Zdarzyć się może, jak to się zdarzyło Ś.P. Jordanowi z cyklem "Koło Czasu", że autor przed ukończeniem cyklu przejdzie w stan astralny i kończyć serię musi kto inny.A ja mam jeszcze postępujące zaburzenie towarzyszące, roboczo nazwałam je seriowstrętem.
Najlepsza nawet powieść ma u mnie na dzień dobry minusa za fakt bycia n-tomem serii. Dlaczego? Meekhan najlepszym przykładem: genialna fabuła, warsztat, universum I CO Z TEGO, skoro na kolejne tomy trzeba czekać 2 do 3 lat i akurat pamiętam, o czym to dokładnie było. Trzeba więc odświeżać co jakiś czas, tylko doba za krótka, poza tym jeży mnie, że się to zatrzymuje w połowie i trzeba czekać nie wiem, ile na cdn. A potem znów odświeżyć.
Kilka lat temu mnie to oczekiwanie napędzało pozytywnie (Potter, Saga), ale teraz właśnie na odwrót. Z pianą na ustach czytałam PLO (Pana!), a już do PLiO (Pieśń!) się zniechęciłam całkiem, zwłaszcza że Martin mnie robi w ciula z serialem, w którym przemyca cdn fabuły powieści, a ja mam na seriale wywalone i czuję się pomijana ;/
Wiem, że za niedługo leci ten Meekhan, w sumie mogłabym chapnąć starsze tomy, będzie dobry timing, ale PO CO, skoro to i tak jeszcze nie koniec historii.
Noż kurde.
Powinien być zakaz publikowania części utworów, proszę napisać całość i dopiero wtedy wydać.
Aż tyle książek nie czytujęGdybym była niedorzecznie bogata i miała miejsce też bym lubiła![]()
No właśnie. Szczerze podziwiam ludzi, którzy potrafią czytać szybko, ludzi połykających kolejne pozycje jak świeże bułeczki tudzież jak małą pizzę z szynką. Zawsze się zastanawiałem czy po miesiącu pamiętają oni z czym dokładnie owa pizza była, i czy rzeczywiście to co wtedy zjedli było pizzą. Czy mają czas by "wejść" w świat książki, czy tylko mechanicznie odczytują jej treść zaliczając kolejne tomiska. Pytam z czystej ciekawości.Pomimo czasu mocno na kredyt, zawzięłam się i odświeżam Meekhan, bo to wstyd, że Wegner się zebrał w sobie, napisał i zaraz wydaje, a ja pamiętam piąte przez dziesiąte.
Wczoraj przejechałam się po Północy, dziś skończyłam Południe i kończę Wschód, jutro spokojnie zamknę Zachód, czyli jest szansa, że się z Niebem wyrobię w sam raz przed premierą.
Owszem, szybko czytam. Ale ta seria daje jeszcze +10 do szybkości, to się połyka jak małą pizzę z szynką, nawet człowiek nie zauważy, że to już po.
Mniam.
Po miesiącu pamiętam, po roku gorzej, ale nie wiem, czy to kwestia za szybkiego czytania, wieku (bo z wiekiem mózg gorzej zapamiętuje wszystko, overload jakiś), czy może tego, że ja generalnie dużo czytam i różnych rzeczy.No właśnie. Szczerze podziwiam ludzi, którzy potrafią czytać szybko, ludzi połykających kolejne pozycje jak świeże bułeczki tudzież jak małą pizzę z szynką. Zawsze się zastanawiałem czy po miesiącu pamiętają oni z czym dokładnie owa pizza była, i czy rzeczywiście to co wtedy zjedli było pizzą. Czy mają czas by "wejść" w świat książki, czy tylko mechanicznie odczytują jej treść zaliczając kolejne tomiska. Pytam z czystej ciekawości.