Z pamiętnika studiującego Xięgi...

+

Z pamiętnika studiującego Xięgi...

  • książka papierowa

    Votes: 135 79.9%
  • audiobook

    Votes: 12 7.1%
  • ebook

    Votes: 22 13.0%

  • Total voters
    169
@Nars - jak Nighty napisał, wiele nie stracisz. Ale ten wątek się potem fajnie rozwija, i tak czytasz, i tak, to co Ci szkoda ;p

Jeśli wiele nie stracę, to pozwolę sobie go olać, inaczej ta historia może całkowicie wypalić mój entuzjazm do książki.
 
@Wallace - ojtamojtam.
@Nars - ojtamojtam również. Serio takie to złe? :p
Ok, rozumiem, że wtórne trochę, a motywy a la Japonia czy inne Chiny mogą sandały wiązać oryginalnym, ale dla mnie te akurat momenty były okazją do delektowania się obrazami - podczas gdy akcja z Vuko (zwłaszcza psychodeliczne klimaty) ma całkiem inne tempo, takie bardziej też surowe w sumie, bez ą ę. No ale co kto lubi ;p
I ja bym nie odmieniała jego imienia w sumie ;p
 
@Cylonka Kama


Oj wiem, że mi nigdy tego nie wybaczysz. KIEDYŚ się wezmę i zawezmę i przeczytam. Kiedyś.

:D
 
@undomiel9

Mi się te klimaty kojarzą bardziej z bliskim wschodem, niż Chinami, czy Japonią. Masz rację, tempo zupełnie inne, akcja sporadyczna. Bardziej się czułem jakbym czytał jakiś podręcznik RPG opisujący świat, niż historię konkretnego bohatera. A fragment o szkoleniu inteligentnych chomików czy inszych surykatek za pomocą fletów, co miało być subtelną jak pręt Vilgefortza metaforą (brat tyran, brat popierducha i ja, "złoty środek") zarządzania krajem sprawiał, że miałem ochotę rwać włosy z głowy.
 
@Nars
Mówisz, że bliski wschód? Czy ja wiem... Bardziej wyedukowana i wyrafinowana nacja najeżdża deko bardziej barbarzyńską, choć starszą (Japonia-Chiny); te nauki młodego następcy tronu (również pełne wyrafinowania, chłodu i dystansu); medytowanie, kontemplacje kapiącej wody... zresztą po rodzinie to by nawet było, bo żona autora, Kossakowska - notorycznie wszędzie wtyka azjatyckie nawiązania, a ostatnia jej powieść to już jawny hołdzik bez ogródek.
Ale ok, rozumiem, że nie lubisz morałów cepem przez łeb :D
 
@Nars


Ja przez ten wątek przebrnąłem, ale w sumie nie wiem, czy było warto. To znaczy, jak już wspomnieli przedmówcy, łączy się z tym vukowym, ale i tak wygląda na doczepiony na siłę, więc w sumie można go sobie odpuścić.
 
Imo nie można, bo po pierwsze ta historia nabiera tempa i fajnie się rozwija, a po drugie
w ostatnim tomie Filar jest jednak postacią dla Vuko dość istotną.
Wydaje mi się, że różnica w klimacie tych dwóch opowieści jest zamierzona. W przypadku tej, przez którą @Nars nie może przebrnąć zdaje się, że autor "snuje" opowieść, coś w stylu gawędy przy ognisku w wykonaniu kogoś, kto sporo przeżył.
Jak się ktoś nastawi na ura bura, Vuko wchodzi i zamiata, to może być trudno się przestawić. A jak się podejdzie z dystansem to i tam znajdzie się zalety.
 
To w końcu jak to jest z tym Panem Lodowego Ogrodu? Do tej pory słyszałem raczej bardzo pochlebne opinie, które wahały się od "świetne" przez "jak to jeszcze nie czytałeś?!" po "zajebiste!", a tu nagle kręcenie nosem na niektóre wątki :p Od jakiegoś czasu się czaję na tę serię, ale zawsze coś mi wyskakuje, może to znak z góry (albo dołu?), że to jednak nie jest to?
 
Mi też wątek Filara na początku mocno przeszkadzał, ale później się w miarę rozkręcił i dało się go czytać :p
 
To w końcu jak to jest z tym Panem Lodowego Ogrodu? Do tej pory słyszałem raczej bardzo pochlebne opinie, które wahały się od "świetne" przez "jak to jeszcze nie czytałeś?!" po "zajebiste!", a tu nagle kręcenie nosem na niektóre wątki :p Od jakiegoś czasu się czaję na tę serię, ale zawsze coś mi wyskakuje, może to znak z góry (albo dołu?), że to jednak nie jest to?

No to chyba musisz sam sprawdzić.
Mnie się bardzo podobało, może nawet nie mniej niż saga o wiedźminie. Ale jak widać, gusta są różne.
 
Nie czaj się,tylko czytaj ;)
Od razu wszystkie tomy,żeby nie wypaść z rytmu... Miałam z konieczności przerwę między 3 a 4, bo łobuz nie wydawał ;p i już ciężko szło się wciągnąć.

Imo lektura obowiązkowa na równi z Sapkowskim i Wegnerem, bo bardzo do siebie pasują (np. Komuda czy Pilipiuk to totalnie inna bajka). Ale może trzeba trafić na dobry moment ;D
 
Ja to się tak czaję na masę książek, ale zawsze albo funduszy brak, albo czasu, nierzadko jednego i drugiego jednocześnie :p Trylogię Conana 'kupuję' odkąd doczekała się pięknego wydania od Rebisu czyli bodaj od trzech lat :D Jedyny wyjątek to saga inkwizytorska Piekary (tj. zamawiam jak tylko pojawi się zapowiedź), ale bycie fanchłopcem zobowiązuje :p
 
Ja zabrałem się za trylogię "Przejście" Justina Cronina. Przeczytałem 250 stron i fabuła dosyć ciekawie się rozwija. Ktoś to czytał? :p
 
Fanom Kinga, którzy zbierają się do "Pana Mercedesa" i zebrać się nie mogą, tak rzekę: bez pośpiechu ;)
Nie, żeby to była zła powieść, bo tak nie jest... ale ani nie mrozi krwi w żyłach, ani nie ma specjalnego pazura. Mocną stroną są, jak zwykle, postacie, które King ma obcykane od podszewki; akcja toczy się zrywami, zmierzając do oczekiwanego finału, a ów, mimo obowiązkowego twistu, raczej nie zaskoczy.
Poprzednia książka, czyli "Doktor Sen", również nie wzbudziła we mnie specjalnego zachwytu - ot, kawał dobrej, rzemieślniczej roboty, ale niezbyt porywające.

Trochę mi zaczyna brakować tego, co w Kingu tak bardzo cenię, czyli malowniczej, onirycznej fabuły z przesłaniem szytym nićmi nanometrowej grubości, bowiem najnowsze propozycje są do bólu prozaiczne i przewidywalne. Szkoda.

Z drugiej jednak strony, lubię sobie patrzeć na to, co autor dopisuje, jak na część jednego universum, coś jak jeden z licznych zaułków Derry. Na jednym rogu stoi sklepik z marzeniami, kawałek dalej biblioteka, gdzieś na peryferiach rozłożyło się wesołe miasteczko, a zakupy w lokalnym markecie tuż przed nadejściem mgły robi pani Madder (mijając po drodze Carrie, bo dlaczego nie?). Jeden wielki, spójny mikrokosmos z całą masą zależności i przenikania, a w tle jest Promień i Żółw nie umarł.
I wtedy jakoś tak fajniej ;)

Pan King też wspiera ALS, choć raczej sztampowo. Widać, że mocno nieśmiały, introwertyczny człowiek. Że też takie rzeczy wychodzą z jego głowy.

[video=youtube;XO7lFV2e-xA]https://www.youtube.com/watch?v=XO7lFV2e-xA[/video]
 
No to odświeżę sama siebie i tutaj właśnie dodam newsa o ekranizacji "Bastionu.
To jedna z najlepszych powieści Kinga, idealnie wpisująca się w ideę uniwersum (w "Wieży" bohaterowie na chwilę zaglądają do alternatywnego świata zaatakowanego przez Kapitana Tripsa, taki dreszczyk aż przechodzi, hmm) - no i niemal wzorcowo rysuje konflikt Dobra ze Złem.
Polecam, znaczy, tak przy okazji.
A co do ekranizacji, to uważam, że proponowany do roli Flagga Matthew jest wyborem idealnym - nigdy nie lubiłam tego aktora, bo ma coś takiego wrednego w oczach ;p
 
Top Bottom