Ja tak mam przeważnie z filmami. Traktuję je głównie jak lekką rozrywkę. Może nie schodzę na samo dno piątych części letnich blockbusterów, ale na ambitniejsze, przeintelektualizowane kino nowej fali gruzińskiej zwykle nie mam najmniejszej ochoty i przypuszczalnie zasnąłbym w połowie seansu, co mi się raz zdarzyło, gdy postanowiłem się wybrać na jeden z festiwali filmowych. Ale Dukaja sobie cenię i stanę niczym ten Wegnerowy mur w jego obronie. Nie to, by potrzebował, ale co mi tam.
Nie widzę w jego twórczości żadnego snobowania się na nadmierną uczoność. To jest proponowanie czegoś nowego, odmiennego od standardowej pulpy, a przy tym bardzo spójnego. To nie są wynalazki tworzone ad-hoc, do jednego krótkiego opowiadanka, ale naprawdę ciekawe i dopieszczone światy. Lód ma faktycznie bardzo wysoki próg wejścia, bo pisany jest niemożliwym stylem, jakiego Prus do kwadratu by się nie powstydził, a w dodatku wrzuca czytelnika do ciemnego lasu bez latarki i przewodnika, ale jesłi dać mu szansę, to wciąga.
Przystępniejszą, ale też bardzo dobrą i ciekawą w swych założeniach książką Dukaja są Inne Pieśni.