Scoia'tael - budowa talii, ogólne taktyki

+
Scoia'tael - budowa talii, ogólne taktyki

Tak jak w temacie, chciałbym się dowiedzieć, jakie zapatrywania na Scoia'tael mają inni gracze.
Zacząłem budować deck wiewiórek, coś tam na początek stworzyłem, ale na razie nie jestem zadowolony. Co prawda brakuje mi jeszcze wszystkich złotych i srebrnych kart które chcę, a to na pewno wpływa mocno na skuteczność, ale jednak chętnie posłucham rad innych.
Na przywódce wybrałem starego grzyba Brouvera Hoogaa, który pozwala nam wybrać sobie dowolną srebrną kartę z talii. Umiejętność Francesci jest dla mnie zbyt randomowa, a wolę mieć wiekszą kontrolę.
 
Zdolność Francesci idealnie nadaje się do początkowych talii opartych o jakieś kombo. Dzięki niej masz bardzo duże szanse, że wszystkie niezbędne Ci karty dostaniesz na rękę w drugiej turze (po użyciu zdolności Francesci będziesz miał wówczas przemielone co najmniej 18 kart z 25 jakie są w talii). Również w 3 turze jej zdolność może być zabójcza dla przeciwnika bo możemy sobie dobrać dokładnie to co na końcówkę jest nam potrzebne (gdzie bardzo często gra się na 3-4 kartach w ręku). Jak dla mnie to najlepszy dowódca z podstawowych. Zgadzam się jednak, że BH jest kartą lepszą i jeśli się go ma lepiej nim grać niż Francescą bo i tak idzie zbudować talię w której wszystkie 25 kart zostanie przemielone. W dodatku daję nam kartę za kartę czego nie ma przy Francesce (którą uważam, za taką prymitywniejszą wersję BH właśnie).
 
Obecnie bawie się Scoiatel taką oto talią:

Franceska

3x Elfi Najemnik
3x Awangarda Vrihedd
2x Dragoni Vrihedd
Regis
Aelirenn
Ele'yas
Milva
Tris Merigold
Isengrim Faolitarna
3x trzęsienie ziemi stamelforda
3x grom
2x jaskóka
Pożoga
Róg dowódcy
Ostatnie życzenie.


Talia bardzo silna, ale wymaga dość pomysłowych zagrań. Cały czas się jeszcze zastanawiam nad składem kart specjalnych.
 
Ja po testach zdecydowałem się w tej chwili na taki zestaw, jak w linku poniżej:

http://www.gwentdb.com/decks/5315-dwarven-power

Nie jest to jakiś silny zestaw, często niestety szwankuje ( nazwa talii już się trochę zdezaktualizowała ).
W tej chwili postanowiłem wyrzucić obie pułapki jakie miałem, bo nie dawały one oczekiwanych efektów. Pułapka działająca na cały rząd musi być zagrana, gdy przeciwnik wrzucił już ze dwie karty, co często kończy się omijaniem przez niego tegoż rzędu. Pułapka działająca na jedną kartę, też szału nie robi, a ostatnio ktoś mi ją zneutralizował krową i w sumie więcej zyskał niż ja. Przy dwóch pułapkach w drugiej turze + jednostki z pierwszej które przeszły, przeciwnik często poddaje rundę ( o ile wygrał pierwszą, a ja często gram na jej przegranie ). W to miejsce wrzuciłem 2x "Komandos z gór sinych", co pozwoli mi na zagranie brązowych krasnoludów jeszcze raz. Mam obawy przed tą techniką, bo w sumie posiadam tylko pięć jednostek które opłaca się zagrać jeszcze raz, a pozostałe ( cztery ) to zagranie typowo na czas. Choć jak to przemyśleć, to takiego najemnika można zagrać jako pierwszego, by po dodaniu kilku krasnoludów wrócić go do ręki i dopiero przybuffować go na stole ( trochę gra na czas i wystrzelanie się przeciwnika z kart ).
Moja najczęściej stosowana taktyka, to zagrywanie w pierwszej rundzie takich kart jak Ciri, Regis, Yarpen, krówka czy też obrońców mahakamu, po czym w zależności od tego jak się sytuacja rozwija, poddawanie partii. Ryzyko jest takie, że przeciwnik może spasować w drugiej turze, i do ręki wróci mi jedynie Ciri i obrońcy. Najprawdopodobniej w niedalekiej przyszłości wyrzucę Ciri, a dodam Iorwetha, który wraz z Triss będzie mógł wyrzucić większość złotych kart. Wtedy pewno taktyka oparta na przegrywaniu pierwszej rundy pójdzie w zapomnienie, bo robię to głównie dla odzyskania Ciri. Zastanawiam się jeszcze nad Insegrimem, który w ostatniej rundzie może być decydujący. Z tego co mam w deku, zabójcza potrafi być Saskia zagrana pod koniec drugiej rundy. Raz tak wykończyłem potwory, gdzie gość zagrał od groma roju i inne tałatajstwa, miał już dużą przewagę, a sam wystrzelał się z kart ( pierwszą rundę wygrał ). Saskia na koniec i go wyprzedzam rzutem na taśmę, z przybuffowanym obrońcą mahakamu, który przechodzi do decydującej rundy. Potem już tylko oddanie pierwszeństwa przeciwnikowi i po zabawie. W sumie jakby zagrać to w kombosie z trzęsieniem i rozdarciem, to można nieźle przetrzebić wroga.

To tyle, jestem dopiero na początku przygody z tą talią, będę testował dalej i ew. modyfikował.
 
Last edited:
Będzie post po postem.
Jeszcze nie dokończyłem krasnoludów, a już się wziąłem za drugą, tym razem oparta na elfach, przyzywających neofitów.

http://www.gwentdb.com/decks/5574-neophyte-deck-in-progress

Na razie z braku laku musiałem wrzucić to co miałem pod ręką. Ze złotych zostanie Saskia i Regis, natomiast musowo w pierwszej kolejności zamierzam odkryć Insegrima. Ostatnia będzie najprawdopodobniej Aglais, choć muszę się upewnić co do jej działania ( jak rozumiem, pojawia nam się ekran wyboru i wybieramy dowolną kartę specjalną z obu cmentarzy, nie żadną losową? ).
Ze sreberek oczywiście Aeliren, a w przyszłości Ele'yas i dodatkowo Braenn, która po odrzuceniu karty brązowej, dobiera losową srebrną. Reszta uzupełniona pożogą, rogiem i dwimerytówką.
Obowiązkowo grom do buffowania neofitów.
 
Głupio pisać trzeci post z rzędu, ale trudno.
Po testach obu powyższych talii, doszedłem ostatecznie do konkluzji na temat tej nacji i zdecydowałem się zrobić tylko jeden deck, oparty na zupełnie innych motywach niż powyższe.
Granie na neofitów jest trudne i zbyt łatwe do skontrowania. Ciężko było utrzymać kilku na planszy, tak by zagrać w końcu Aeliren. Dodatkowo jeżeli gramy na ich usunięcie, nie można ich buffować, bo po co. Zresztą jedno trzesienie i po neofitach. Także dosyć mocno się zawiodłem.

No wiec postanowiłem stworzyć talię debuffującą.


http://www.gwentdb.com/decks/6745-scoiatael-final-deck

Na dowódcy pozostał Brouver, który pozwala mi odrzucić z ręki w pierwszej turze róg, dwimerytówkę bądź pożogę ( tą najrzadziej ).
Z resztą sreber mam spory problem, bo tylko Morenn i Yarpen pasują mi do koncepcji ( choć krasnolud też tak nie do końca ). Barclay jest do zmiany, ale nie mam pojęcia na co. Zdobyłem niedawno atrapę, więc może tędy droga ( można wtedy użyć jednostek przeciwnika, rzucanych w nasz rząd - ostatnio mnie denerwował wieloryb z talii skellige ).? Obawiam się jednak, że karta będzie zbyt rzadko wykorzystywana. Drugim moim pomysłem jest Toruviel, dosyć sprytna pułapka, która może nam pomóc w wygraniu pierwszej rundy ). No nic, na razie pobawię się decoy'em, a potem się zobaczy.
Z kart złotych Regis, Saskia, Insegrim oraz Triss. I tu rodzi się problem, bo myślę nad Aglais i Iorwethem, a nie za bardzo mam na co zamienić. Regiś się przydaje, bo sam mam jednostki które mało punktują, więc złote 6 i 10 w dwóch różnych turach się przydaje. Iorweth oczywiście zmieni Triss. Nie wiem czy nie poleci Saskia, mimo, że często potrafi wygrać rundę, zagrana na koniec.

Ze zwykłych kart jednostek tylko 3x łucznik z Dol Blathanna, 3x krasnoludzki harcownik ( obie karty zabierają punkty przeciwnikowi ) i żeby zdejmować to wszystko z planszy 3x komandos z gór sinych. Wszystko to uzupełnione medykiem.

Może nie wygląda na taką, ale jest to mocna talia. Zdecydowanie częściej teraz wygrywam i nie raz nie dostaje GG na koniec, bo przeciwnik jest wkurzony, gdy usuwam mu kolejne zagrywane jednostki, a on jest bezradny. Jeszcze jak się w trzeciej rundy poprawi Insegrimem, to jest po zawodach.

PS: Tak swoją drogą, macie jakąś stronę do sprawdzania "win ratio" konkretnych talii ( a może jest coś takiego w samym gwincie, a ja tego nie wiem )? Czy po prostu liczycie sobie "ręcznie'?
 
Marat87;n6959620 said:
Głupio pisać trzeci post z rzędu, ale trudno.
Po testach obu powyższych talii, doszedłem ostatecznie do konkluzji na temat tej nacji i zdecydowałem się zrobić tylko jeden deck, oparty na zupełnie innych motywach niż powyższe.
Granie na neofitów jest trudne i zbyt łatwe do skontrowania. Ciężko było utrzymać kilku na planszy, tak by zagrać w końcu Aeliren. Dodatkowo jeżeli gramy na ich usunięcie, nie można ich buffować, bo po co. Zresztą jedno trzesienie i po neofitach. Także dosyć mocno się zawiodłem.
Cały myk z Aeliren polega na tym, że idealnie wpasowuje się w dwukartową kombinację kart - Isengrim->Aeliren. Można to rozwinąc do trzykartowej kombinacji: Eye'lys->isengrim->Aeliren. Taka kombinacja świetnie sprawdza się na ostatnią rundę gry. Co do innego zagrywania Aeliren jest tak jak mówisz - jest to trudne. Niemniej zdarzało mi się zagrywać Aeliren niszcząc 1 max 2 neofitów by skontrolować stół i wygrać rundę. Nie zawsze ta kartą musisz niszczyć karty przeciwnika. Czasami wystarczy dodatkowe osłabienie jednostek przeciwnika. Możesz też stworzyć kombinację karta pogody (najlepiej aeromancja) + Aeliren niszczącą tylko jednego neofite. Potraktuj Aeliren jako dodatkową kartę trzęsienia ziemi o zmiennej wartości siły i się na niej nie zawiedziesz. Możliwości wykorzystania Aeliren jest kilka.
 
Na pewno to wykorzystanie z pogodą wygląda ciekawie, nie wpadłem na to. Przy zagraniu Ragh Nar Roogu ( jak rozumiem przywołuje wszystkie efekty pogodowe na raz? ) to oprócz złotek, czyści oponentowi cały stół ( jeżeli nie ma odporności na pogodę ), choć w zależności od sytuacji i tego co my mamy na planszy, często będzie potrzebne czyste niebo.
Oczywiście masz racje i można ją grać na kilka sposobów, a nie tylko pod koniec drugiej rundy, przy pięciu neofitach na stole - mimo wszystko nie do końca mi ta karta odpowiada, skoro podobne efekty w wielu przypadkach osiągnę trzęsieniem czy przecięciem. Insegrima trzymam zazwyczaj na trzecią rundę, na razie ze 100% skutecznością w tych zaledwie kilkunastu potyczkach.
Teraz już jest za późno, bo kompletnie przebudowałem deck i oparłem jego siłę o coś zupełnie innego ( Neofitów przywołuje mi tylko Insegrim ), a co ważniejsze, talia ta się sprawdza i daje mi masę zabawy i jest jednak bardziej uniwersalna. Dorzuciłem tego decoy'a i na razie się umiarkowanie sprawdził w kilku potyczkach. W następnych dniach będę testował Torouviel.
 
Last edited:
Pierwsze testy Torouviel wypadły bardzo pomyślnie i zostały przeprowadzone bardzo szybko, bo wylosowało mi ją 3/3 i nie musiałem używać mocy dowódcy.
Wynik dobry, wszystkie trzy rundy wygrane ( tylko raz pasowałem przy przewadze przeciwnika ). Z tych trzech pojedynków tylko jeden przegrany.
Starałem się kombinować i nie zdradzać taktyki wrogowi, dlatego nie pchałem wszystkich mobilnych jednostek do rzędu z pułapką.
Na dzień dzisiejszy bardzo dobra karta, ale na jej korzyść działa to, że wiewiórki są najmniej grane i ludzie jeszcze nie znają zbyt wielu taktyk oraz możliwości kart.
Na pewno w późniejszym czasie karta straci sporo ze swej skuteczności. W sumie na dzień dzisiejszy są tylko trzy pułapki, które gramy do naszego rzędu, więc po części można przewidzieć co zagrał przeciwnik. Jeżeli zagramy kartę specjalną i nie zostanie ona anulowana, to mamy pewność, że pułapką nie jest Ida Emean ( można zagrać w rząd z pułapką rozdarcie, czy alzura, to chyba najrozsądniejsze w takim wypadku ). W najgorszym wypadku, jak przeciwnik jest doświadczony, to będzie musiał potracić trochę kart przed swoim pasem, więc zawsze coś tam nam ta karta da.
Na pewno ze wzrostem ilości kart, należy dodać kolejne pułapki do talii wiewióek, tak by utrudnić identyfikację.
 
Marat87 Możesz też bleffować używając pułapek bo poza jedną pułapką wszystkie pozostałe możesz wsadzać tak do swojego rzędu jak i rzędu przeciwnika.
 
Duckingman Czyli te zwykłe brązowe, mogę grać w swój rząd? A te srebrne wrogowi? Wyjątkiem jest pułapka zapalająca? Jeżeli tak, to trochę szkoda, bo moglibyśmy sobie aktywować biesa i jeszcze zarobić dwóch neofitów. No ale jak rozumiem, traperem z Dol Blathanna też możemy aktywować naszą krowę?
 
Marat87;n6968320 said:
Duckingman Czyli te zwykłe brązowe, mogę grać w swój rząd? A te srebrne wrogowi? Wyjątkiem jest pułapka zapalająca? Jeżeli tak, to trochę szkoda, bo moglibyśmy sobie aktywować biesa i jeszcze zarobić dwóch neofitów. No ale jak rozumiem, traperem z Dol Blathanna też możemy aktywować naszą krowę?

Zgadza się. Jedyną zasadzką której nie można zagrać u siebie i u wroga jest pułapka zapalająca. Każdą inną możesz zagrywać w oba rzędy. Co do myku z Krową to tak to powinno zadziałać, ale osobiście nie testowałem.
 

Attachments

  • photo79720.jpg
    photo79720.jpg
    168.3 KB · Views: 165
  • photo80030.jpg
    photo80030.jpg
    166.6 KB · Views: 149
Można mieć więcej niż 40 kart? A co jak nam szczęście nie sprzyja i wylosuje do ręki 10 kart specjalnych, a przy wymianie kolejne 3? Może być zabawnie.
 
Nie można. Twórca tego decku chyba się zbyt rozpędził gdy wklepywał swój deck na stronce i mu się niektóre karty zdublowały.
 
Gram teraz dużo neofitami + ranienie. Ogólnie mega frajda i świetny feeling grania. Talia też mocna, przegrałem dzisiaj na 15 gier chyba tylko 2 i to o jakieś 2,3 punkty. Trochę składałem deck żeby był jak najbardziej optymalny. Najważniejsze chyba był dobór specjali żeby zawsze jak się pojawiają były przydatne, niezależnie co się dzieje na stole. Kluczowe też myślę była zamiana saski na milve. To ile ta karta ma zastosowań to jest niepojęte. Jak się umie nią dobrze grać to jest chyba najlepszy epick w grze. Znalazłem przynajmniej cztery sposoby jak można wyrabiać sobie przewagę tą kartą:
- po pierwsze rywal ma na stole tylko złotą kartę my zwykła jednostkę - zagrywamy i mamy przewagę karty
- po drugie zagrywamy gdy rywal ma zwykła jednostkę bez umiejętności a my cofamy na rękę jednostkę z umiejętnością, którą możemy znowu wykorzystać
- po trzecie zagrywamy gdy przciwnik ma mocnego buffa na karcie i go traci (chyba tak to działa, bo już nie kojarzę za krótko nią gram :))
- po czwarte i imo najlepsze na samym końcu rozgrywki gdy przeciwnik spasował co dzieje się praktycznie zawsze jak się gra scoia'tael zagrywamy i przeciwnik traci najsilniejszą kartę której już nie może zagrać
no i poza tym jest to złota karta i zawsze 8 pkt
Jak są jeszcze jakieś inne cwane zagrywki milvą to chętnie przeczytam.
 
Sam zastanawiałem się nad Milvą w miejsce Insegrima, bo ten po patchu wydawał się dla mojego debuffującego buildu niepotrzebny. Pewnie w końcu ją przetestuję, ale na dzień dzisiejszy potrzebuje rozegrać więcej pojedynków przy moim obecnym decku. Myślałem, że po patchu gorzej będzie się grać tego typu deckiem, zwłaszcza z Insegrimem na pokładzie, który do tej pory służył mi przy pasywce oraz atrapie, do wygrywania ostatniej rundy w łatwy sposób, mając ostatnie zagranie na ręku. Jednak nic bardziej mylnego.
Przebudowałem mój deck i tak to wygląda w tej chwili:

http://www.gwentdb.com/decks/6745-brouver-hoog-talia-2

W stosunku do starego buildu ( którym wyciągałem 75-85% wr ) zmieniło się kilka rzeczy. W końcu zamieniłem Triss na Iorwetha. Zrezygnowałem też z Regisa, na rzecz Ciri. Ostatecznie wyrzuciłem Tourviel, bo zaczynała być zbyt czytelna dla przeciwnika ( choć dziś przegrałem w jednej z gier - nie pamiętam którą frakcją - bo przeciwnik namnożył neofitów i rzucił Tourviel w rząd gdzie było ich najwięcej - mimo, że wiedziałem co się święci, to nie miałem jak tego zneutralizować - więc pod Insegrimem, to ciągle może być przydatna pułapka ). W to miejsce wrzuciłem Yaevinna, który świetnie działa na takie mglaki, bo je wszystkie kosi i wchodzi za 1 pkt. Aeliren też znalazła sobie miejsce, bo przy obecnej umiejętności Insegrima wchodzi nam za darmo za dyche. Dodałem sobie epidemię, bo przy jednej wrogiej jednostce na stole, potrafi działać jak pożoga, ściągając dużo punktów.
Myślałem, ze skuteczność spadnie, ale w tej chwili udało się wygrać 8 pojedynków na 10 gier.

Widzę, że namnożyło się tych krasnoludzkich talii. Sam zastanawiałem się nad powrotem ( bo był to mój pierwszy pomysł na wiewióry ), ale ich powszechność po patchu mnie odstraszyła, w dodatku nie lubię grać na buff i ciągle uważam ten konkretny build za średni ( mimo wzmocnień ).
 
Last edited:
Nowy Isengrim jest dużo przyjemniejszy w działaniu niż wcześniej. Brzask z najemnikami potrafi jednym ruchem zalać stół neofitami, często przeciwnikowi nawet jad mantikory nie pomoże ;) Co do Aeliren, to może się przydać, ale moim zdaniem te 10 punktów trochę za łatwo skontrować. Wolę jednak Ciarana, który da kartę do przodu.
 
Isengrim przyjemniej wygrywa pierwszą lub drugą rundę, ale Scoiatel zostało pozbawione karty kończącej grę tak jak mają Skelige, KP i Potwory.
 
Jeśli w trzeciej rundzie mamy dużo kart elfów, polecam Toruviel+4 elfów i przyzwanie Aelirenn. Trudne do skontrowania, zwłaszcza jeśli wcześniej przeciwnik wykorzystał wszystkie osłabiające karty np. na Havekarskie wsparcie, a prawie zawsze daje efektowne zwycięstwo. Jak przeciwnik ma mało kart to sprawdza się Villentretenmerth, ale jak go zwykle wykorzystuję w pierwszej rundzie.
 
Top Bottom