Przesłuchuję sobie audiobook Pottera w wykonaniu Fronczewskiego (raz jeszcze dzięki,
@zi3lona :*).
Osobiście wolę słuchowiska (odgłosy otoczenia itp), w zasadzie pierwszy raz mam do czynienia z klasycznym lektorem - i moja pierwsza myśl taka: kurde, to się chłop nagadał xD Dopiero teraz widać, jak cholernie to jest długie! Owszem, są skróty (ale sprytne, trudno wyłapać, co uciekło, bo zwykle ucięte jest zdanie lub dwa), jednak nadal ma to potężny gabaryt. Potężny.
Przyjemne jako tło, przyznam mimo to, że czytanie pozostaje moją ulubioną czynnością. Nie tylko szybciej, ale bardziej "moje", a nie przefiltrowane przez cudzy głos.
Może inaczej bym na to patrzyła, gdybym HP poznała właśnie tak, z czyjejś lektury.