Jobs Support Register

Deus Ex

+
Jasne, gra olewa twoje wybory, tak samo jak decyzje, których dokonasz w Mankind Divided, również będą pozbawione znaczenia, ale czy po Human Revolution naprawdę spodziewaliście się czegoś więcej? To wciąż prequel oryginalnego Deus Exa, więc od początku wiadomo było, że czego nie wybierzesz, i tak historia będzie musiała zmierzać w stronę tej jednej konkretnej przyszłości. Po MD nie ma co oczekiwać przełomu w tej materii.
 
Wiecie, z drugiej strony jeśli popatrzymy na gry, w których importowane były decyzje z poprzednich części (Mass Effect, Dragon Age) to zawsze ten aspekt wychodził strasznie biednie i sprowadzał się do marginalizowania tych wyborów, co z kolei przekładało się na narzekania ze strony graczy.
 
Żeby importy działały jak należy twórcy musieliby od razu napisać fabułę dla takiej trylogii z różnymi rozwidleniami oraz skutkami naszych działań. A obecnie jest tak, że robią jedną grę i nie wiedzą za bardzo co będzie w drugiej, więc te całe importy kończą się na jakichś drobnostkach.
 
Nie widzę powodu, dla którego całkowite zignorowanie wszelkich zakończeń pierwszej części miałoby być rozwiązaniem lepszym. Przeciwnie, w zasadzie jest to krok w tył, gdyż mamy do czynienia z formą retcona, udając, że czegoś nie było. Swoją drogą, ciekawe, czy w kolejnej części będą wspominani Megan, Sarif, Darrow itd. To też byłoby trochę śmieszne, gdyby nagle tak ważne dla fabuły osoby zostały wymazane z pamięci Jensena lub, o zgrozo, pamięci wszystkich istot w uniwersum. Zdecydowanie nie były to przecież postacie anonimowe.
 
Last edited:
W trailerze była mowa o poczuciu winy Jensena (średnio usłyszałam, bo w pracy muszę cichutko), coś że chciał uratować świat ale wszystko spieprzył. Może więc z tych czterech zakończeń zostanie wypreparowane jakieś jedno kanoniczne. Bo jednak trudno mi uwierzyć, że kompletnie zignorują wydarzenia z Pangei, pewnie tylko wszystko fabularnie wymodelują pod nową historię.
 
@sebogothic

Bezpieczeństwo przede wszystkim. Nawet jeśli mają plany stworzenia całej serii i trylogii, w pierwszej kolejności muszą postawić stopę na świeżym gruncie i sprawdzić czy się pod nimi nie zapadnie. Dlatego pierwsze odsłony są zwykle tworzone jako zamknięta całość z pozostawioną otwartą furtką do sequela (Mass Effect, Matrix, Piraci z Karaibów). Gdy tytuł okazuje się sukcesem, otwierają sobie nowe pole do manewru, ale często kończy się na tym, że przez to niemal wszystkie pomysły zawierają w pierwszej części i nie wiedzą potem jak dalej rozwinąć opowieść w ciekawym kierunku. Oczywiście są tacy co nawet pierwszą odsłonę tworzą jako niewielką część całości, co raczej nie wychodzi najlepiej (The Order: 1886).


W trailerze była mowa o poczuciu winy Jensena (średnio usłyszałam, bo w pracy muszę cichutko), coś że chciał uratować świat ale wszystko spieprzył. Może więc z tych czterech zakończeń zostanie wypreparowane jakieś jedno kanoniczne. Bo jednak trudno mi uwierzyć, że kompletnie zignorują wydarzenia z Pangei, pewnie tylko wszystko fabularnie wymodelują pod nową historię.
Czyli powtórka z Invisible War, tyle że z tym samym bohaterem.
 
Last edited:
Jeszcze więcej informacyi:
http://www.eurogamer.pl/articles/2015-04-08-deus-ex-mankind-divided-szczegoly-z-zapowiedzi
Najbardziej zaciekawił mnie ten fragment:
Podczas rozgrywki często otrzymywać będziemy konfliktujące ze sobą wytyczne, a zaufanie jednej ze stron może okazać się zgubne.
Jedną z wytycznych dostawać będziemy od Task Force 29 (które należy do Interpolu), a drugą (z racji tego, że Jensen nie do końca ufa TF29) od Juggernaut Collective. O ile decyzje, którymi wytycznymi będziemy się kierować wpłyną na zakończenie i otaczający gracza świat - może to być bardzo duża zaleta gry.

ED.
Ale w Oxenfurcie coś takiego? :eek:
Poprawione, sorry za wprowadzenie w błąd :p.
 
Last edited:
Nie widzieli bo to "nówka".

Ładne i klimatyczne, a dodatkowo ze zremiksowanym motywem muzycznym poprzedniej odsłony.
 
Dla mnie bomba, muzyka przywodzi na myśl poprzednią część a sam trailer piękny ;)

---------- Zaktualizowano 18:32 ----------

 
Trochę za dużo rozwałki, jak na mój gust. Ale rozumiem, że łatwiej pokazać walkę, niż żmudne czajenie się po kątach. W każdym razie mój bezkrytyczny fanboizm wzrósł jeszcze bardziej, o ile to możliwe.