Wiedźmin IV – Oficjalny zwiastun filmowy

+
Co więcej - jeśli działa ona tak samo na kobiety, to wówczas Ciri staje się bezpłodna - czyli gen ginie.

Abstrahując od tego, że nie wiemy dokładnie co się dzieje z ludzkim organizmem w trakcie próby traw, to sama bezpłodność nie zabija genu, tylko uniemożliwia jego przekazanie następnemu pokoleniu w tradycyjny sposób.
 
to sama bezpłodność nie zabija genu, tylko uniemożliwia jego przekazanie następnemu pokoleniu w tradycyjny sposób.
O, to może być wskazówka. Nie wnikam nawet jak ten "nietradycyjny" sposób miałby wyglądać :)

Bo z tego co pamiętam, to Vilgefortz chciał w taki "nietradycyjny" sposób pobrać od Ciri materiał genetyczny...
Miał nawet przygotowane specjalne łoże.
 
Last edited:
Hipotetycznie można się zastanawiać, czy ta wymuszona bezpłodność jest efektem ubocznym procesu, czy też może jest elementem kontroli nad wiedźminami. Mogę sobie wyobrazić, że ani czarodzieje, ani władcy, nie chcieliby pewnego dnia się zorientować, że ci jurni i chutliwi wiedźmini narobili całe stado nowych wiedźminów. Albo nawet że jakiś nadmiernie ambitny ktoś zechce sobie stworzyć tradycyjnym sposobem własną armię superludzi. Dlatego do alchemicznych mikstur, mutagenów i hormonów dołożono sterylizator.
Wiem, że w wielu fragmentach książek bezpłodność przywiązana jest niejako nieodłącznie do mutacji, ale na potrzeby gry (nie musicie mi redzi dziękować ani płacić) byłoby to rozwiązanie nie aż tak bardzo głupie.
 
W tym universum wszelkie postaci mające cechy ponad ludzkie są bezpłodne - czarodziejki, wiedźminy-ki.
Lecz jeśli Ciri nie przejdzie "prawdziwej" Próby Traw (bo jej nie potrzebuje jako Starsza Krew) - to może płodność zachowa

- Wierzycie, ze Dziecko Przeznaczenia przejdzie Próby bez ryzyka?
- Wierzymy, ze takie dziecko nie będzie wymagało Prób

A. Sapkowski
 
Chciałeś napisać, że stają się bezpłodne w okresie dojrzewania na skutek działania magii. A i tak nie dotyczy to wszystkich. Ba, na tyle dużo czarodziejek pozostawało płodnymi, że Tissaia chciała każdą przymusowo sterylizować.
Domagam się, aby sterylizować wszystkie adeptki. Bez wyjątku.
Tissaia de Vries, Zatrute źródło
Ja jednak rzucam pomysł, jak dałoby się zachować możliwość urodzenia dziecka przez Ciri (a naprawdę nie widzę, by Yennefer stanęła przy niej ze strzykawą wypełnioną zielonym mutagenem i stwierdziła, że tak, córeczko, nie zostaniesz matką, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotowa) przy założeniu, że potraktowana zostanie podobnym co u chłopców zestawem mutacyjnym, wywołującym podobne efekty.
 
(a naprawdę nie widzę, by Yennefer stanęła przy niej ze strzykawą wypełnioną zielonym mutagenem i stwierdziła, że tak, córeczko, nie zostaniesz matką, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotowa)

A widzisz Yen z tą sama strzykawką pochyloną nad Ciri gdzie albo to zrobi, albo jej córka umrze? Jest naprawdę dużo innych motywacji, poza Jaskółką która stwierdza, że chce być prawdziwą wiedźminką; lol, dawaj, wstrzykuj mi tą mieszankę, która najprawdopodobniej mnie zabije.

Jeśli Redzi pójdą tą drogą, to będę stał na czele tłumu z pochodniami, ale mam przekonanie graniczące z pewnością, że tego nie zrobią. To nie Netflix, choć zdarza im się popełniać błędy to tu to tam, to jeśli chodzi o lore, zawsze mieli do niego szacunek.
 
W tym universum wszelkie postaci mające cechy ponad ludzkie są bezpłodne - czarodziejki, wiedźminy-ki.
Nieprawda.
IMG_9650.jpeg

A.Sapkowski

Większość to nie wszystkie.
 
A widzisz Yen z tą sama strzykawką pochyloną nad Ciri gdzie albo to zrobi, albo jej córka umrze?
Tak, wiem, sam przecież ten argument podnosiłem. Tylko że właśnie nie całkiem, bo ciężko mi sobie zwizualizować taką potrzebę, że akurat mutacja w wiedźmina jest lekiem na cokolwiek. Nie jakiś składnik, zestaw hormonów, wyciąg z tajemniczych grzybów, okład z pleśni rosnącej wyłącznie w lochach Kaer Morhen, tylko przemiana przystosowana eksperymentalnie do organizmów młodych chłopaków kosztem dziesiątek śmierci. Równie dobrze mogłaby jej wstrzyknąć nawóz do pomidorów, kuracja równie sprawdzona i mająca podobne szanse na sukces.
Jaką sobie wyobrażasz sytuację, zbliżoną do logicznej, w której powiedzmy Yennefer z Geraltem uznają, że nic tak dobrze nie zrobi jak TO. Nikt przecież nie wie, jakie byłyby w ogóle skutki, więc na czym opierać swoje nadzieje?
Niestety proces twórczy rozpoczął się od potrzeby uczynienia z Ciri prawdziwej zmutowanej wiedźminki, a później zaczęto się zastanawiać, jak to wyjaśnić. Dobrze, że nie przyszło im do głowy zrobienie z Ciri wampirycznego wiedźmina, bo zamiana w nietoperza jest bardzo fajna i gracze na pewno by chcieli sobie nocami polatać i postraszyć chłopów wracających z wychodka.
 
Tak, wiem, sam przecież ten argument podnosiłem. Tylko że właśnie nie całkiem, bo ciężko mi sobie zwizualizować taką potrzebę, że akurat mutacja w wiedźmina jest lekiem na cokolwiek. Nie jakiś składnik, zestaw hormonów, wyciąg z tajemniczych grzybów, okład z pleśni rosnącej wyłącznie w lochach Kaer Morhen, tylko przemiana przystosowana eksperymentalnie do organizmów młodych chłopaków kosztem dziesiątek śmierci. Równie dobrze mogłaby jej wstrzyknąć nawóz do pomidorów, kuracja równie sprawdzona i mająca podobne szanse na sukces.
Jaką sobie wyobrażasz sytuację, zbliżoną do logicznej, w której powiedzmy Yennefer z Geraltem uznają, że nic tak dobrze nie zrobi jak TO. Nikt przecież nie wie, jakie byłyby w ogóle skutki, więc na czym opierać swoje nadzieje?
Niestety proces twórczy rozpoczął się od potrzeby uczynienia z Ciri prawdziwej zmutowanej wiedźminki, a później zaczęto się zastanawiać, jak to wyjaśnić. Dobrze, że nie przyszło im do głowy zrobienie z Ciri wampirycznego wiedźmina, bo zamiana w nietoperza jest bardzo fajna i gracze na pewno by chcieli sobie nocami polatać i postraszyć chłopów wracających z wychodka.

Tak bardzo się zafiksowałeś na tym jak nie da się tego logicznie uzasadnić, że chyba zapomniałeś, że zasadniczo już raz to Redzi zrobili. Dzięki temu zresztą wiemy, ze Yen wydaje się być dość logiczną osoba do przeprowadzenia wspomnianej próby na Ciri.

Uma. Innymi słowy zaklęcie, które tak zdeformowało Lisa, że jednym rozwiązaniem było zrobić próbę traw lite, by mieć szansę na jego wyleczenie. Więc skoro Redzi znaleźli pasujące do lore uzasadnienie raz, pewnie będą to w stanie znowu zrobić.

Jaką sobie wyobrażasz sytuację, zbliżoną do logicznej, w której powiedzmy Yennefer z Geraltem uznają, że nic tak dobrze nie zrobi jak TO. Nikt przecież nie wie, jakie byłyby w ogóle skutki, więc na czym opierać swoje nadzieje?

Skoro mnie wypytujesz, to z miejsca powiedziałbym, że Ciri po szczególnie nieprzyjemnej konfrontacji z jakimiś potworem zostaje zatruta. Trucizna robi apokalipsę w jej organizmie i organach, i jedynie niszcząco odbudowujące właściwości traw dają nikłe szanse na jej uratowanie. Poza tym co już udowodniła w/w scena z Umą w W3, Yennefer ma jakieś pojęcie jakie ma skutki i jak przebiega próba traw.
 
Uma. Innymi słowy zaklęcie, które tak zdeformowało Lisa, że jednym rozwiązaniem było zrobić próbę traw lite, by mieć szansę na jego wyleczenie.
To chyba była bardziej klątwa, nie pamiętam zbyt dobrze, ale tak, przypadek Umy cały czas sobie tkwi w mojej głowie jeśli chodzi o zalążki jakiegoś rozwiązania tej sprawy. Dalej jednak nie było to przerabianie go na wiedźmina. Przy twoim pomyśle z niszczącą trucizną wystarczyłoby podobne potraktowanie Ciri.
A tego to nie wiemy. Tylko, że Ciri jako główna postać była od początku w planach.
Tak, a następnie stwierdzono, że jest bardzo strasznie op i trzeba coś z tym zrobić. Po tym jak już to zrobiono ktoś powiedział, że ale jak to, teraz Ciri jest cieńka jak dżdżownica na autostradzie, jak ona ma wiedźminować, może ktoś ma pomysł jak temu zaradzić. Po wielu tygodniach narad z niechęcią przychylono się do pomysłu z mutacjami. Co zrobisz, jak nic nie zrobisz.
 
Tak, a następnie stwierdzono, że jest bardzo strasznie op i trzeba coś z tym zrobić. Po tym jak już to zrobiono ktoś powiedział, że ale jak to, teraz Ciri jest cieńka jak dżdżownica na autostradzie, jak ona ma wiedźminować, może ktoś ma pomysł jak temu zaradzić. Po wielu tygodniach narad z niechęcią przychylono się do pomysłu z mutacjami. Co zrobisz, jak nic nie zrobisz.

"Przez co Ciri może przejść, co wzbudzi emocje w graczu i będzie zaczątkiem wielu ciężkich oraz niejednoznacznych rozmów wewnątrz uniwersum z jej bliskimi."

Mam wrażenie, że bardzo spłycasz proces projektowania fabuły. Oczywiście może on tak wyglądać, ale wcale nie musi.

Weźmy chociażby największy, moim zdaniem, dotychczasowy retcon REDów, czyli Białe Zimno. Mimo, że zawsze będę stał po stronie książek, to ma ono dość ważną rolę w W3 i nie zostało tam wtrynione bez powodu. Po pierwsze, uniezależnia Ciri od Geralta. Po drugie, jest na tyle abstrakcyjnym bytem, by być godnym przeciwnikiem potężnej Jaskółki i doprowadzić do jej domniemanej śmierci, co przekłada się bezpośrednio na emocje Geralta w epilogach. Po trzecie, jego obecność pozwala graczowi zmierzyć się z Eredinem, bo przecież gramy Geraltem i jest to nasz główny antagonista, ale Ciri wciąż ma swojego "przeciwnika" w zakończeniu. Po czwarte, podkreśla wyjątkowość Ciri, pokazując po jak abstrakcyjnych płaszczyznach porusza się jej postać, to nie liga Geralta.
 
Last edited:
Wydaje mi się, że Próba Traw daje duże pole do popisu scenarzystom. Sam motyw może budzić skojarzenia np. z Diuną Franka Herberta, Wodą Życia, Muadibem. Tam też jedynie tylko jedna z płci mogła spożywać Wodę...
 
Nieprawda.
View attachment 11407201
A.Sapkowski

Większość to nie wszystkie.

Myślę, że do pewnego czasu nie sterylizowano czarodziejek (mama Geralta dobrym przykładem). Ale widząc wysyp upośledzonego potomstwa, na takie działanie się w końcu zdecydowano- pod wpływem Tissai.

Z kolei wydaje się, że wiedźmini byli bezpłodni bez żadnego wyjątku.

Ciri, biorąc pod uwagę fabułę Pani Jeziora, na 99% była płodna- cała intryga kręciła się wokół jej ewentualnej ciąży. Zastanawiam się czy to nie wywołało u niej takiej traumy, że sama zdecyduje się na Próbę Traw, żeby nikt takiego pomysłu nie próbował więcej na niej zastosować?
 
Jak skutkiem ubocznym może być coś, co jest właściwie jednym z celów?

Zauważam pewną nieznajomość terminologii, używanej tutaj, również przeze mnie, dość swobodnie i wymiennie. Z rozmowy Geralta z Calanthe wiemy, jakie były etapy stawania się wiedźminem.
Ostra selekcja, bardzo ostra, powiedziałabym, i to na każdym etapie. Najpierw Wybór, potem Próby. A potem Zmiany. Ilu wyrostków dostaje w końcu medaliony i srebrne miecze? Jeden na dziesięciu? Jeden na dwudziestu?
Zwróćmy uwagę, że ona nie mówi o szansach na przeżycie, bo pierwszy etap, czyli Wybór, prawdopodobnie nie był aż tak zabójczy jak dwa następne. Stawiam, że to była po prostu selekcja fizyczna, na przykład na Mordowni, odsiewano słabszych, mniej zręcznych, mniej odpornych. Mogło się jednak zdarzyć, że ktoś i podczas Wyboru zginął, jeśli o tym mówiła Triss.
Na tych waszych wiatrakach i wahadłach, na waszej Mordowni połamało kości i poskręcało karki dziesiątki chłopców, twardych i zaprawionych włóczęgów, podobnych wam, zbieranych po drogach i wyciąganych z rynsztoków. Żylastych, nieźle doświadczonych krótkim życiem urwipołciów i hultajów.
Próby Traw i Zmiany były już, jak można się domyślać, tymi etapami, podczas których za pomocą magii i alchemii głęboko ingerowano w organizmy 'ochotników' i tutaj śmiertelność znacznie rosła.
Moje źródła, Geralt, milczą jednak co do faktu, ile dzieci na dziesięć wytrzymuje Próbę Traw. Czy nie zechciałbyś zaspokoić mojej ciekawości w tym względzie?
...
Calanthe zatrzymała gwałtownie huśtawkę, wrywszy się obcasem w ziemię.
- Troje, najwyżej czworo na dziesięć - powiedziała, kiwając głową w udawanym zamyśleniu.
Czyli drugi etap przeżywało po wstępnej selekcji w optymistycznym wariancie czterech chłopców na dziesięciu. A jeszcze są Zmiany, które zapewne też zbierały swoje żniwo.
 
Last edited:
Top Bottom