Bardziej chodziło mi o to, że często jest tak, że tych innych, bardzo pozytywnych cech się nie zauważa, ze względu na brak tak ładnie przez Ciebie nazwanej "miłej powierzchowności". Przecież dla milionów ludzi na świecie to ta powierzchowność służy jako taki swoisty filtr, który decyduje o tym, czy w ogóle ktoś się zainteresuje osobą X. Nie znaczy to, że wygląd jest najważniejszy, ani że to tylko on decyduje o powstaniu "głębszego uczucia", ale w wielu wypadkach uroda jest pierwszą cechą, którą się zauważa. Ach, i niekoniecznie każdy szuka tego samego, także w kwestii urody.