Sapkowski live, czyli wywiady, wywiady...

+
polityce świata Harrego Pottera doszukuje się zapowiedzi działań obecnej partii rządzącej
Ciekawiło mnie zawsze, jak Sapek w ogóle zetknął się z literaturą Rowling, wydawać by się mogło że dla faceta, który na piedestały stawia dzieła Żelaznego albo takie tytuły jak "Był sobie raz na zawsze król" taki Potter będzie czytadłem dla dzieci niewartym uwagi.
A można ten wywiad przeczytać gdzieś poza Polityką?
 
Ciekawiło mnie zawsze, jak Sapek w ogóle zetknął się z literaturą Rowling, wydawać by się mogło że dla faceta, który na piedestały stawia dzieła Żelaznego albo takie tytuły jak "Był sobie raz na zawsze król" taki Potter będzie czytadłem dla dzieci niewartym uwagi.
Sapkowski stara się nadrabiać zaległości w fantastyce by zachować tytuł znawcy gatunku, więc i Pottera w końcu musiał przeczytać ;)

A można ten wywiad przeczytać gdzieś poza Polityką?
Jest w wersji online też na stronie Polityki, w wersji trochę dłuższej (więcej wymienionych tytułów i nazwisk)
 
Sapkowski stara się nadrabiać zaległości w fantastyce by zachować tytuł znawcy gatunku, więc i Pottera w końcu musiał przeczytać ;)


Jest w wersji online też na stronie Polityki, w wersji trochę dłuższej (więcej wymienionych tytułów i nazwisk)
Może ktoś streścić co Sapek ma dopowiedzenia o dziełach Rowling ?
 
Może ktoś streścić co Sapek ma dopowiedzenia o dziełach Rowling ?
W "Rękopisie znalezionym w smoczej jaskini" opisał ją jako zabawną historię dla młodzieży, a w samym wywiadzie porównywał działania Ministerstwa Magii z 5 i 7 części i Rity Skeeter do tego jak działa obecna władza i media publiczne, stwierdzając że Rowling ma jakieś zdolności prorocze. No i wspomina o tym jak dobrze były tam przedstawione prześladowania i ksenofobia, choć ja bym się z tym kłócił, biorąc pod uwagę że traktowanie mugoli jako tych gorszych i głupich było uznawane za normę nawet wśród pozytywnych postaci.
 
Chcą sobie odświeżyć wywiad z Beresiem, takie coś przykuło moją uwagę:
Szczególnie te wypowiedzi mnie zainteresowały:
Michał Hernes: Jak wspomina pan spotkania i wywiady z Andrzejem Sapkowskim?
Stanisław Bereś: Niestety z żalem i przykrością, bo liczyłem na to, że powstanie książka tego formatu i rangi historycznoliterackiej co rozmowy z Lemem czy z Konwickim. Wszystko temu sprzyjało: środowisko czekało na taką książkę, chciał jej wydawca, który nas ku sobie popchnął, a my obaj uznaliśmy, że to niezły pomysł. Zaczęło się dobrze i pierwsze spotkania przyniosły wartościowy i atrakcyjny narracyjnie materiał. Ale w którymś momencie zaczęły się drobne uszczypliwości, a z czasem zgryźliwości, podstępy i rewanże.

Czy gdyby robił pan z nim wywiad teraz, zadałby pan inne pytania, inaczej poprowadziłby pan tę rozmowę?
Moim zdaniem to niemożliwe, bo moja przestrzeń działania zawęziła się tak bardzo, że nie było już ruchu. Nie chodzi nawet o te niezliczone uszczypliwości i grę na faul. Ponieważ Sapkowski kategorycznie odmówił poruszania się po obszarze jego biografii, twierdząc, że nie ma ona żadnego związku z tego prozą, a w dodatku wykluczył możliwość rozmowy o jego światopoglądzie, a zwłaszcza przekonaniach politycznych, wychodziło na to, że pozostaje nam rozmawiać tylko o jego fantastycznych światach powieściowych. No więc o czym? Jaką długość miał miecz wiedźmina i czym go ostrzył? Jak bardzo się zmęczył walcząc ze strzygą? Gdzie Bonhart tak się wyuczył sztuki szermierczej, że sam w pojedynkę wymordował wszystkich członków bandy ”szczurów”, a i omal sobie nie poradził z Geraltem i Ciri, którzy podobno byli the best?

No proszę sobie wyobrazić, że ma pan przed sobą Bolesława Prusa, którego chce pan ujrzeć jako świadka swoich czasów, a on mówi, że możecie rozmawiać tylko o Wokulskim i Izabeli. No może jeszcze o Szlangbaumie, baronowej Krzeszowskiej i studentach z kamienicy Łęckich. Ale to wszystko jest w powieści, nie potrzeba do tego autora. Więc o czym? Skąd pisarz wziął pomysł na studentów? Może tacy mieszkali na jego ulicy? Ale uwaga: tu już wchodzimy w obszar jego życia, a więc wara. Uważam, że rozmowy z Sapkowskim udusiły się z braku powietrza.


Czy widział pan polskiego „Wiedźmina” w wersji filmowej albo serialowej?
W reżyserii Marka Brodzkiego? Tak, widziałem. Sprawił mi taką przykrość jakbym poszedł do filharmonii na „Mszę h-moll” Mozarta, a tam zamiast orkiestry symfonicznej siedziała sekcja kameralna i piłowała to wielkie dzieło przy pomocy pary skrzypiec, jednego kontrabasu, puzonu, bębna i trójki przypadkowych chórzystów. Wszystko w tym filmie było niedobre i nieautentyczne. Jego koturnowość i sztuczność gry aktorów biły po oczach. Kiedy spytałem świeżo po premierze Sapkowskiego, jak mu się spodobał, wyraźnie nie chciał o nim mówić, choć z jakiegoś – nieznanego mi – powodu nie pastwił się nad nim, tylko spuścił zasłonę miłosierdzia. A przecież wiadomo, że w jego naturze leży raczej kategoryczne i ostre wyrażanie sądów. Może z jakiegoś powodu postanowił być lojalny wobec reżysera? Ale nie wiem z jakiego.
 
Last edited:
Ciekawe. Tym bardziej, że przecież w tym wywiadzie, który znam bardzo dobrze, wielokrotnie jest mowa o biografii autora i odniesienia do niej, o dzieciństwie, o tym jak zaczął przygodę z fantasy i na konwentach wzięli go za prowokatora SB, o Kościele Katolickim, innymi słowy o masie innych rzeczy niż te, o których mowa powyżej.
 
Zdecydowanie w wywiadzie nie były poruszane aspekty dotyczące tylko samej twórczości. Może Pan S. Bereś liczył na więcej, gdyż A. Sapkowski nie zawsze dał się ciągnąć za język i czasem po prostu odmawiał odpowiedzi, prosił o kolejne pytanie, zbijał temat. Niedosyt i rozczarowanie mogły również być spowodowane tym, że sam nie podołał AS-owi erystycznie i retorycznie.
 
Aczkolwiek starał się i z tekstu można było odnieść wrażenie (jak widać mylne) że traktuje te utarczki słowne z dystansem.

Swoją drogą jak czytam fragmenty tego wywiadu z nim, to styl ma podobnie złośliwy do ASa ;)
 
Tak sobie czytam ten wywiad z Beresiem, i chyba łapię co on miał na myśli. Przez pierwsze 40 stron rozmowa przebiega zgrabnie, Sapkowski chętnie się wypowiada na różne tematy, w tym przeszłości swojej rodziny, po czym nagle Bereś zaczyna narrację: "Nie inspirował się pan własnymi wydarzeniami z życia w swoich książkach? Nie wsadzał pan swoim postaciami swoich własnych przemyśleń, cech charakteru? Nie? Na pewno? Definitywnie? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć! A umieszcza pan w swojej twórczości swoje poglądy polityczne? A może je pan przedstawić?"
Sapkowskiego nie chce na takie pytania odpowiadać, (Co mnie nie dziwi), coraz bardziej go wyraźnie irytują i albo zaczyna je ignorować albo się odgryzać. Aż mnie dziwi że ten ciągle próbował go naciskać na te tematy, strasznie namolnie. Nie wiem, Beresiowi serio się wydawało że bez pytania o takie tematy nie będzie ciekawej rozmowy? A nawet jeśli miałby pytać o rzeczy typu: "Jak długi był miecz wiedźmina" to nie wiem czy byłoby to owocne, bo znając go, Sapkowski albo by miał gotowe odpowiedzi albo nie miałby nic.

Jeszcze rozwala mnie jak Sapkowski w tym wywiadzie stwierdza że potwory to tak jakby zwierzęta, a te mają stereoskopowe pole widzenia, i wiedźmin celowo prowadzi walkę tak jak to opisał, by mamić wszystkie zmysły takiego zwierzęcia. No dobra, ale co jeśli potwór jest humanoidalny jak taka Bruxa i nie posiada wad typowych dla "zwierzęcych" potworów?
 
Last edited:
Wiesz, czasem właściciel nazwiska może zastrzec sobie jakąś "specjalną" jego odmianę (albo "nieodmienność") i dlatego zapytałem, ale zwykle nazwiska odmienia się tak jak inne, podobnie brzmiące wyrazy.
 
W oparciu o co takie kalkulacje? Bo z całym szacunkiem dla Sapkowskiego, w jednej lidze z Lemem nie grał.
Ciężko chyba w ogóle porównywać tych autorów. Na pewno książki Lema charakteryzują się większą dozą wyobraźni i finezji intelektualnej. Czy to stawia Sapkowskiego "w innej lidze"? Moim zdaniem niekoniecznie, bo jeśli chodzi o operowanie językiem i zabawy słowem to Sapkowski daleko w tyle zostawia Lema. Po prostu obaj swoje wybitne osiągnięcia mają na trochę innym polu.
 
Andrzej Sapkowski w dzisiejszej rozmowie dla ukraińskiego kanału o fantastyce potwierdził wzmożone prace nad nową książką o wiedźminie i jak stwierdził zajmie to mu jeszcze "może rok, nie dłużej".
Pozostaje tylko czekać na oficjalne informacje i mieć nadzieje, że nic nie stanie na przeszkodzie, żeby faktycznie nie trwało to dłużej niż rok.
 
Pozostaje tylko czekać na oficjalne informacje i mieć nadzieje, że nic nie stanie na przeszkodzie, żeby faktycznie nie trwało to dłużej niż rok.
Ja sobie smaku narobiłem już w 2018 roku bo AS wspominał na Warsaw Comic Con, że nad tym pracuje.

Pożyjemy, zobaczymy, bądźmy dobrej myśli.
 
Zarąbiście, oby wyszła mu lepiej niż Sezon Burz, zwłaszcza że to pewnie będzie jego ostatnia książka.
Pamiętam jak w 2013 roku zasiadłem do lektury z kubkiem kawy i ... nie byłem oczarowany delikatnie mówiąc.

Jeżeli ktoś ma niedosyt literatury Pana Andrzeja to polecam zdecydowanie bardziej trylogię husycką.
 
Last edited:
Top Bottom