Duckingman na mojej, obecnie 14 randze jednak jest i Swimowy deck w różnych wariantach i Skellige się pojawia, więc tak źle nie jest. To Radowid staje się obecnie rzadszy. Potwory nadal częste, jak to Potwory. Ta meta zmienia się jednak dość szybko. Nawet Nilfgard na wyższym poziomie stał się groźny, bo dopiero teraz chyba tak naprawdę zaczynają gracze nad nim panować i nauczyli się nim nieźle posługiwać.
Ja gram sobie raz rankingi, raz potyczki. Tworzę jakieś eksperymenty totalne (np. Henselta ze wszystkimi nowymi kartami dla KP - rzecz jasna słabo funkcjonującego, ale za to zabawnego). W rankingu jednak zmodyfikowane Krasnale na razie na zmianę z Henseltem, ale opartym o build Radowida. Nie wiem, czy 15 rangę wbiję, bo może mi cierpliwości i talentu nie wystarczyć.
Na razie tkwię punktowo w okolicach 3500-3600, zyskuję 100-200 punktów i za chwile tracę przez własne nieco śmieszne błędy.
Ale gram - tak bym to określiła - lajtowo, bez presji i nie za dużo, by się nie znudzić jednak Gwintem jako takim.
Myślę, że takie przypływy i odpływy chęci do gry w tego typu grach, to całkiem naturalna rzecz.
Ja gram sobie raz rankingi, raz potyczki. Tworzę jakieś eksperymenty totalne (np. Henselta ze wszystkimi nowymi kartami dla KP - rzecz jasna słabo funkcjonującego, ale za to zabawnego). W rankingu jednak zmodyfikowane Krasnale na razie na zmianę z Henseltem, ale opartym o build Radowida. Nie wiem, czy 15 rangę wbiję, bo może mi cierpliwości i talentu nie wystarczyć.
Na razie tkwię punktowo w okolicach 3500-3600, zyskuję 100-200 punktów i za chwile tracę przez własne nieco śmieszne błędy.
Ale gram - tak bym to określiła - lajtowo, bez presji i nie za dużo, by się nie znudzić jednak Gwintem jako takim.
Myślę, że takie przypływy i odpływy chęci do gry w tego typu grach, to całkiem naturalna rzecz.


