Jak dla mnie poszli na skróty i się w nich zaplątali, ale nie wydaje mi się, żeby W3 dotknął syndrom wypalonego pisarzyny, jakiego można dostrzec mniej-więcej od 3ciego tomu sagi (o czym zresztą mówił sam autor książek cyt.: "bo muszę z czegoś żyć").
To ciekawe, co piszesz, ale nie sądzę, żeby imć Sapkowski miał problem z wypaleniem. W końcu później napisał świetną trylogię. Niemniej uważam, że zwyczajnie nie radzi sobie z zakończeniami. Woli wątek główny kończyć nieszczęśliwie. Być może przez doświadczenia życiowe, wspominał w wywiadach o listach miłosnych, które pisał na kilkadziesiąt stron i wysyłał w wakacje do ukochanej. Sam stwierdził, że w konkursach miał przez to problem z ograniczeniami co do ilości stron. Odrzucam więc argument o wypaleniu całkowicie. Bardziej dopatrywałbym się zbyt wielkiego utożsamienia siebie z postaciami w swojej twórczości. Nie pisze szczęśliwych zakończeń, bo literalnie

nie jest w stanie tego robić.
Z ciekawostek, spotkałem go kiedyś na targach książki i zapytałem o grę. Zapewne wiecie, co odpowiedział - nie ukrywa swojej ignorancji na temat gier komputerowych i nieznajomości dalszych losów "Wiedźmina". Sam kompletnie się odcina od tego, co wydarzyło się po zakończeniu sagi. Argumentuje to wcale zabawnie, że nie wierzy w synergię i syntezę sztuk. Ta idea go widocznie mierzi. Ale moim zdaniem, po prostu nie jest w stanie wyobrazić sobie sytuacji, że ktoś wbija z butami w jego "prywatny" świat, dotyka bohaterów, z którymi ma więcej wspólnego niżby można podejrzewać. Z resztą kto z nim rozmawiał, wie jak bardzo potrafi być... hm, niedostępny i trudny
To tak na marginesie

niemniej od CDPR liczyłem na większą stabilność emocjonalną i spokojne poprowadzenie fabuły. Pozwolenie graczowi na wybranie Triss na towarzyszkę przygód, jeśli przyjdzie mu taka ochota. To co zrobili z Ciri, wątek z Yen - uważam za wspaniałe. Niemniej to jaka jest Yen, mierzi mnie, bo jest typowym - jak piszą na forach angielskich - badassem. Czyli zupełnie nie w moim typie
