dziś dzień nie wiem co wybrać w niektórych sytuacjach. Tak samo jak i drzewko rozwoju, aż głowa parowała od myślenia jaka umiejętność bardziej się przyda, żeby nie zrobić jakiegoś babola.I radość ze znajdywania nowych kurtek i mieczy.
Najbardziej zapamiętane przeze mnie sytuacje i odczucia to bieg Geralta przez las na samym początku, później las Flotsam który wprost przemawiał do mnie "nie powinno cię tu być.. uciekaj!" dalej, obrona Henselta przed Wężami, ten strzał z Aarda i poczucie zagrożenia gdy wyłonił się drugi. I lot na smoku byłem pełen podziwu gdy Geralt na niego wskoczył. Scenek wszystkich nie będę wymieniał bo są ich dziesiątki(tak samo jak w 1).No i te stylowe retrosepekcje.
Jednak najlepszym elementem W2 przez co najbardziej zapamiętanym, była i jest bardzo taktyczna walka,bloki,kontry,turlanie itd. wyczuwanie momentu w którym można uderzyć. A finiszery grupowe wywołały u mnie takie emocje że po każdym naładowaniu paska adrenaliny wołałem dziewczynę by to zobaczyła(..tak grałem w Wiedźmina gdy była u mnie dziewczyna, musiała w ten czas siedzieć z moimi rodzicami xD).
Mimo tak długiego czasu spędzonego z grą, nadal zdarza mi się usłyszeć przypadkowy dialog gdy gra mój młodszy brat a najlepsi byli chłopacy w porcie Flotsam, "kiedy przestane być nowy ?...".Warto ich podsłuchać jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił.:D/>/>/>
Przed rozpoczęciem Dzikiego Gonu, W1 i 2 koniecznie przejdę jeszcze raz, dla samego rytuału i przypomnienia klimatu..muzyki,lokacji,walki,ciekawych dialogów,odpowiedzialnych wyborów, sytuacji w których znajduje się nasz Wiedźmin i wielu innych fantastycznych aspektów przywołujących ciarki na plecach i karku.
Hmm.. właściwie to przechodzące mnie ciarki to też wspomnienie z Wiedźmina (głównie pierwszego)bo przy żadnej innej grze tego nie miałem, nawet przy tych horrorowatych, a w Wiedźminie było to tak skonstruowane i przedstawione że wystarczały barghesty, krótki pościg za wilkołakiem czy płynący dagon, wprowadzało mnie to w takie osłupienie, paraliż że wytrzeszczałem oczy, nie mogłem mrugnąć a tym bardziej obrócić głową.

Gra Wiedźmin to był dla mnie początek lepszego życia, później były książki,komiksy,serial, W2 i arena, nawet fan-arty no i na prawdę wyśmienicie robione zwiastuny. A wiedźmiński plakat-kalendarz na rok 2009 z cd-action do dziś wisi u mnie na ścianie i nigdy go nie wyrzucę :)/>/>/>

Jak już będę stary, to usiądę na bujanym fotelu przed kominkiem i opowiem wnukom, o tej wspaniałej grze i najlepszej postaci jaką kiedykolwiek miałem przyjemność poznać, o Geralcie z Rivii, Wiedźminie.
 
D

Damazy_31

Senior user
#32
Oct 25, 2013
Podczas gry w Wiedźmina najlepiej wspominam Kaer Morhen i konwersacje z Wiedźminami. Rozmawiając z nimi czułem, że Geralt jest jednym z nich i bardzo mi się to podobało. Z tego też powodu bardzo przeżyłem śmierć Leo i późniejsze spotkanie z jego duchem na podgrodziu.
Gdy w Wyzimie klasztornej dowiedziałem się do kogo należał srebrny miecz z początku II aktu przypomniało mi się wszystko o Coënie, a szczególnie spostrzeżenie Triss, że tylko on, ze znanych jej Wiedźminów, uśmiechał się.
Patrząc na obie gry to najbardziej lubiłem rozmowy egzystencjalne z Zoltanem, Yarpenem i innymi krasnoludami. Doskonale oddaliście ich światopogląd wykreowany przez pana Sapkowskiego.
Ale gry przyniosły mi również wiele radości. Wciąż wspominam z kolegą jak jest Wiedźmin w języku Vodyanoi. Vergen był pełen krasnoludzkiego humoru jak np. "Myślałem, że mam w piwnicy bazyliszka, a to moja stara po węgiel poszła". Często wspomnienie tych dialogów poprawia mi samopoczucie.
Grając w obie części Wiedźmina, czułem się jakbym czytał książkę, a to co widziałem na ekranie było odwzorowaniem tego co widziałem w wyobraźni.
Dziękuję wam, REDzi, za te wspaniałe godziny spędzone na poznawaniu dslszych losów Geralta.
 
B

borias

Forum veteran
#33
Oct 25, 2013
Pierwszą rzeczą związaną z Wiedźminem Pierwszym, którą opamiętam, były screeny przedstawiające Podgrodzie. Były bajecznie klimatyczne, wiedziałem, że muszę to mieć (i była to moja pierwsza gra kupiona jako preorder). Pierwsze przejście było „na żywca”, drugie powoli, na spokojnie i z poradnikiem, żeby niczego nie przeoczyć. Wtedy też okazało się, ile można przegapić zadań pobocznych i różnych „smaczków” (po czyjej stronie się opowiedzieć – Zakon, elfy, neutralność; ciekawostka z Orim Reuvenem w Wyzimie, sygnet proroka Lebiody itp.). Wtedy nadszedł słynny Akt IV – Brzeg. Nie ma lepszej, ładniejszej, bardziej klimatycznej lokacji w żadnej grze! Chodzenie nad brzegiem jeziora, Wyspa Rybitw, Pola... Czysta przyjemność do dziś. I muzyka Wiedźmina Pierwszego! Na koniec zaś najważniejsza wg mnie rzecz w grze – możliwość podsumowania własnych dokonań i wyborów podczas całej gry. Gdy przedzieramy się przez płonącą Wyzimę, spotykamy wszystkich tych, z którymi zetknął nas los. Rozmawiamy, kiwamy głową z zadowoleniem, bo wiemy, że podjęta wcześniej decyzja była słuszna (szczęśliwa Carmen czy nawet zadowolony i najedzony Vetala). Potem końcówka, outro i poczucie dobrze spełnionego obowiązku, następnie wysłuchanie muzyki towarzyszącej napisom końcowym. Czy to mi się znudzi? Wątpię.

Najbardziej zapamiętanym momentem z Wiedźmina Drugiego była pierwsza walka. To uczucie, gdy pewny siebie (w końcu „Jedynka” zaliczona na najtrudniejszym poziomie, potem FCR itp.), ustawiłem sobie najwyższy poziom trudności i… Ginąłem raz za razem. Na murach zamku było jeszcze ok, natomiast przy baliście… Trochę trwało, zanim przestawiłem się na nowy system walki. Drugą część (kolekcjonerka) zamówiłem od razu po uruchomieniu preordera – nr 990. Potem czekanie na słynne 50MB do północy – nie dotrwałem. Jak się potem okazało – nic nie straciłem. Kiedy w końcu udało się odpalić grę, wsiąknąłem na dobre. Flotsam, walki na pięści… Zadanie „Kamienny krąg” i przedstawianie przez Zigiego króla kolejnych zawodników – płakałem ze śmiechu. Pierwszy wybór był oczywisty – Roche (polubiłem gościa). Obóz Henselta i Odrin z kompanią. Mam nagranego tego questa i do tej pory oglądam. Odrin po prostu jest nie do przebicia! Kolejne podejście – Iorweth. Niemożliwe! Jeszcze lepiej niż za pierwszym razem! Kolejne tajemnice fabularne się wyjaśniają.

Wiedźmin Trzeci – nie mam życzeń, bo wiem, że CDPR da mi dokładnie to, czego oczekuję i nawet jeżeli poczuję się zawiedziony, to tylko dlatego, że to koniec przygód najsłynniejszego z wiedźminów.

Na koniec jeszcze jedno – urwaliście mi kawał życia… :D



Uploaded with ImageShack.us
 
froget67

froget67

Mentor
#34
Oct 25, 2013
Ze względów na czas premier obu części przygód o Geralcie, pierwsza część kojarzy mi się z jesienią
(długie jesienne wieczory spędzone z grą)
Zaś druga część - to praktycznie lato, ciepło (na zewnątrz, a w pokoju jeszcze cieplej:) od komputera.)
Ale trzeba omówić obie części dosyć szczegółowo, to tylko pierwsze skojarzenia.

W pierwszej części pamiętam doskonale odbiór gry w dzień premiery, oraz jaki to wielce nabuzowany oczekiwaniami nie mogłem się doczekać kiedy to płytka wyląduje w napędzie a ja zabiore się za rodzimą superprodukcje.
Pierwsze wrażenie, bardzo negatywne ze względu na walkę, ale stwierdziłem że skoro zapłaciłem i jest to RPG to trzeba się przemóc i te kilka godzin pograć a jak się nie spodoba, trudno. Łukasz Mach tak zachwalał grę, więc trzeba dać szanse, stwierdziłem. Okazało się że wsiąkłem nawet nie po kolana, a po szyje, w klimat pierwszej części gry. Ta szaro-burość gry, średniowiecze fantasy pełną gębą, dylematy moralne, wszystko to zrobiło wielkie wrażenie. Wszelkie minusy lub bolączki gry poszły w niepamięć (mimo że wykopy do windowsa były częste, myślę: tak miało być aby gracze choć na chwile oderwali się od gry). Z pierwszej części oczywiście zapamiętam Odmęty oraz muzykę która kreśliła nam wspaniały sielski klimat lokacji. Napisy końcowe oraz kawałek kończący grę wywołały ciary oraz uczucie że właśnie się ukończyło coś wielkiego, coś co trafi do klasyki gatunku.

Druga część gry to z kolei pamiętam głownie dlatego że:
-kurier nie wyrobił się z zamówieniem, a w pokoju czekał na Geralta nowiuśki 3 dniowy komputer do rozgrzania:)

Kiedy to już w końcu można było było zagrać - To pamiętam doskonale że zbierałem szczękę z podłogi bo wizualnie gra gniotła.
Gdy już ochłonąłem z tego szoku zabrałem się za granie.
Drugą część zapamiętam głownie za
-długość samej gry (lekki zawód patrząc przez pryzmat jedynki)
-dorosłe potraktowanie gracza
-dobrą fabułę, choć polityki za wiele
Prezent premiera dla Barracka - zrobiło to na mnie wielkie wrażenie

Poza tym gry z serii o Geralcie kojarzą się mi z CDP RED a to z kolei przypomina mi że jest taka firma, która słucha Community, oraz uczciwie traktuje graczy, a nie jak dojne krowy które można wiecznie doić
 
rafal12322

rafal12322

Forum veteran
#35
Oct 25, 2013
Jak ten czas szybko leci, to już 6 lat a Wiedźmin dalej ma się dobrze i sprawia niesamowitą przyjemność z grania.

Moja historia z Wiedźminem zaczęła się gdzieś tak końcem 2008 roku, wtedy właśnie nabyłem swoją kopie Edycji Rozszerzonej Wiedźmina. Zabawne jest w tym to, że przy kasie w Empiku czekała na mnie niespodzianka. Okazało się, że jest akurat promocja, czyli Wiedźmin był mi od początku pisany. I zaczęło się, ta gra zmieniła mój cały światopogląd. Niesamowity mroczny klimat, zapierająca dech w piersiach muzyka, piękne lokacje, wybory moralne i ich późniejsze konsekwencje to wszystko sprawia że chce się w nią grać bez końca. Wtedy jeszcze nie miałem jakiegoś mega mocnego PC więc musiałem się zadowolić niskimi detalami ale i tak gra potrafiła dawać niesamowitą radość. Na początku co może być dziwne, ciężko mi się było przekonać do systemu walki, nie wiedziałem o co chodzi i klikałem jak szalony w LPM :D Potem sobie pomyślałem co ty robisz, przecież to działa zupełnie inaczej. Jak już się "nauczyłem" machać mieczem to walka z utopcami/topielcami, barghestami na Podgrodzu, sprawiała frajdę do spotkania z Bestią. To był taki kubeł zimnej wody, po n-tej próbie w końcu udało się go pokonać. Poczułem wtedy niesamowitą ulgę. Potem przyszły kolejne rozdziały, wędrówka po bagnach z mnóstwem różnorakich potworów, mrocznych kryptach, spotykanie ludzie zmagających się z rożnymi problemami aż w końcu przyszła pora na 4 rozdział. Miejsce niesamowicie magiczne, w którym chce się zostać jak najdłużej. Jednym z takich magicznych momentów, który pozostał mi w pamięci jest chwila wręczania Aerondighta przez Panią Jeziora i wypowiadane przez nią słowa: " Czeka Cię długa droga. Widzę śmierć i krew. Widzę śnieżną zawieruchę."

W oczekiwaniu na W2 nadrobiłem zaległości i przeczytałem sage, obejrzałem serial i wszystko co było związane z Wiedźminem. Później rozpoczęła się kampania związana z W2, seria konferencji z udziałem Tomka Gopa, który potrafił budować atmosferę oczekiwania. W końcu nadszedł 17 maja, dzień premiery. Po drobnych problemach w końcu udało się odpalić grę i już na samym początku dało się dostrzec zapierającą dech w piersiach grafikę, imo to nadal najładniejszy RPG. Las we Flotsam sprawiał niesamowite wrażenie. Pierwszym takim poważnym przeciwnikiem był dla mnie właśnie Kejran, podchodziłem do niego może ze 30x aż w końcu się udało go pokonać. Teraz się śmieję z błędów jakie popełniałem i dziwę jak mogłem tak długo z nim walczyć a jednak.

Wracam do obu części kiedy tylko mogę, Wiedźmin zmienił moje życie. Jest dla mnie czymś więcej niż tylko kolejną grą do kolekcji...

Dziękuję Redzi za stworzenie tak pięknej gry, ciągłe jej ulepszanie i pamięć o fanach. Czekam z niecierpliwością na Wiedźmina 3 :)

Dziękuję również cudownej wiedźmińskiej społeczności z którą jestem od prawie 2 lat, poznałem tutaj wspaniałych ludzi, interesujących się tematyką Wiedźmina w takim samym stopniu jak ja albo i większym. Oby było Nas jeszcze więcej ;)
 
PATROL

PATROL

Moderator
#36
Oct 25, 2013
Hm, no co ja tu mogę napisać. Wiedźmin to mój pierwszy RPG, wybrałem go jako prezent na imieniny, sam nie wiem dlaczego w sumie, gdyż wtedy nie lubiłem gier z potworami, magią itp. Zainstalowałem, ustawienia na minimalne, rozdziałka 800x600, więcy nie da rady. Menu główne super, ekran ładowania z medalionem mnie wystraszył, że aż odjechałem krzesłem w tył. Żabka na ekranie z dziedzińcem Kaer Morhen, i już wiedziałem, że 79 zł zostało bardzo dobrze zainwestowane.

Momentów było wiele, retrospekcje to coś, na co niecierpliwie czekałem, jak mówię to był mój pierwszy RPG, strasznie mnie podniecało to, że moje decyzje mają jakieś znaczenie. Bardzo przyjemne wspomnienie ze śledztwa w Rozdziale II, na pierwszy raz bez poradnika było strasznie dal mnie zawiłe i ogromną satysfakcję dawała każda mała informacja zdobyta po kilkunastu czy kilkudziesięciu minutach chodzenia po Wyzimie Klasztornej. Nocne przechadzki po Wyzimie: Salamandry, fledery, ghule i ta muzyka. Co do nocnych spacerów, te najlepiej wypadały chyba na Podgrodziu, ciągły niepokój, jak zawsze muzyka majstersztyx, i ucieczka w bezpieczne miejsce z 10% HP po całonocnym polowaniu. Co ogromnie mi się podobało, a czego było malutko w W2, rozmowy z ludźmi. Mnóstwo osób miało kilka linii dialogowych, w zamian za coś opowiadały coś, dawały, uczyły. Serce mi rosło, kiedy z teleportu w bazie Salamandry wychodzili zakonnicy, wiedziałem, że nie jestem sam. Popijawka u Shani, dysonans poznawczy, "Już się ewakuuję", nigdy nie wypadną z pamięci. I ta nutka na końcu, zespół Believe stworzył coś, co jakimś cudem przypominało wszystko z całej gry, wywoływało nostalgię za minioną przygodą.

Wiedźmin 2, przede wszystkim oczekiwanie i radość z odpalenia gry na moim kompie po komplikacjach z EK. Intro(nie CGI) dało mi straszne ciary na całym ciele, zbudowało przepiękny klimat, poczułem w nim Wiedźmina 1. Znów super retrospekcje, po Pogromie w Rivii zobaczyłem krok naprzód w tym aspekcie(choć niektórym się bardziej te z W1 podobają). Ale co najbardziej mnie w Wiedźminie 2 urzekło, zakończenie. Pierwsza reakcja WTF, już koniec? Potem zacząłem dostrzegać, że zakończenie jest arcydziełem, jak w życiu, nigdy nie wiemy ile coś będzie trwało, ani jak się skończy. Wiedźmin 2 to także postaci drugoplanowe, a najbardziej Vernon i Iorweth. Żadna inna gra nie dała mi tak wiarygodnych postaci oraz nie torturowała mnie wyborem między nimi.

Dzięki Wiedźminowi zainteresowałem się RPG w ogóle. Dzięki niej sięgnąłem do Siedmioksięgu, którego przed grą nie znałem. Ale chyba najważniejsze jest, że dał mi impuls, co chcę w życiu dalej robić, i właśnie zacząłem pierwszy semestr kierunku Informatyka. "Głupia" gra a nadała mi jakiś cel. To chyba jednak coś w niej jest, no nie?
 
Wroobelek

Wroobelek

Mentor
#37
Oct 25, 2013
Pamiętam swoją pierwszą sesję z Wiedźminem. Ponieważ zwykle staram się przechodzić grę "na 100%", to biegając po podgrodziu byłem już po ładnych kilku godzinach giercowania. Gdy ganiałem barghesty nocą na podgrodziu, poczułem nieprzemożoną potrzebę snu. Prawdopodobnie w tym właśnie momencie pierwszy raz w życiu (i jak dotąd jedyny) miałem do czynienia ze zjawiskiem podobnym do "lucid dream". Otoczył mnie gęsty jak przysłowiowa śmietana i mroczny jak wnętrze krypty klimat. Barghesty jarzyły się zielonkawym, upiornym światłem rzucając się na mnie po trzy na raz próbując rozszarpać moje łydki. Robiłem wokół mieczem, aż bolały mnie ramiona (autentycznie!). Poczułem rozpacz i bezsilność, gdy upiorne psy w pobliżu jednej z kapliczek dopadły Bogu ducha winnego wędrowca. Pamiętam, że podczas niespiesznego marszu (gdyż nawet wtedy nie udało mi się zmusić swoich nóg do biegu) po okolicy kilkukrotnie potykałem się o jakieś małpki, którym mogłem w końcu przyjrzeć się z bliska.

Do rzeczywistości brutalnie przywrócił mnie dźwięk budzika (zapomniałem go wczoraj - w sobotę - wyłączyć). Przez chwilę nie bardzo wiedziałem o co chodzi: czyżbym leżał u kapłanek w Ellander ranny w wyniku starcia z jakąś bestią? Po dobrych kilku chwilach dotarło do mnie, że leżę we własnym wyrku, w realu. Było to bardzo nieprzyjemne uczucie, więc czym prędzej wstałem, ubrałem się i wcisnąłem przycisk "power" na obudowie mojego PC, by jeszcze przed śniadaniem wrócić do tego ze znanych mi światów, który w ciągu jednego wieczora stał się bliższy memu sercu.

Do dziś się zastanawiam, czy idąc do łóżka już śniłem, czy jeszcze była to jawa - tego momentu nie pamiętam.
 
M

mRlYCKYbLADE

Rookie
#38
Oct 25, 2013
Mi najbardziej w pamięć zapadł moment z Wiedźmina 2 gdy, Geralt, Triss i Vernon Roche przed wejściem do Flotsam spotkają Iorweth'a. Strasznie się ubawiłem słuchając wymyślnego monologu Iorweth'a wymieniającego wszystkie osiągnięcia i tytuły Vernona a Vernon podsumował Iorweth'a krótko słowami: "Zwykły Sku%#@el". Po prostu kocham tą scenę, Iorweth tak się wysilał a Vernon poszedł na łatwiznę :D Najbardziej mi to w pamięć zapadło, oczywiście było jeszcze wiele epickich scen ale ta jakoś tak została mi w pamięci i zostanie jeszcze na długo :D
 
Y

yenoalt

Rookie
#39
Oct 25, 2013
Njafajniejszym moim wspomnieniem jest moment w pierwszym Wiedźminie, konkretnie w prologu, kiedy to będąc w Kaer Morhen mamy możliwość wyjść za mur, niedaleko gdzie zabiliśmy przerazę i spoglądnięcie w głąb krajobrazu, czyli na góry pod którymi przelewa się mgła, a pływa nad lasami i to wszystko o wschodzie słońca co daje dodatkowy efekt :)/> Tak patrzysz i patrzysz jakbyś wiedział,że czeka Cię długa wędrówka, dlatego delektujesz się pięknym widokiem i chwilą wytchnienia. Odkopałem nawet jeden screen.
 
P

Prince17

Rookie
#40
Oct 25, 2013
Po pierwsze Wszystkiego Najlepszego z okazji kolejnych, szóstych już urodzin Wiedźmina na PC . Z tej okazji też chciałbym się podzielić momentami, które zapadły mi w pamięci. Do rzeczy więc:

Niewątpliwie moim najlepszym wspomnieniem z Wiedźmina 1 jest cały Akt IV. Utkwił mi on główne w pamięci za sprawą niezwykle klimatycznych lokacji, dopasowanej do miejsca i wydarzeń muzyki no i oczywiście zadań pobocznych i fabuły. Dla mnie jest to chyba najlepszy fragment obu gier, ponieważ przedstawia świat stworzony przez Pana Sapkowskiego, tak jak ja go sobie wyobrażałem, a w moim odczuciu w grze powinna znaleźć się taka mała wioska, z malowniczymi polami, lasami (po, których niestety nie było dane nam połazić i pozwiedzać), wiejską, skoczną muzyką, typowymi elementami takim jak: guślarka/zielarka, przystań rybacka, czy wiara w jakieś ludowe bożki. To wszystko dla mnie jest takim obrazem dawnej wsi i całe szczęście wszystkie te rzeczy znalazły miejsce w opowieści o Białym Wilku. Zwieńczeniem tego aktu były ciekawe, wręcz wciągające zadania poboczne i główne. Fajnym pomysłem okazał się problem dwóch sióstr, niczym ten ukazany w "Balladynie" Juliusza Słowackiego. Drugim, równie istotnym tworem jest cała ścieżka dźwiękowa z pierwszej części przygód Geralta. Wspominam ją ciepło, gdyż idealnie wkomponowała się w całą grę, oraz trafiła w moje gusta. Do tej pory często słucham tego niesamowitego soundtracku przy odrabianiu zadań domowych albo codziennych wycieczek komunikacją miejską do szkoły. Nie mogę również zapomnieć potyczki ze Strzygą, która okazała się najciekawszą konfrontacją z całej historii (mówię oczywiście o Wiedźminie 1). Sądzę tak, ponieważ nie musimy zabijać naszego wroga, co w późniejszym czasie przekłada się na rozwój fabuły.

Najlepsze wspomnienia z Wiedźmina 2 również powstały za sprawą genialnie wykreowanej lokacji, tym razem urzekło mnie Flotsam i ten niepowtarzalny klimat miasta targanego przez ciągłe walki o charakterze rasowym. Innym elementem rozgrywki, który zapadł mi w pamięci jest unikalny system walki. Dzięki jego brutalności, efektowności oraz prostocie można w łatwy sposób rozładować się ze złych emocji, przez co stał się dla mnie wzorem. Często grając w inne gry wspominam sobie właśnie ten combat system.

Podsumowując: to dzięki czemu nie zapomnę godzin spędzonych przed oba Wieśkami to niewątpliwie ścieżka dźwiękowa oraz świetnie zaprojektowane lokacje. Dla mnie ten duet powinien być wyznacznikiem dla innych gier.
 
Prev
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • …

    Go to page

  • 18
Next
First Prev 2 of 18

Go to page

Next Last
Share:
Facebook Twitter Reddit Pinterest Tumblr WhatsApp Email Link
  • English
    English Polski (Polish) Deutsch (German) Русский (Russian) Français (French) Português brasileiro (Brazilian Portuguese) Italiano (Italian) 日本語 (Japanese) Español (Spanish)

STAY CONNECTED

Facebook Twitter YouTube
CDProjekt RED Mature 17+
  • Contact administration
  • User agreement
  • Privacy policy
  • Cookie policy
  • Press Center
© 2018 CD PROJEKT S.A. ALL RIGHTS RESERVED

The Witcher® is a trademark of CD PROJEKT S. A. The Witcher game © CD PROJEKT S. A. All rights reserved. The Witcher game is based on the prose of Andrzej Sapkowski. All other copyrights and trademarks are the property of their respective owners.

Forum software by XenForo® © 2010-2020 XenForo Ltd.