Zdolność do przenoszenia się (chaotycznego) w czasie i przestrzeni nie dawały Ciri żadnej realnej wartości w funkcjonowaniu na Kontynencie. Właściwie same problemy, bo wszyscy ją przez to gonili. W grach owszem, mogła skakać na krótkie dystanse, co zwiększało w jakimś stopniu jej zdolności ofensywne. I nawet mimo, że zabiła chociażby Bonharta, to wcale nie uważam, żeby była najlepszym fechmistrzem na Kontynencie. Poza tym dało się ją ciągle dopaść czy zabić. W bitwie o Kaer Morhen zostaje obezwładniona przez Eredina (w ogóle, w przerywnikach filmowych jest dużo słabsza niż w gameplayu).
Mutacje na pewno wydłużą jej życie, zwiększą jej odporność i regenerację oraz wyostrzą zmysły. Są to spore korzyści. Odrzucić część chaotycznych i niekontrolowanych mocy, jak jej fala psioniczna po śmierci Vesemira, żeby zostać lepszym wojownikiem. Poza tym ciągle jak widzimy umie korzystać skutecznie z żywiołów.
Istotnym jest to, czego chce Ciri. Zakładam, że nie chce latać po różnych wymiarach, bez sensu właściwie, tylko mieć w życiu jakiś cel. Tak jak domatorzy nie chcą ruszać się ze swojego domu, tak Ciri wcale nie musi czuć potrzeby zwiedzić cały wszechświat. Wyszkolono ją na wiedźminkę, ratującą ludzi przed potworami i taką ścieżka chce podążać. Wszyscy, na których jej zależy są w tym wymiarze.
Przejście mutacji zwiększy jej szansę na przeżycie w fachu, który wykonuje i który wybrała. Bo jakby nie patrzeć, każde przypadkowe cięcie potwora zwyczajnie ją może zabić. A kiedy się jest samemu na szlaku, liczą się zupełnie inne zdolności i moce. Bo nikt cię nie opatrzy i nie uratuje.