Mój pierwszy post tutaj (jak znajdę czas to może nawet nie ostatni), więc witam i od razu przepraszam za odgrzewanie kotleta, ale skoro przeczytałem już cały ten temat to żal nie napisać i czegoś od siebie (choć i tak to ciągle te same domysły, wątpliwości i pierniczenie o czymś, czego i tak nie rozgryziemy, a nawet jeśli rozgryziemy to nie będziemy tego wiedzieć). Więc do rzeczy.Jeśli chodzi o sprawę Jakuba de Aldersberga, jest tyle faktów potwierdzających, że to on jest Alvinem, że aż nie chce nam się w to wierzyć. Dopatrujemy się podstępu twórców, którzy nie dali nam bezpośredniej odpowiedzi w grze na pytanie „czy Alvin to Jakub?”. W sumie po co dawać odpowiedź na sprawę oczywistą? Uważam, że osoby, które podważają tożsamość Jakuba szukają dziury w całym, podając argumenty, które da się zbyt łatwo obalić. Gdy grałem po raz pierwszy również nie byłem przekonany do teorii, iż Wielki Mistrz to Alvin. Podejrzewałem, że to ojciec chłopca, później wpadłem na ideę, że to ktoś kto widzi w nim swoisty potencjał, kogoś o mocy podobnej do swojej [nie czytałem książki (przyrzekam nadrobić), więc nie wiem jak mają się do siebie te wszystkie geny, moce władania nad czasem i stopnie pokrewieństwa osób o takiej mocy]. Dlatego być może chciał go porwać. Jakub wiedział, że jest jest już w podeszłym wieku, i że gdy już rozpocznie się realizacja jego planu, będzie potrzebował ucznia, kogoś, kogo wychowa wedle swoich idei i będzie mógł oddać mu piecze nad swoim planem, Zakonem, Braciami Większymi i ludem, którym chciał kierować, gdy sam już opuści ten świat lub nie będzie w stanie wszystkiego doglądać osobiście. Dopiero przy drugim przejściu coś we mnie trafiło, nie wiem, ale jakoś ten argument do mnie przemówił. Mianowicie chodzi o dialog z Królem Gonu w I akcie. Powiedziałem mu, że nie ma przeznaczenia, są przypadki, ślepy los itd. i na koniec rozmowy wyrzekłem te znane większości słowa: „oddam Ci to, co już mam, a czego nie spodziewam się po powrocie do domu”. No i stało się...Geralt staje się dla Alvina jak ojciec, chociaż się tego nie spodziewał. Po załatwieniu Jakuba, jak wiemy, zjawia się Król Gonu i oznajmia mi, że właśnie przybył po to co mu obiecałem. Tak, Król Gonu żąda od nas niespodziewanego- Alvina- Jakuba de Aldersberga, Wielkiego Mistrza Zakonu Płonącej Róży. Teoretycznie Król Gonu może ściemniać, ale nie przypuszczam, by ktoś kto tak trzyma się znaczenia przeznaczenia, mógł robić sobie żarty tylko dlatego, że z jakiegoś względu zależy mu na duszy Jakuba. Jaką rolę właściwie pełni Król Gonu w grze? Uświadamia nam rolę przeznaczenia? Informuje, że idzie za nami zniszczenie górnolotnym monologiem w Epilogu? Może jego rola jest znacznie większa, jednak nieujawniona? Kolejna podstawa do drugiej części?Outro zaś... kim mógł być zamachowiec? Niby wiedźmin, a może jakiś twór Salamandry? Kolejna bardziej zaawansowana wersja, lepsza od dotychczasowych, a nawet od Białej Rayli. Tylko kto go mógł stworzyć? Kto tak szybko podjął się projektu Salamandry? Może zabicie Javeda nic nie zmieniło, może był marionetką w rękach potężniejszych od siebie i dzielił się z nimi swoimi odkryciami? A jeśli to wiedźmin to dlaczego miałby się rzucać na króla (pomijając fakt, że w ogóle chodzi tu o człowieka)? Żeby chociaż było ujęte dlaczego Geralt jest zdziwiony, czy to widok znajomej twarzy, widok wiedźmina, mutanta, którego nie powinno tu być, tak wykrzywia Geraltowi gębę? Niestety nie wiemy nawet tego.Gościu w outrze ma jednak miejsce na eliksiry przy pasie, i broni się przed Igni (czyżby przy pomocy Znaku Heliotropu?), czego jednak mutanty nie miały i nie potrafiły, więc wskazywałoby to jednak na wiedźmina, no chyba, że jak już wspominałem był to jakiś „lepszy” mutant.Starczy już, bo znów mnożą się pytania i nic więcej.
