Ten element z wybuchem bitwy, która następuje w razie naszego zaniechania, zaprzecza nieco zapewnieniom twórców iż zadania nie będą ograniczone czasem. Jak to więc będzie?Ps. Nie zacytowałem cię w tym fragmencie z NPC, ale mi też 100 osób wydaje się bardzo, ale to bardzo małą liczbą.Maciomaniak said:W wywiadzie napisaliście, że każdy quest ma kilka sposobów rozwiązania. Na przykładzie zadania dla elfów z dostarczeniem dla nich broni. Możliwe jest przekupienie strażników, wynajęcie prostytutki by ich zajęła, upicie kolesi alkoholem... Gdy będziemy siedzieć cicho, w późniejszym czasie rozpęta się bitwa...
nie prawdaCoKaNe said:mowimy tu o podniesieniu grywalności, a multiplayer jak najbardziej poprawia grywalność ... prawda ?
Po co gra miałaby pamiętać? "Silent Storm" jest dobrym przykładem na to, o czym autor tematu (w moim mniemaniu) mówi. Możemy wejść drugi raz do tej samej rzeki, fakt, ale nie musimy. Pomysł naprawdę jest dobry.Funky Monk said:Zmienianie charakteru questów to moim skromnym zdaniem dziwny zabieg. Zawsze, kiedy przechodziłem RPGa po raz kolejny, właśnie dzięki temu, że wiedziałem jak ukończyć pewne questy (zwłaszcza te powiązane z główną linią fabularną), mogłem skupić się na odkryciu innych zadań, które przegapiłem, albo nie wpadłem na lepsze rozwiązanie. Tak więc duża ilość questów i kilka sposobów ukończenia, a nie zmieniające się okoliczności. Rozwiązanie jest o tyle niepraktyczne, że gra musiałaby zapamiętywać w jaki sposób quest został ukończony poprzednim razem.