Ho ho ho!
Ale cóż to? Czyżby Święty Mikołaj nikomu nie przyniósł poczytanek pod choinkę?
Bo mi owszem
Jako, że jestem już dawno po szkole, to odczuwam szczere i łapczywe zainteresowanie rozmaitymi epokami historycznymi. Bo już nie muszę wkuwać na lekcję
Właśnie zjadłam "W łóżku z Tudorami" - ciekawa, acz pobieżna analiza lat 1400-1600 w Anglii od nowej strony, a mianowicie kwestie stricte łóżkowe. Nie, że seks, uprzedzam od razu - bardziej ciąża, impotencja, bezpłodność i ówczesne metody radzenia sobie z tymi problemami (od dziwacznych mikstur po zaklęcia i modlitwy). Kobieca perspektywa. Fajne.
Dawkuję też sobie "Ludzi średniowiecza" - dosłownie dwustronicowe biografie najbardziej znanych postaci z tej epoki, więc jest płytko i po łebkach, ale jako kompendium i zachęta do pogłębionych poszukiwań całkiem ok.
Czeka jeszcze tomisko pt.: "Borgiowie. Historia nieznana", akurat sobie odświeżałam "Hrabiego Monte Christo" gdzie jest całkiem ciekawy wtręt na temat Borgiów właśnie, więc mam teraz coś do pogłębienia wiedzy. "Rodzina Borgiów" opornie mi szła swego czasu, jakże to było fatalnie napisane (przetłumaczone?), rzuciłam w kąt po kilkunastu stronach, zatem liczę, że to jest pozycja lepsza; bo historia rodu szalenie ciekawa przecież.
A w ramach odskoczni, trafiłam w TV na połowę filmu "Więzień labiryntu", w necie się dowiedziałam, że to adaptacja powieści, zatem sama siebie obdarowałam całą trylogią i teraz ją połykam - to wszak powieść dla młodzieży, wiecie... duże litery, wartka akcja, taki Kosogłos, tylko mniej pompatyczny i się tak nie sadzi
I bardzo fajnie się czyta. Tylko ciekawe, czy nie spsują pomysłu jakimś z czapy rozwiązaniem. Lektura trwa.
To kto się jeszcze pochwali, co fajnego dostał?
Ale cóż to? Czyżby Święty Mikołaj nikomu nie przyniósł poczytanek pod choinkę?
Bo mi owszem
Jako, że jestem już dawno po szkole, to odczuwam szczere i łapczywe zainteresowanie rozmaitymi epokami historycznymi. Bo już nie muszę wkuwać na lekcję
Właśnie zjadłam "W łóżku z Tudorami" - ciekawa, acz pobieżna analiza lat 1400-1600 w Anglii od nowej strony, a mianowicie kwestie stricte łóżkowe. Nie, że seks, uprzedzam od razu - bardziej ciąża, impotencja, bezpłodność i ówczesne metody radzenia sobie z tymi problemami (od dziwacznych mikstur po zaklęcia i modlitwy). Kobieca perspektywa. Fajne.
Dawkuję też sobie "Ludzi średniowiecza" - dosłownie dwustronicowe biografie najbardziej znanych postaci z tej epoki, więc jest płytko i po łebkach, ale jako kompendium i zachęta do pogłębionych poszukiwań całkiem ok.
Czeka jeszcze tomisko pt.: "Borgiowie. Historia nieznana", akurat sobie odświeżałam "Hrabiego Monte Christo" gdzie jest całkiem ciekawy wtręt na temat Borgiów właśnie, więc mam teraz coś do pogłębienia wiedzy. "Rodzina Borgiów" opornie mi szła swego czasu, jakże to było fatalnie napisane (przetłumaczone?), rzuciłam w kąt po kilkunastu stronach, zatem liczę, że to jest pozycja lepsza; bo historia rodu szalenie ciekawa przecież.
A w ramach odskoczni, trafiłam w TV na połowę filmu "Więzień labiryntu", w necie się dowiedziałam, że to adaptacja powieści, zatem sama siebie obdarowałam całą trylogią i teraz ją połykam - to wszak powieść dla młodzieży, wiecie... duże litery, wartka akcja, taki Kosogłos, tylko mniej pompatyczny i się tak nie sadzi
To kto się jeszcze pochwali, co fajnego dostał?


