Były już takie próby. Jak Cię temat bardzo interesuje, to poszukaj w swojej biblio, tej książki.
E:
Tylko traktuj, jako dzieło literackie. :]
E:
Tylko traktuj, jako dzieło literackie. :]
Hmm. Zapoznam się. Ale język Białczyński również odtwarza/wymyśla? Bo nie do końca miałem na myśli dzieło oparte głównie na wyobraźni...Nars said:Były już takie próby. Jak Cię temat bardzo interesuje, to poszukaj w swojej biblio, tej książki.
E:
Tylko traktuj, jako dzieło literackie. :]
No to się zdecyduj, nie będących głównie wytworem wyobraźni, zwyczajnie nie ma. ;PSMiki55 said:Bo nie do końca miałem na myśli dzieło oparte głównie na wyobraźni...
To można zrobić />Nars said:No to się zdecyduj, nie będących głównie wytworem wyobraźni, zwyczajnie nie ma. ;P
"- One mnie lekceważą. Te elfki. Gdy mówię do nich, udają, że nie rozumieją. A gdy mówią do mnie, to celowo tak, bym je nie rozumiała. Upokarzają mnie.
- Mówisz naszym językiem doskonale - wyjaśnił spokojnie. - Ale to jednak dla ciebie język obcy. Poza tym ty używasz hen llinge, a one ellylon. Różnice nie są wielkie, ale są.
- Ciebie rozumiem. Każde słowo.
- Ja w mowie z tobą używam hen llinge. Języka elfów z twego świata."
"Avallac'h powiedział szybko kilka słów. Był to ów trudny dla Ciri język ellylon, ale pojęła, tym bardziej, że elfki jak na komendę sięgnęły po łuki."
"To była mieszkanka Faërie. Wróżka. Jedna z Tylwyth Teg. Jedna z tych, które Piktowie i Irlandczycy nazywali Daoine Sidhe, Ludkiem Wzgórz. Jedna z tych, które Sasi nazywali elfami.
Dziewczyna przestała na chwilę śpiewać, zanurzyła się po szyję, zaprychała i nad wyraz pospolicie zaklęła. Rycerz to jednak nie zmyliło. Wróżki, jak powszechnie było wiadomo, umiały kląć po ludzku. Niejednokrotnie plugawiej niż stajenni."
"W dniu oto 10 marca bieżącego roku pan Malcolm Guthrie udał się z wędką nad Loch Glascarnoch. Tamże pan Guthrie napotkał był wyłaniającą się z mgły i nicości (sic!) młodą dziewczynę z brzydką blizną na twarzy (sic!), jadącą wierzchem na karej klaczy (sic!) w towarzystwie białego jednorożca (sic!). Dziewczyna zagadnęła osłupiałego pana Guthriego w języku, który pan Guthrie łaskaw był określić jako, cytujemy: "francuski chyba albo inny jakiś dialekt z kontynentu". Ponieważ pan Guthrie nie włada francuskim ani żadnym innym dialektem z kontynentu, do konwersacji nie doszło."
No, aż tak strasznie tam nie było. Cywilizacja się w miarę rozwijała - istniały państwa elfów, krasnoludów...raisond said:Nie wiem. A skąd się wzięły wampiry, ghule i cała reszta towarzystwa? Z księżyca?
Ile tych statków musiałoby być, by na całkowicie obcym terenie, gdzie strach się było w krzaki oddalić za potrzebą, bo zaraz coś delikwenta zjadało, podtrzymać i nawet rozwinąć populację? Ostrożnie licząc stawiałbym na przynajmniej tysiąc osób. A i to nie jestem pewien, czy zdołaliby się utrzymać.
Nieee... Starsza Mowa to to nie jestTorpeda said:Astrid Lyttneyd Àsgeirrfinnbjornsdottir – [prawdziwe imię Koral, Lytty Neyd]
To chyba z kolei czysty francuski. Niestety, wybrałem w szkole niemiecki, w mowie Franków ani be, ani me...Torpeda said:
D’or, dauphin nageant d’azur, lorré, peautré, oreillé, barbé et crêté de gueules – [ zaklęcie, które spowodowało zaciśnięcie się łańcuszka z medalionem na szyi króla Belohuna i jego zgon]
Brzmi trochę jak islandzki wulkanSMiki55 said:Nieee... Starsza Mowa to to nie jest/> po prostu szwedz... wyspiarskie nazwisko
/>
Nom, pewnie tak jest.SMiki55 said:Chwilę... "Àsgeirrfinnbjornsdottir" to nie znaczy "córka Àsgeirr i Bjorna"?
dottir w języku islandzkim oznacza właśnie córkę, więc bardzo możliweSMiki55 said:Chwilę... "Àsgeirrfinnbjornsdottir" to nie znaczy "córka Àsgeirr i Bjorna"?