Przypomnialo mi sie mgliscie opowiadanie przeczytane przed wielu laty. Akcja dziala sie w niedalekiej przyszlosci, bohaterem byl zolnierz sil pokojowych operujacy gdzies w Europie, nie pomne szczegolow. Ale pamietam, ze wrazenie wowczas zrobil na mnie opis wyposazenia tego zolnierza. Kuloodporny pancerz zapewnial ochrone przed roznego typu zagrozeniami, bezposredni dostep do danych satelitarnych, mozliwosc widzenia calego otaczajacego terenu w szerokim zakresie spektrum. Dodatkowo wzmocniony refleks, sila, ogolnie one man army. A to byl tylko zwykly zolnierz.
Jak walczyc z kims, kto jest w stanie zlokalizowac wroga ukrytego za trzema budynkami, w sekunde uzyskac jego pelne dossier, naslac na niego niewidzialnego drona i zabic nie ruszajac nawet palcem? A tak wlasnie mogloby wygladac starcie z kimkolwiek dysponujacym wiekszymi srodkami. Oczywiscie swiat cyberpunka nie jest tak naprawde naszym swiatem w przyszlosci. To osobna, alternatywna wersja, wiec nie musimy koniecznie przenosic doswiadczen i prognoz z naszej linii czasowej. Mozemy przyjac, ze korporacje beda nasylac na swoich wrogow klasycznych miesniakow z kastetami, a konflikty miedzy panstwami dalej beda rozstrzygane przy pomocy dziesiatkow tysiecy zolnierzy strzelajacych do siebie z okopow. Wymagac to bedzie tylko odrobiny zawieszenia niewiary.
Skoro cdpr uznalo, ze swiat wymaga jednak pewnego odswiezenia, to ja dostrzegam tu spore pole do konfliktow na tle spojnosci wizji. Zapewne komputery nie beda mialy trzech megabajtow pamieci tylko przewyzsza obecne tysiace razy, a zapalniczki beda dzialaly na rozpad jadra atomu. Dlaczego wiec sposoby zabijania mialyby pozostac takie vintage i retro? Drobny promyk nadziei dostrzegam w helmie noszonym przez cyber squad. Wyglada jak cos potencjalnie pomocnego w nowoczesnym zabijaniu.