Mnie zawsze przerażała perspektywa tego, jak taki tatuaż będzie wyglądał za 20-40 lat. No będzie paskudny, nie ukrywajmy, skóra ma tendencje do obwisania z wiekiem. Więc nigdy mnie nie kusiło jakoś.Generalnie to ja lubię tatuaże, nie powiem, że nie; tylko bardziej jako jakiś symbol dla mnie samej gdzieś tam skitrany.
Natomiast w związku z powyższą prezentacją zadaję pytanie żeńskim użytkowniczkom: nie uważacie, że taka ilość ozdób na ciele kłóci się z jedną z naczelnych (podobno) zasad bycia kobietą pt. "noszę różne rzeczy i mi z tym fajnie"? ;p
Bo w momencie, kiedy jest się permanentnie ubraną w to samo jw., to chyba nuda?![]()
W tej teorii jest tyle samo prawdy, co fałszu. To czy tatuaż na starość zbrzydnieje, zależy od tego gdzie i jak się go zrobi.Mnie zawsze przerażała perspektywa tego, jak taki tatuaż będzie wyglądał za 20-40 lat. No będzie paskudny, nie ukrywajmy, skóra ma tendencje do obwisania z wiekiem. Więc nigdy mnie nie kusiło jakoś.
No każdy lubi co innego, takie wielkie i widoczne wzory też do mnie nie przemawiają, ale coś niewielkiego i specjalnego już owszem - zwłaszcza, że był jakiś powód i wcale nie zniknął po latach. Estetyka swoją drogą, jakoś duchowo to przeżyłam bardziej, a samo tatuowanie mi się spodobało i nie pytaj, dlaczego, bo to jednak trochę boli... jednak było niesamowitym przeżyciemMam na myśli głównie te widoczne i duże. Pewnie, że jakiś tam delfinek/kwiatek/cokolwiek_małego_i_mniej_difoltowego, w dyskretnym miejscu nie robi jakoś estetycznie źle. Zresztą, kim jestem, żeby mówić ludziom co jest estetyczne, a co nie. Mnie osobiście to po prostu odstrasza. A poza tym, jakoś nigdy mnie tatuaże nie kręciły, więc i tak![]()
Chfilunia. Panie też mają prawo do tego tematu, nie?Otwieram temat "Wszelakie piękności" a tu zdjęcie faceta... coś poszło nie tak :blink:
(...)
Właśnie. Żeby była jasnośćChfilunia. Panie też mają prawo do tego tematu, nie?![]()
To chyba jakaś podpucha jest, zatem pominę milczeniemW temacie wyraźnie stoi "piękności". A "piękny facet" to oksymoron.